Dla fanów jest jedną z najbardziej klasycznych pozycji, dla nowicjuszy natomiast będzie to whisky bardzo trudna. Przyjęło się już nawet powiedzenie „Albo ją pokochasz albo znienawidzisz” i bardzo niewykluczone, że raczej to drugie 🙂

Destylarnia Laphroaig (czyt. Lafroj) to jedna z ośmiu destylarni na legendarnej wyspie Islay (czyt. Ajla). To właśnie tutaj z braku opału mieszkańcy wykoncypowali sobie, że zesłodowany jęczmień można wysuszyć dymem z palonego torfu, gęstym i gryzącym. Whisky z takiego słodu miała aromat podkładów kolejowych, malizny i dymu.

Destylarnia została założona w 1815 roku ( w tym roku obchodzi swoje 200 urodziny). Nazwa oznacza dosłownie „malownicza kotlinka nad szeroką zatoką” (tak, nazwy szkockich destylarni są jak indiańskie imiona). Pomimo przeciwności losu, konfliktu, prób przejęcia i odcięcia od źródła wody przez sąsiednią destylarnię Lagavulin udało jej się przetrwać. Pozycja destylarni ugruntowała się na początku XX w.  Whisky Laphroaig była nawet dostępna w USA podczas prohibicji ze względu na jej „walory medyczne”. Po prostu jakiś urzędnik wuja Sama uznał, że tego nie da się pić dla przyjemności. Wielu jednak pokochało ten przedziwny smak, wśród nich m.in Książę Karol, dla którego jest to ulubiona whisky. Nadał on nawet destylarni tytuł Royal Warrant i regularnie odwiedza ją przy ważniejszych okazjach.

Przeszukując szafę w poszukiwaniu podstawowych single maltów na początek, zdałem sobie sprawę, że nie mam takich. Na szczęście znalazłem miniaturkę Laphroaig 10yo, którą dostałem w destylarni jako suwenir za bycie członkiem klubu Friends of Laphroaig. 10yo do niedawna była wersją podstawową i otwierała portfolio destylarni. Obecnie rolę tę pełni już wersja NAS o nazwie SELECT, która już nie jest taka dobra.

Laphroaig 10yo OB, 40%

Nos: uderzenie  torfu, dzikość, wodorosty, kamienista plaża,  morska bryza, falochron ze starych pali, jodyna, zioła, majeranek, siano, stajnia

Smak: agresywny i nieokrzesany, suchy torf, popiół, palony ebonit,  zbutwiałe drewno,, podkłady kolejowe, nuty tostowe, apteczne, z czasem więcej słodyczy i motywów bagiennych

Finisz: dość długi, wytrawny, dymny, mineralny

Wnioski: dalej porządny standard. Mimo niskiej mocy whisky bardzo konkretna, po prostu do picia, bez zbędnego zastanawiania się. Tak dobrze mi szła, że aż nie zauważyłem kiedy się wypiła.

Ocena: 3,5/10

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *