Przeziębienie i katar dopadły na całego. Whisky nie można pić, a czas jakoś trzeba uprzyjemnić. To może herbatkę z prądem, albo jeszcze lepiej hot toddy.

Hot Toddy to wynalazek irlandzko-szkocko-angielski. Generalnie jest to gorąca woda, alkohol  i jakieś elementy aromatyzujące. Na wyspach ten alkohol to, oczywiście, whisky. U nas bardziej ten koncept jest znany jako grog, czyli gorąca woda, rum i dodatki.

Jest wiele przepisów na hot toddy, z cukrem, miodem, goździkami, anyżem, cynamonem, cytryną, innymi cytrusami, imbirem, pieprzem itd. Wybór alkoholu też jest różny: whisky, whiskey, bourbon. Większość jednak wskazuje delikatną whiskey irlandzką. Tylko dlaczego?

Przeziębienie, katar, glut wisi do pasa, śluzówka wysuszona, nos zatkany, w ustach sucho itd. Znasz to? Na pewno poczujesz delikatny aromat irlandzkiej whiskey. Tjaaa.

Dlatego ja postanowiłem walnąć z grubej rury i zrobić sobie hot toddy z Ardbegiem 🙂

Przepis prosty jak na chleb z masłem.

 

Składniki:

p_20161024_211350_mt_1

 

  • 50 ml Ardbeg TEN (można więcej:)
  • łycha miodu
  • laska cynamonu
  • dwa goździki
  • Sok z połowy cytryny
  • Skórka z cytryny
  • wrzątek do pełna
  • (opcjonalnie) ładna szklanka

 

Szczegółowego przepisu krok po kroku chyba nie muszę podawać. Napój jest gorący, aromatyczny, a torfowa whisky przebija się przez katar.

Nie jest to żadna profanacja. Dobrze smakuje, dobrze robi i nie zamierzam się z tego tłumaczyć 🙂

 

p_20161024_213258_mt_1

 

Radosław Janowski

7 thoughts on “Hot toddy z Ardbeg

  1. Czy Ardbeg ma podobny zapach i smak do Laphroaig 10? ten sam region wiec wnioskuję że może być podobnie? jestem o włos od kupna tej whisky ale mając w pamięci niezapomniany zapach Laphroaiga boję się 😉

    1. Z grubsza tak, obie walą torfem, podkładami kolejowymi, lizolem i spalonymi kablami 🙂
      Wchodząc w niuanse to jednak się trochę różnią. Ardbeg teoretycznie ma więcej torfu (55 PPM, najwięcej z podstawowych whisky z Islay), ale też jest trochę smuklejszy, wytrawniejszy, trochę cytrusowy, sianowy. Laphroaig natomiast ma więcej ciała, jest dziki i bardziej nieokrzesany z nutami wodorostów, bagna i mineralnymi. Obie polecam 😉

      1. Postanowiłem jednak delikatniej wejść w świat whisky z Islay i po szoku przezytym z Laphroaigiem 10 kupiłem Bowmore Black Rock oraz Talisker 10yo (nie Islay ale jednak smakuje jakoś tak też podobnie) powoli chyba musze dorosnąć do Ardbega bo do Laphroiga to jeszcze mi daleko 😉

        1. Ja dostałem Ardbega jako moją pierwszą whisky. To dopiero był szok! Talisker to bardzo dobry wybór na przejście w stronę torfu. Bowmore Black Rock nie zapadł mi w pamięć kompletnie. Pamiętam, że piłem na Islay w destylarni, ale nie jestem w stanie nic powiedzieć na jego temat.

          1. Chyba za bardzo sie wkręciłem w temat whisky 😉 to juz jakieś uzależnienie, na kolejne wakacje planuje wypad do Szkocji na zwiedzanie czego się tylko da, mam nadzieję że wpuszczą mnie wszędzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *