„Jak pić whisky” i „Jak degustować whisky” to dwie różne rzeczy.

Wielu doradców na pytanie, jak pić whisky, rzuca wytartym bonmotem: Tak, żeby nam smakowała. W sumie to niech im będzie. Ta wysublimowana technika jest świetna, jeżeli chcemy szybko i skutecznie dać w palnik bez niepotrzebnego wychodzenia ze strefy komfortu. Whisky, tak samo jak i wódkę, można zmieszać ze wszystkim i równie bezboleśnie wypić.

Najbardziej powszechny zaś sposób, utrwalony przez zastępy marketingowców i filmowych twardzieli, przedstawia się mniej więcej tak:

SAMSUNG

Solidna porcja whisky w szklance typu tumbler z grubego szkła z wielkimi kostkami lodu. Opcjonalnie dołączone cygaro. Filmowy bohater oczywiście pociąga z tej wielkiej szklany dużymi łykami. Zupełnie jakby pił ice tea. Faceci też chcą być takimi twardzielami, kobiety chcą mieć takiego twardziela, no i oczywiście wszyscy chcą się napić tej whisky. Pięknie.

Jak to się ma do rzeczywistości? Najbardziej rozpowszechniony sposób picia blended whisky wcale nie jest tym najlepszym i wcale nie sprawi, że whisky będzie Ci najbardziej smakować. A może być nawet przeciwnie. Wiele kobiet po pociągnięciu hausta whisky z takiej szklany zraża się do niej na zawsze, utwierdzają się w przekonaniu, że whisky to ciężki, męski trunek. Wielu facetów musi sobie czymś rozcieńczyć, albo piją i się krzywią. A wiec co?

X

Im szybciej porzucisz to wyobrażenie, tym lepiej. Wiem, że jest to trudne. Wizerunek ten kształtowany przez wiele lat przez całe otoczenie wrył się tak w pamięć, że myśląc whisky trudno sobie wyobrazić cokolwiek innego. Słowa „tak się nie degustuje whisky” rodzą ogromny dysonans poznawczy. Warto jednak wyjść na chwilę ze swojej strefy komfortu, przecierpieć zrujnowany światopogląd i dowiedzieć się jak poznawać whisky bardziej świadomie, bardziej analitycznie i tak, aby rzeczywiście sprawiała przyjemność.

Po pierwsze musisz wiedzieć, że są różne rodzaje whisky, takie jak blended whisky, grain whisky, single malt i blended malt, które różnią się bardzo między sobą. O podziałach i rodzajach dowiesz się więcej z artykułu „Nie tylko Dżoni Łolkier – rodzaje whisky”

Jak już to wiesz, to dobrze by było kupić coś odpowiedniego do degustacji, nie rujnując jednocześnie portfela. To co warto kupić i jednocześnie nie nadszarpnąć budżetu znajdziesz we wpisie „Polecane whisky na różnych poziomach cenowych”.

Następnie weź tę szklankę, o której masz zapomnieć i nalej sobie do niej wody. W zasadzie to tylko do tego się nadaje. Do degustowania whisky (ale też i wszystkich innych dobrych alkoholi) najlepszym naczyniem jest kieliszek w kształcie tulipana.

DSC00079

Kieliszek taki ma nad szklanką typu tumbler dwie bardzo istotne przewagi. Po pierwsze, kieliszek ten zwęża się ku wylotowi, co umożliwia koncentrację aromatów. Szklanka jest prosta i większość aromatów podczas picia ucieka na boki, zamiast trafić do twojego nosa. Po drugie, średnica kieliszka u wylotu jest kilkukrotnie mniejsza niż średnica szklanki. Dzięki temu kieliszek wymusza picie z niego mniejszymi łykami. Szklanka powoduje szersze otwarcie ust i nalanie sobie ogromnego hausta, natomiast przy piciu z takiego kieliszeczka usta mimowolnie układają się w dzióbek i nalewamy sobie do ust mniej drażniącego alkoholu na raz. Więcej o kieliszkach i o tym, jak sobie radzić w przypadku braku kieliszka do whisky, przeczytasz we wpisie „O kieliszkach- wstęp”.

Mamy już whisky, którą chcemy pić i mamy odpowiedni do tego kieliszek.

DSC00002

Możemy nalewać. Tutaj także należy pamiętać, że nie lejemy tyle, ile do tej wielkiej szklany, bo nie jest nam tyle potrzebne. Na profesjonalnych degustacjach whisky jeden kieliszek (dram) to z reguły nie więcej niż 25ml. Granicą, której nie powinniśmy przekroczyć, jest punkt, w którym kieliszek ma największą średnicę. Wtedy pozostanie optymalna ilość miejsca na kumulowanie się aromatów.

DSC00057

Dobrze by było też odczekać chwilę, aby nalana do kieliszka whisky zdążyła się trochę utlenić oraz żeby aromat zaczął się zbierać.

Na ocenę whisky składają się 3 zasadnicze elementy: Zapach, Smak, Finisz. Mamy także ocenę wyglądu i koloru, ale nie odgrywa ona tak istotnej roli, jak pozostałe z kilku względów. Po pierwsze, nie ma to wpływu na smak. Marketingowcy chcą byś wierzył, że ciemniejsza whisky jest smaczniejsza. Wcale tak nie jest. Po drugie, obecnie wszystkie blended whisky i większość podstawowych edycji single malt są koloryzowane karmelem E150, więc kolor whisky i tak ci nic nie powie o rodzaju beczek, ani o wieku. Bardziej szczegółowo omówię te zagadnienia w artykule o zaawansowanych technikach degustacji.

Zapach. Do zanurzenia ust jeszcze całkiem długa droga. Najpierw trzeba ocenić i opisać zapach. Zbliżamy kieliszek do nosa i delikatnie wąchamy. Wciągamy opary alkoholu, więc pierwsze co poczujemy to na pewno alkohol. Nic dziwnego. Nie należy się zrażać, że zamiast ferii aromatów czujemy na początku spiryt. Nie wąchamy zbyt mocno, to nie tabaka J Zamiast tego, wąchamy i odsuwamy kieliszek od nosa, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Za drugim podejściem powinniśmy poczuć już coś więcej, niż tylko paraliżujący nozdrza alkohol, za trzecim aromaty zaczynają się uwypuklać. Im dalej wąchamy, tym więcej powinniśmy wyróżnić. Postaraj się nazywać to co czujesz, a najlepiej to notować. Dzięki temu wąchanie będzie bardziej aktywne. Nie zrażaj się, że nie potrafisz precyzyjnie nazwać wszystkich aromatów. Wbrew temu co mówią różni dziwaczni eksperci, nie ma złych i dobrych technik. Możesz zbliżać kieliszek do nosa pod dowolnym kątem, możesz nim machać, nie machać, kręcić, przechylać. Rób wszystko, co w twoim mniemaniu lepiej pozwoli uchwycić aromat. Nie zaciągaj się tylko za mocno i nie nalej sobie whisky do nosa. Czas, jaki przeznaczysz na wąchanie whisky, zależy tylko od ciebie. Nie ma reguły, że whisky trzeba się zaciągnąć tyle razy, ile ma lat czy coś. Blended Whiskies czy podstawowe single malty nie oferują tutaj wiele i już po kilkunastu sekundach można przejść do próbowania. Są jednak i takie whisky, które zdarzało mi się wąchać ponad pół godziny i wcale nie miałem ochoty przechodzić do picia. Jest to doznanie zupełnie subiektywne, więc daj sobie jeszcze chwilę, jeżeli potrzebujesz czasu na dookreślenie jakiegoś aromatu, który masz na końcu języka.

Smak. W końcu możemy się napić. Pamiętaj jednak, że alkohol przy pierwszym kontakcie podziała na twoją jamę ustną drażniąco czy też znieczulająco. Zacznij od kilku kropel i rozprowadź whisky po całej jamie ustnej, mieszając ze śliną którą masz w ustach. Spokojnie „poobracaj” tą whisky kilka chwil i dopiero potem przełknij. Pierwszy łyk, podobnie jak w przypadku zapachu, to będzie w większości alkohol. Ja w ogóle jestem zdania, że pierwsza whisky danego wieczoru jest na rozgrzewkę i ciężko w niej wychwycić wszystkie niuanse. Jak już przełkniesz pierwszy łyk i odczekasz chwilę, usta i język przywykną do alkoholu, to możesz wziąć kolejny mały łyk. Za drugim razem powinno być lepiej. Alkohol mniej pali, usta się przyzwyczajają, zaczynasz czuć jakieś inne smaki. Znowu postaraj się nazwać to, co czujesz i w miarę możliwości zanotować. Tutaj także nie ma jakichś złotych zasad. Rób wszystko co pozwoli ci lepiej uchwycić smak, obracaj językiem, nie obracaj językiem, „żuj”, „ssij”, pracuj ustami, rób głupie miny. Znawcy mówią, że powinno się trzymać whisky w ustach tyle sekund ile ma lat. Takie reguły to głupota. Trzymaj whisky w ustach tyle, na ile zasługuje. Jeżeli obracasz whisky w ustach i czujesz, że cały czas się zmienia, dochodzą nowe smaki, to daj jej jeszcze chwilę. Jeżeli czujesz, że w danym łyku masz już wszystko, to nie ma sensu dalej mielić tej whisky.

Woda? Wiele mądrych artykułów w Internecie mówi, że do whisky dodaje się wodę źródlaną. Jedne mówią, że kilka kropel, inne mówią, że whisky trzeba rozcieńczyć koniecznie do 20%. Jak to jest? Ano różnie.

DSC00060

Dodanie wody z pewnością redukuje alkohol, więc whisky stanie się bardziej przystępna. Woda może też otworzyć trochę whisky, uwypuklając pewne nuty. Z drugiej strony dodając wody rozrzedzasz też smak. Generalnie trzymaj się jednej zasady: Dodać wody zawsze możesz, ująć już nie bardzo. Weź tumblera (tego co się nie nadaje) w którym masz nalaną wcześniej wodę i jakieś narzędzie do trochę precyzyjniejszego jej dawkowania, może być łyżeczka, może być słomka, a jak masz pipetkę to już w ogóle luksus. Najpierw próbuj whisky bez wody, potem dodaj dosłownie kilka kropel. Spróbuj odnotować czy smak whisky się zmienił, czy czujesz coś więcej, czy może mniej. Jeżeli chcesz, to z następnym łykiem możesz dać więcej wody, a z następnym jeszcze więcej. Pamiętaj jednak, że jak dolejesz za dużo to utopisz whisky i będziesz mieć w kieliszku koktajl.

Finisz. Finiszem nazywamy posmak, który zostaje w ustach. Po przełknięciu whisky otwierasz usta, nabierasz powietrza, resztki whisky parują w twojej jamie ustnej, mocniejsze związki aromatyczne są dalej odczuwalne na kubkach smakowych. To właśnie jest finisz. Może on się różnić od tego, co było w smaku, może powtarzać te same nuty, może gładko przechodzić, rozwijać się w coś innego. Finisz może trwać kilka sekund, ale też możesz czuć ten posmak nawet następnego dnia rano. Nie musisz czekać z oceną finiszu do momentu wypicia wszystkiego, co masz w kieliszku, możesz to zrobić równie dobrze między kolejnymi łykami. Tutaj podobnie spróbuj opisać to, co czujesz. Czy to jest to samo co w smaku? Coś innego?

Po wypiciu whisky, gdy jeszcze wybrzmiewa finisz, warto sobie pozwolić na chwilę refleksji. Czy ta whisky była dobra? Czy lepsza od próbowanych dotychczas? Czy było to coś nowego? Co było w niej szczególnego?

Tak jak już napisałem wcześniej, warto notować swoje odczucia z degustacji w postaci notek degustacyjnych. Notka powinna zawierać informacje o samej whisky (nazwę, wiek, edycję, partię, zawartość alkoholu), opis zapachu, smaku, finiszu oraz ewentualne wnioski z oceną punktową lub bez (jeżeli jesteś fanem gradacji).

farclas note

Nie zniechęcaj się, jeżeli nie potrafisz nazwać wszystkich zapachów i smaków w whisky od razu. Niewiele osób od początku potrafi. Jest to raczej powolne budowanie mapy skojarzeń, która rozbudowuje się wraz z liczbą wypitych whisky. Jeżeli masz trudności w określeniu na początku innych smaków/aromatów niż alkohol i drewno, to wcale nie jesteś na przegranej pozycji. Przeważnie na tubie czy kontretykiecie jest notka smakowa, z którą możesz zestawić swoje wrażenia. Zawsze też możesz zapoznać się z wrażeniami innych w Internecie. Nie bój się, że jest to wmawianie sobie smaków, których tam nie ma. Raczej będzie to określanie tego, co masz na końcu języka. W miarę szybko będziesz w stanie powiedzieć „ty, faktycznie to jest aromat kwiatowy”, albo też „jak dla mnie to nie pachnie jak cynamon”.

Na początek tyle. Mam nadzieję, że ten długi wstęp nie zraził cię do kontynuowania swojej przygody z whisky i innymi alkoholami. Rozwinięcia poszczególnych wątków możesz się spodziewać na łamach kolejnych artykułów. Powodzenia.

Radosław Janowski

One thought on “Jak degustować whisky?

  1. Trochę czasu od posta minęło. Ja dziś trafiłem na stronę i okazała się bardzo pomocna, za co dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *