Trochę w cieniu wielkiego powrotu Glendronach 15yo Revival wraca jeszcze jedna wycofana whisky ze stajni Benriach-Glendronach, Benriach 12yo Sherry Wood.

Whisky z Destylarni Benriach dużo na naszym blogu nie było do tej pory. Zawsze jakoś bardziej nad Benriach przedkładaliśmy drugie z dzieci Billy Walkera – Glendronach. Łagodny Speysider nie jawił nam się jako specjalnie ciekawy w kontraście do mocnej i prochowej bomby z Forgue. Nawet edycja Sherry Wood nie należała do moich ulubieńców, mimo, że mogła się poszczycić uczciwym leżakowaniem przez całe 12 lat w beczkach po sherry, a nie krótkim finiszem jak inne edycje z destylarni. Nie płakałem też specjalnie za tą flaszką gdy w 2016 została czasowo zawieszona. Butelkę na wszelki wypadek oczywiście kupiłem, ale nie wyczekiwałem z utęsknieniem jej powrotu tak jak wspomnianego wcześniej Glendronach 15yo Revival.

Absencja trwała jednak dość krótko, bo już w 2018 mogliśmy na powrót ujrzeć Benriach 12yo Sherry Wood w odświeżonej szacie.

Pierwszym, co rzuca się w oczy jest zagadkowe „Three-way sherry matured”. Stara wersja była po prostu leżakowana w beczkach po Oloroso i PX i po dwunastu latach kupażowana. Nowa wersja jest najpierw leżakowana w beczkach po sherry (nie mówią w jakich, może oloroso, może PX, może oba, może refille) i na koniec jest jeszcze finiszowana w beczkach po PX i Oloroso. Mamy więc dalej 12 lat w beczkach po sherry, ale jednak już jest ten finisz. Można się tylko domyślać, że po pierwszym etapie efekt nie był zadowalający i trzeba było tę whisky trochę podkręcić.

Whisky nie jest kolorowana karmelem, więc porównanie koloru może nam dać jakieś wskazówki. Jak widzicie, nawet przy bardzo bliskim przyglądaniu się kolor jest identyczny. Dobrze. Może faktycznie, po pierwszym etapie maturacji efekt był słaby i trzeba było dokręcić do pierwowzoru. Miło, że nie chcieli nam pogonić lipy.

Benriach 12yo Sherry Wood, 2018, OB, 46%

WHISKYBASE

Benriach 12yo Sherry Wood

Nos: źle nie jest. Jest sherry amontillado, pale cream, młode oloroso. Aromat trochę uderza w nozdrza alkoholem, jakimiś cięższymi fenolami. Dość wytrawnie i smukło. Kakao, trochę suszonych owoców, kawka, słody karmelowe. Trochę czuć że grane były chyba refille.
Smak: Jest lepiej niż w zapachu; wytrawne oloroso, pikantność, pieprz, sporo tanin, waniliny, kakao. Suszone czerwone owoce, żurawina do mięs, jarzębiny. W pierwszym łyku daje o sobie znać grzejący alkohol, ale to szybko przechodzi. Łuski ziaren kakaowych, prażony kokos, trochę popiołu, opalonej beki, espresso i oloroso. Nawet odrobinka nafty. Jest dość hardo i wytrawnie, ale całkiem sporego wpływu sherry tutaj nie można odmówić.
Finisz: nawet długi, wytrawny, oloroso, kakao, pieprz, tostowane drewno.
Wnioski: whisky wytrawna, zdecydowana, trochę agresywna, momentami alkoholowa, ale jest nawet fajne i uczciwe oloroso. Zapach na początku tak się nie rwie do nosa, smak rozwija się trochę wolniej, ale im dalej tym lepiej. Dobry i długi finisz. W dobie whisky po sherry miałkich i zielonych jak jakieś jasne sherry to już jest spory plus. Jest bardzo uczciwie.

Ocena: Radek 3,5/10, Aleksander 3,5/10

Benriach 12yo Sherry Wood, 2016, OB, 46%

WHISKYBASE

Benriach 12yo Sherry Wood

Nos: łagodne, słodkie i gładkie cream sherry albo moscatel. Marcepan, kandyzowane owoce, skórki cytrusowe, lekkie dżemy. Też spod spodu wychodzi młodość, trawy, jabłka, świeży słód.
Smak: słodziaszek. Młode cream, tanie moscatele; lizaki choinkowe, keksy, cukry trzcinowe, delikatne kolumnowe rumy, miody, słody. Dalej tostowane drewno, trochę przypraw korzennych, piernika w mlecznej czekoladzie, tostowane drewno, kawa zbożowa. sherry jest sporo, grubego i słodkiego, ale nie jakiegoś bardzo głębokiego.
Finisz: słodki, kremowy, słodowy, ciastowy, z echem słodkiego sherry.
Wnioski: słodziaszek. Dobre beki, całkiem sporo sherry, ale ta słodka kołderka kryje pewne mankamenty smaku. Jest ładny zapach, spójny smak, ale finisz trochę kuleje. Słodki, gładki łagodnik. Gdybym mógł to dałbym 3,7, bo jednak troszkę jest lepsza.

Ocena : Radek 3,5/10, Aleksander 4/10

Benriach 12yo Sherry Wood

Niby ta sama whisky, a to dwie różne whisky. Stara jest gładka, z motywami cream sherry. Czuć tutaj udział PX, ale to nie sama słodka kołderka, bo sherry jest całkiem sporo. Końcówka smaku i finisz już jednak nie domagają. Nowa wersja jest dużo bardziej wytrawna, momentami agresywna, jest nawet sporo niezłego sherry. Tutaj z kolei jest bardziej wyraźne oloroso. Smak skręca w takie najmocniejsze, kakaowo-naftowe oloroso (np. Cruz Vieja). Mam takie wrażenie, że trochę jakby Rachel Barrie chciała na siłę pokazać, że nie mamy co tęsknić za Billy Walkerem i skręca mocno w stronę Glendronacha (który też w jej wykonaniu był bardziej hardy), odchodząc trochę od łagodnego stylu Benriach. Jak już wspomniałem, miło, że zdecydowano się dodać więcej wpływu sherry dodatkowym finiszowaniem żeby dorównać do starszej edycji.
Niewielka różnica jakości na korzyść starszej whisky jednak jest. Nie jest to taka przewaga, jak w przypadku Glendronach 15yo Revival (co nas bardzo cieszy). Dla mnie to różnica nie warta jednak nawet 0,5 pkt, chociaż Aleksander ma odmienne zdanie.

Werdykt: Minimalne zwycięstwo starszej edycji. Jesteśmy jednak zadowoleni z wyniku i poziomu nowej, a przede wszystkim z dobrego wpływu beczek po sherry. Poza tym to dwie różne whisky.

 –

Za butelkę Benriach 12yo Sherry Wood do recenzji dziękujemy Brown Forman Polska Sp z o.o.

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *