Wielkimi krokami zbliża się dzień św. Patryka. Czas może nieco przybliżyć to święto i odrobinkę je odmitologizować, bowiem rzeczy które na jego temat można znaleźć, to często półprawdy, a nieraz i potworny bełkot.

Aby zobrazować powyższe, zrobiłem szybkie przeszukanie „internetów”. Mądrości, jakie niektórzy w nim wypisują, można scharakteryzować tak – dzień św. Patryka:

  • jest wielowiekowym irlandzkim świętem,
  • tradycyjnie pije się wtedy zielone piwo,
  • św. Patryk nauczył Irlandczyków wytwarzać doskonałą whiskey,
  • kolorem św. Patryka był zielony.

Wszystko powyżej to albo totalne bzdury, albo w najlepszym wypadku półprawdy.

O patronie słów kilka

Patryk1Zacznijmy może od samej osoby św. Patryka. Należy tu jednak przestrzec, że wszystko, co wiemy opiera się na późniejszych legendach i mitach, gdyż o życiorysie św. Patryka wspomina bardzo niewiele źródeł jemu współczesnych (a wiele jego domniemanych osiągnięć mogło być wprowadzonych w życie przez jego poprzednika, Palladiusza, bądź innych współczesnych mu duchownych).
Wedle tradycji, Patryk urodził się w Walii (będącej jeszcze pod władaniem rzymskim) pod koniec IV wieku w rodzinie o tradycjach kapłańskich – zarówno jego ojciec, jak i dziadek mieli być chrześcijańskimi duchownymi. W wieku kilkunastu lat miał być porwany przez piratów, a następnie zawleczony na Irlandię, gdzie został zaprzęgnięty do pracy w charakterze pasterza – jako niewolnik. Po kilku latach udało mu się uciec do Galii, gdzie uczył się pod okiem św. Germana z Auxerre. Już jako biskup chciał wrócić w rodzinne strony, ale pewnej nocy miał proroczy sen, nakazujący mu wrócić do Irlandii i prowadzić tam działalność misyjną. Tak też uczynił, przy czym obszarem jego działalności była głównie zachodnia i północna część wyspy. Miał tam dokonać licznych cudów i nawrócić tysiące niewiernych. Zmarł wedle tradycji 17 marca 461r (choć podawane są daty od ok.460 aż do 493r.). Tego też dnia obchodzone jest jego wspomnienie liturgiczne, a także świeckie święto omawiane w tym felietonie.

Do atrybutów Patryka należą trójlistna koniczyna (shamrock) oraz wąż. Ta pierwsza symbolizuje sposób wyjaśniania przez świętego pogańskim Irlandczykom postaci Trójcy Świętej jako jednego Boga (choć takie objaśnienie tego symbolu pojawia się dopiero w XVIII wieku). Drugi odnosi się do legendy jakoby św. Patryk miał uwolnić Irlandię od plagi węży. Prawda jest nieco inna – jest on alegorią zwycięstwa chrześcijaństwa nad druidami (kapłanami celtyckimi), a węży na Irlandii nigdy nie było.

Poza Irlandią (co wie chyba każdy) św. Patryk jest także patronem m.in. Nigerii, fryzjerów, bednarzy, inżynierów oraz opiekunem zwierząt domowych.

O historii święta

NY1909

Parada św. Patryka w Nowym Jorku w 1909 roku…

ny2009

… i 100 lat później.

 

 

 

 

 

 

 

Dzień św. Patryka obchodzony jest na całym świecie 17 marca, choć jego korzeni trudno szukać w Irlandii, gdzie świętowano go raczej skromnie i bardziej przywiązywano wagę do religijnego aspektu tej rocznicy. Za obecny kształt tego święta odpowiedzialni są irlandzcy osadnicy ze Stanów Zjednoczonych, których szczególnie dużo przypłynęło tam po klęsce Wielkiego Głodu z lat 1845-52 oraz w skutek późniejszej masowej migracji. Jak wielka była to katastrofa dla wyspy niech świadczy fakt, że do dziś populacja Irlandii nie osiągnęła tej z 1845r.

W Ameryce irlandzcy migranci organizowali tego dnia parady już w XVIII wieku. Z czasem święto znacznie się rozwinęło. Oprócz tradycyjnej parady organizowane są tematyczne eventy poświęcone irlandzkiej kulturze, pokazy tańca irlandzkiego, z czasem przylgnął do tego dnia kolor zielony (ale o tym zaraz). W unowocześnionej formie na macierzystą wyspę święto wróciło stosunkowo niedawno, bo dopiero w XX wieku! Pierwsza oficjalna parada w Dublinie to rok 1931, a prawdziwa eksplozja świętowania to dopiero lata 90! W Irlandii jest to dodatkowo połączone z intensywnym promowaniem języka irlandzkiego, którego dziś mało kto używa. Z ciekawostek, warto napomknąć, że od 1927 aż do 1961 w dzień św. Patryka w Irlandii obowiązywała prohibicja.

 

Symbole, symbole, symbole…

Przyjęło się, że dzień św. Patryka posiada kilka atrybutów. Oprócz opisywanej już trójlistnej koniczyny, są to:

Patryk4

Wszystko musi być na zielono! WSZYSTKO!

Kolor zielony. Wszystko musi być wtedy zielone. Zielone ubrania, podświetlone na zielono najważniejsze budynki, zielone koniczyny i zielony rzyg po wieczorze suto zakrapianym zielonym piwem. Skąd jednak cała ta zieleń? Historycznie była kilkukrotnie używana jako protest Irlandczyków przeciw angielskiemu panowaniu. Obecnie jest przedstawiana jako symbol trawiastego krajobrazu wyspy i kolor koniczyny – najważniejszego atrybutu św. Patryka.

Patryk2Drugim często powiązanym z tym świętem symbolem jest Leprechaun (leipreachán)– wywodzący się z mitologii celtyckiej leśny skrzat. Spotykany sporadycznie w pobliżu fortów zamieszkanych przez Aes Seidhe – rasę irlandzkich nadprzyrodzonych elfów, czasem pędzących po niebie jako Dziki Łów (czyżby lekka zrzynka, Wiedźminie? 😉 ). Ale ja o skrzatach miałem. Zajmują się one wyrobem butów oraz mają poukrywane różne kosztowności w niedostępnych miejscach (stąd wzięło się powiedzenie o garncu złota na końcu tęczy).

Ciekawym jest tu aspekt rasistowski, bowiem do początków XX wieku Leprechauna przedstawiano jako przebiegłą, ale mądrą istotę, ubraną wytwornie i zazwyczaj na czerwono. Obecnie przedstawia się go jako bardzo niskiego (i oczywiście ubranego na zielono), brzydkiego mężczyznę o rudej, bujnej brodzie i złośliwym usposobieniu. Leprechauny bywają leniwe, skąpe, mają tendencję do bijatyk i nadużywania alkoholu. Co ciekawe, ten drugi opis idealnie wpasowuje się w nieprzychylny stereotyp, którym Anglicy obdarzyli Irlandczyków pod koniec XIX wieku. Co jeszcze ciekawsze – obraźliwy obraz kłótliwego, wiecznie pijanego Irlandczyka jako maskotka wydarzenia przyjął się doskonale wśród irlandzkiej diaspory w USA, jak i na samej zielonej wyspie.

 

Trzecim ważnym aspektem tego święta są huczne imprezy i kojarzone z nimi upijanie się na umór. No właśnie…

Patryk8

… co z tym alkoholem?

Patryk5Niestety w Polsce pokutuje pogląd, jakoby w dzień św. Patryka integralną częścią rozrywek było wlewanie w siebie nieprawdopodobnych ilości alkoholu, zwłaszcza zielonego piwa. Oczywiście tak nie jest. Zacznijmy od tego, że 17 marca często wypadał w czasie Wielkiego Postu. Wówczas, na ten jeden dzień, władze kościoła udzielały dyspensy – można było jeść, pić i świętować. W dzisiejszych czasach nie ma to aż takiego ciężaru gatunkowego, natomiast dawniej faktycznie ten jeden dzień mógł sprawiać wrażenie hucznie obchodzonego.

Tradycyjny toast wyglądał następująco: po świętowaniu wypadało wziąć kieliszek, na którego dnie kładziono koniczynę. Zalewano ją whiskey, względnie piwem bądź cydrem. Pito najczęściej za – a jakże – św. Patryka i Irlandię. Taki rytuał był nazywany „topieniem shamrock”. Koniczynę wypijano wraz z trunkiem lub wyrzucano po opróżnieniu szklanki. Kieliszek whiskey tego dnia nazywa się też „dzbanem Patryka”. I to właśnie są tradycyjne trunki, do których spożycia zachęcam 17 marca: irlandzka whiskey bądź irlandzkie piwo (najczęściej stout, choć nie tylko).
Patryk6
Skąd więc wzięło się zielone piwo? Z Ameryki, oczywiście. Skoro wszystko miało być tego dnia zielone (a w dodatku 99% społeczeństwa najchętniej sięgało po „jasne pełne”, a nie jakieś kwaśno-palone czarne piwa, bądź piekącą whiskey), to jakiś marketingowiec-mózgowiec wpadł na pomysł zabarwienia jasnego lagera. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Przyzwyczajeni do bezsmakowego piwa ludzie zapragnęli hektolitrów „zielonego irlandzkiego”. I ta sama moda zawitała niestety do Polski. W praktyce zielone irlandzkie to najczęściej tysko-żywco-lecho-żubr z dodanym naprędce niebieskim syropem. W samej Irlandii długo próbowano się opierać tej tandetnej modzie. Niestety turyści masowo domagali się zielonego piwa i dziś w najbardziej obleganych przez nich miejscach faktycznie można je dostać. Niemniej żaden szanujący się Irlandczyk go nie zamówi.

I nie, św. Patryk nie nauczył Irlandczyków robić najlepszej whiskey świata. W ogóle nie nauczył ich robić whiskey. Europejczycy nie znali destylacji aż do późnego średniowiecza.

Co zrobić z tą wiedzą?

Myślę, że już wiecie. Ja dzień św. Patryka zamierzam świętować kieliszkiem jakiejś irlandzkiej whiskey. Wam zalecam zrobić to samo. Alternatywą może być ciekawy stout, nawet Guinness da radę. Na pewno odradzam bezmyślne podążanie za tłumem i wlewanie w siebie ulepkowatej mieszaniny nie różniącej się (bez)smakowo od taniego koncernowego piwa.

Patryk7

Aleksander Tiepłow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *