Kolejną destylarnią, którą uważamy za ciekawą, a w gruncie rzeczy mało znaną jest położony w Highlands Ben Nevis. Czas więc na potężny sample set, celem sprawdzenia ile jest warta whisky spod najwyższej góry Szkocji.

O historii nazwy jak i samej destylarni będzie w następnym wpisie, przy okazji opisu jednej z najdziwniejszych whisky jakie dane mi było wypić.

Whisky z destylarni Ben Nevis cieszy się wśród ludzi znających się na single malt dość dobrą renomą. Charakterystyczne dla whisky z Ben Nevis są zazwyczaj nuty klejowo-lakierowe, oraz owoce leśne (dominujące w starych edycjach). Szczególnym uznaniem cieszą się bardzo stare edycje z beczek po sherry.  Przy czym, odwrotnie niż w przypadku znacznej części marek, najlepszych wypustów należy szukać raczej wśród oficjalnych edycji, niż u dystrybutorów niezależnych. My idziemy trochę na przekór, gdyż poza jednym, wszystkie nasze próbki są właśnie od niezależnych, a jedyny stary sampel jest z beczki po burbonie.

 

Ben Nevis 19bn396 Whiskybase, 18yo, 50,6%

WHISKYBASE

Nos: bardzo prosty i chamski. Granulowane kakao, kiszona kapusta, węgiel, rozpuszczalnik, chamska wanilina, zielone opalone patyki, nieco zapleśniałości, lukrecja. Chyba była tu grana niezbyt aktywna beczka
Smak: z początku ostra, miodowa, zbożowa. Mało ułożona, jałowa, dusząca z akcentami kwasu żołądkowego, żeliwa, burbonu. Z czasem uczucie zepsucia się potęguje, dominować zaczyna kiszonka.
Finisz: nijaki, zbożowy, grappowy.
Wnioski: ładny kolor, słuszny wiek, beczka po sherry – wydawałoby się kuszące połączenie. Okazało się potężnym rozczarowaniem.

Ocena: Radek – 3,5/10; Aleksander – 3/10

Ben Nevis 1996bn4 Malts of Scotland, 16yo, 53,1%

WHISKYBASE

Nos: ponownie nuty klejowe, ale w znacznie przyjemniejszym wydaniu. Ciasteczka, biszkopty, aromat waniliowy, figi. Przyjemny, ale koniec końców, wciąż dość prosty.
Smak: ciepła sherry, czerwone owoce, ciasto drożdżowe, gorzka czekolada, pikantna alkoholowość.
Finisz: figi, przypalony spód od ciasta, szarlotka.
Wnioski: whisky sprawiająca dobre pierwsze wrażenie. Jednak im dłużej się to wącha i smakuje, tym bardziej dochodzi się do wniosku, że w gruncie rzeczy nie ma się tu czym zachwycać.

Ocena: Radek – 4/10; Aleksander – 4/10

bn8Ben Nevis 1996 Alambic Classique, 17yo, 57,1%

WHISKYBASE

Nos: łagodny i mimo wszystko, dość przyjemny; klej, rozpuszczalnik, farba malarska, bez, na drugim planie chemiczna wanilina i jakieś kwiatki. Słowem – generyczny Ben Nevis z lat 90.
Smak: więcej ciała niż w poprzednich Benach, miody, gorzkie zioła, suszona wołowina, klej, czerwone owoce, żelki, maliny, nieco alkoholu.
Finisz: intensywny i długi, ciepły, zielony, owocowy, rześki, kruche ciasto. Gorzkość, przypaloność.
Wnioski: jak na razie najciekawszy, choć tylko o włos lepszy od propozycji MoS.

Ocena: Radek – 4,5/10; Aleksander – 4/10

bn7Ben Nevis 1975 Signatory (The Prestonfield), 34yo, 63%

WHISKYBASE

Nos: bardzo delikatna, w życiu bym nie powiedział, że ma 63%. Początkowe wejście bardzo słodkie, deserowe, wciąż żywe i rześkie. Bez, fiołki, konwalie, miody, pączki z lukrem, sezam, ciasto drożdżowe, polne kwiaty. Po chwili w tle aromaty mokrego czarnoziemu, gnijących, wilgotnych liści, starej klepki, cierpkiej brandy i skóry.
Smak: gorzkawy, nieco mydlany; tu zarówno wysokie procenty, jak i poważny wiek już się objawiają, jest też fajna wielowarstwowość smaku. Malinowa herbata rozpuszczalna, żelki miśki, gorycz drewna, tępa pestkowość, polerowane parkiety.
Finisz: wanilia, słodkie naleśniki, miseczka truskawek z bitą śmietaną. Długo, deserowo, przyjemnie.
Wnioski: przyjemna whisky, choć jakiś czas temu zestawiałem ją z sąsiednią beczką, która była jeszcze trochę lepsza. Może kiedyś zagości na blogu. 😉

Ocena: Radek – 7/10; Aleksander – 6/10

 

bn6Ben Nevis 1990, 21yo, 59,8%

WHISKYBASE

Nos: las świerkowy, dojrzałe truskawki i banany, lakierowany parkiet, czarnoziem, balonowa guma do żucia, dość ordynarna wanilina. Przyjemny, mimo 60% delikatny i złożony. Potrzebuje chwili na otworzenie się.
Smak: nieco pikantna, mocno drewniana, z początku pojawia się gorzka czekolada, karmel, cynamon, z czasem dominować zaczynają leśne owoce, polne kwiaty z akcentem medycznym z tyłu.
Finisz: długi, ciepły z rozgrzewającymi, rumowo-czekoladowymi nutami.
Wnioski: jedyny przedstawiciel oficjalnego bottlingu w tej degustacji, zdecydowanie trzyma poziom. Ciekawa też jest historia leżakowania tej whisky – po 13 latach w beczce po burbonie, aż na 8 lat została przelana do beczki po porto.

Ocena: Radek – 6/10; Aleksander – 6/10

Dalej to już moja solowa działalność 😉

bn2Ben Nevis 1996 Maltbarn, 16yo, 53,2%

WHISKYBASE

Nos: Krem śmietankowy, pikantność, pudrowe cukierki, zwietrzałe klepki. Zapach dosyć prymitywny, ze zdecydowanie zmęczonej beczki.
Smak: słodkie rzygi, new make, biały rum, gryzący alkohol, nieco miodu, grejpfruta i wytrawnego białego wina. Ogólnie, podobnie mało zajmujący co aromat. Wpływ drewna, mimo 16 lat kontaktu z alkoholem, jest właściwie znikomy.
Finisz: wysuszający, wódczany, pieprzny, lekko owocowy.
Wnioski: prymitywna whisky z martwej beczki. Na granicy pijalności.

Ocena: Aleksander – 2/10

bn8Ben Nevis 1995 Cooper’s Choice, 18yo, 55,0%

WHISKYBASE

Nos: przyjemnie zbalansowany. Akcenty leśnych owoców, lakierów, cytrusów, bzu, miodu. Po chwili kontruje to mineralność, delikatna szpitalność i niestety aromat wiórów.
Smak: czerwone pomarańcze, znowu pojawiają się te nieszczęsne krople żołądkowe, orzechy laskowe, las iglasty, alkohol szczypie w język.
Finisz: ciepły, owocowy, przywodzący na myśl świąteczne ciasta; długi.
Wnioski: nic ciekawego; zastanawiałem się, czy by nie dać dodatkowego punktu za przyjemny zapach i całkiem ciekawy finisz, ale jednak w smaku jest za słabo ułożona.

Ocena: Aleksander – 3/10

bn5Ben Nevis 1991 Signatory, 22yo, 58,3%

WHISKYBASE

Nos: lody jagodowe, granulowane kakao, kompot różany, szpitalna sterylność, gaza, czarnoziem, guma balonowa, dojrzałe banany.
Smak: no proszę! Pojawia się torf i to całkiem nie mało. Dużo karmelu, sporo pieprzu, śmietankowy krem, nieco posmaku kwaskowych owoców i (znowu) kropli żołądkowych (całe szczęście tylko odrobinę). Smak jest długi i mimo wysokiej mocy łagodny, jednak nie zachęca do dłuższej kontemplacji.
Finisz:  karmel, pieprz, nieco tekturowego dymu – posmaki żywcem wzięte z JW Black Label.
Wnioski: po tylu próbkach skonstatować należy, że Ben Nevis zdecydowanie potrzebuje, oprócz dłuższego niż zwykle czasu dojrzewania, naprawdę dobrych beczek. Lepszych niż większość innych destylarni. W przeciwnym razie, zamiast przyjemnych nut owocowo-klejowo-lakierowych rozwijają się posmaki żołądkowe, w skrajnej postaci przyjmujące posmak słodkich rzygów.

Ocena: Aleksander – 4/10

bn1Ben Nevis 1998 Duncan Taylor (The Octaves), 14yo, 54,8%

WHISKYBASE

Nos: niesamowicie prosty, choć nawet przyjemny. Kakao w proszku, produkt czekoladopodobny, marmolada truskawkowa, farby akwarelowe, aloes. Nie zmienia się i momentami jest aż za delikatny, wręcz znikomy.
Smak: generalnie czuć, że młodość z tej whisky jeszcze nie zniknęła. Dominują więc płyty paździerzowe, suszone pomarańcze, cynamon, brązowy cukier, pieprz, oraz narowiste nuty nowego drewna, co ponownie wskazywać może na nienajlepszą (choć niezłą) beczkę. Jako bonus mamy nabłyszczacze do podłóg i koszyk truskawek.
Finisz: pikantny, pojawiają się kwaskowe posmaki sherry, bakalii, gdzieś w tle akcenty herbaty.
Wnioski: Profil jest bardzo podobny (choć nieco lepszy) do nowych batchy Aberlour A’bunadh.

Ocena: Aleksander – 4/10

Aleksander Tiepłow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *