Testujemy właściwie wszystkie portery bałtyckie dostępne na rynku. W tej części zdecydowanie przeważają te z dużych browarów (choć kilku „kraftowców” też się znajdzie), w kolejnej skupimy się właśnie na wyrobach rzemieślniczych, oraz aktualnych premierach. 

Jeśli chodzi o piwa, na blogu gościły do tej pory głównie imperial stouty, barley wine i inne podobnie degustacyjne piwa w nowofalowych gatunkach. Świadomie ostatnio pomijaliśmy gatunek zwany czasem „piwowarskim skarbem Polski”, aby popełnić ten przegląd. 🙂 Porter bałtycki, bo o nim mowa ma nad takim imperial stoutem kilka istotnych przewag. Przede wszystkim cena, wynosząca przeważnie kilka złotych, w porównaniu do kilkunastu, lub w skrajnych przypadkach dwudziestu-kilku, za nieleżakowany imperial stout (i to najczęściej za buteleczkę 0,33L). Być może jeszcze ważniejszym atutem jest dostępność – portery żywiecki, lub okocimski z pewnością są stałymi bywalcami półek znakomitej większości sklepów i barów – od hipsterskich, pseudoartystycznych lokali w centrum Warszawy, do wiejskich sklepów i podrzędnych spelun w Jebiszewicach Mniejszych.  Słowem – porter da się znaleźć wszędzie. A dobrze uwarzony i wyleżany, wcale nie musi ustępować bogactwem smaku i aromatu owym nowofalowym mocarnym piwom.

Zima w pełni, w związku z tym sezon na mocne piwa też (notabene, u nas trwa on cały rok). A że dodatkowo wielkimi krokami zbliża się święto porteru bałtyckiego, pomyśleliśmy że to idealna okazja do kompleksowego przeglądu jakości wytworów zarówno z większych, jak i z mniejszych podmiotów. Pojeździliśmy trochę po sklepach, czego efektem było nabycie aż 21 porterów. Jako że siadanie do 21 mocnych piw we dwójkę byłoby raczej niemądre, zaprosiliśmy jeszcze dwie osoby, aby pomogły nam zmierzyć się z piwowarskim skarbem Polski. Koniec końców i tak zostały nam po degustacji prawie 3 litry zlewek (przy pomocy których zrobimy mały eksperyment z wymrażaniem piwa).

Naturalnie w tej części skupiamy się bardziej na szerzej dostępnych porterach, choć i kilka limitowanych, rzemieślniczych się znajdzie. W części II, która ukaże się już po dniu porteru bałtyckiego, będą raczej te o ograniczonej dostępności (m.in Baran z Jajem z Pracowni Piwa, nowe Imperium Prunum, porter z estońskiego browaru Pohjala, a także kilka premierowych piw uwarzonych specjalnie na to święto).

Dopowiedzmy jeszcze może , czym jest porter bałtycki, w końcu nie wszyscy muszą to wiedzieć. Jest to ciemne, mocne (7-10% alkoholu) piwo dolnej fermentacji, o gęstości początkowej od około 18, do około 24 stopni plato. Barwa od ciemnobrązowej do czarnej, aromat i smak złożone, karmelowe, czekoladowe, umiarkowanie palone, słodkie choć nie zalepiające. Chmielowość niska. Młode portery charakteryzują się nieułożoną szorstkością i alkoholowymi posmakami; wyleżane – objawiają szlachetne nuty sherry, win, drewna, suszonych śliwek, stają się cudownie kremowe, gładkie, deserowe. Większość porterów warto leżakować, nawet długo ponad datę przydatności do spożycia (jest ona w tym przypadku czysto umowna).

 

Zanim zaczniemy, warto jeszcze przytoczyć kilka podstawowych informacji, a także na co zwracać uwagę:

  • w przeglądzie biorą udział tylko „czyste” portery. Nie będzie więc tu żadnych wędzonych, z dodatkiem malin, leżakowanych w beczkach itd.
  • wszystkie portery zostały zakupione „świeże”, tj. żaden nie był przez nas dodatkowo leżakowany (jest jeden wyjątek o którym poniżej i który nie jest brany do ostatecznego zestawienia).
  • jest bardzo duży rozstrzał cenowy, w skrajnym przypadku wynoszący kilkunastokrotną różnicę w przeliczeniu na objętość. Najtańszy porter w zestawieniu kosztuje bowiem 2,70zł, najdroższy 20zł, ale za 0,33. Przy czym ten najdroższy będzie w drugiej części.
  • darowaliśmy sobie te wszystkie super-premium, świąteczne, jubileuszowe portery w fikuśnych butelkach za 40-50zł. Uważamy, że kilkadziesiąt złotych za butelkę zwykłego porteru nie leżakowanego na płatkach złota, lub chociaż w dobrej beczce po sherry, to rozbój w biały dzień i nie będziemy takich wyrobów reklamować.
  • skala ocen. Niektórym może wydać się bardzo surowa i pojawić się mogą myśli, jakoby jaśniepanowie blogerzy wszystkie rozumy pozjadali, ale polecam przeczytać słowne wyjaśnienie ocen. O tu, po prawej stronie, na górze. Wszystko stanie się jasne.
  • naszym celem NIE jest ocenianie piw pod kątem tego, czy są „idealnym” porterem bałtyckim. To znaczy, jeśli w piwie wystąpią jakieś nuty nie koniecznie wpisujące się w archetyp tego gatunku piwa, a będą ciekawie współgrały, to zostanie to tylko ocenione pozytywnie. Naturalnie, z pewną ograniczoną tolerancją.

No, to chyba tyle, jedziemy:

20170114_184314

Przy okazji okazało się, że kieliszki do whisky znacznie lepiej nadają się do degustacji piwa, niż bardziej klasyczne szkło.

Lwówek Porter

18* blg; 8,5%; cena – 5zł

 

Ratebeer

Nos: miedziakiP4, gwoździe i cała paleta innych, zachęcających metalicznych aromatów. Dla towarzystwa pojawia się jeszcze kiszona kapusta (najlepiej wyczuwalna w Lwówku Wrocławskim). Szczątkowe niuanse bananów, pierniczków, oraz akcenty karmelowe, zielone, szpitalne.

Smak:cienki, wodnisty, lekko przegazowany. Po zapachu można się było spodziewać całego korowodu wad, który też i się niezwłocznie pojawia. Za wspomnianą już „kiszonką lwówecką” znajdujemy delikatną co prawda, ale jednak kanalizę, maślankę, oraz kukurydzę. Pomijając te niezbyt przyjemne akordy, w piwie dominuje palona kwaśność.

Finisz: suchy, tytoniowy, wódczany.

Wnioski: niezbyt udany początek, ale też nie robiliśmy sobie po tym piwie wielkich nadziei. Paradoksalnie, lekki diacetyl (smak maślanki) ratuje trochę to piwo, gdyż daje złudzenie grubości i że w ogóle cokolwiek się tu dzieje. Takie piwo do wypicia, ani dobre, ani bardzo złe.

 

Ocena: Radek – 3/10, Aleksander – 3/10

 

Black Boss Porter

18,1* blg; 8,5%; cena – 4zł

 

Ratebeer

P2Nos: oj, jest źle. Kojarzycie ten chemiczny smród świeżo wyczyszczonego toi-toia? Chodzi o ten granatowy detergent wlewany do zbiornika. To to piwo właśnie tak pachnie. Po chwili okazuje się, że toi-toi był nawet kilka razy użyty. Tragedia. To piwo można by postawić w Sevres jako wzorcowy przykład wady nazywanej potocznie „kanalizą”. Jest tu coś jeszcze? Same zachęcające rzeczy: produkt czekoladopodobny, najtańsza cola z dyskontu za 59gr za dużą butelkę, odświeżacze do kibla, sterta wilgotnych śmieci, która kwitła sobie przez kilka dni w pełnym słońcu. Koszmarnie wadliwe piwo; w tym momencie zastanawiamy się, czy w ogóle go próbować.

Smak: sauerkraut, żelazo, tani napój gazowany, diacetyl (maślanka). Puste i przegazowane.

Finisz: tępa goryczka, popiół. Na całe szczęście, prawie nie istnieje.

Wnioski: rzadko zdarza się piwo z takim nagromadzeniem wad. Co prawda, następna pozycja pokazuje (Black Boss i Witnicki Porter to to samo piwo butelkowane pod innymi nazwami), że nie wszystkie warki są aż tak obrzydliwe. Skoro jednak takiego potworka wypuszczono z browaru raz, to znaczy że może się to zdarzyć ponownie. Dla przezornych – jak ognia unikać warki do 24.8.2017. Żeby nie było, że nie ostrzegałem 😉 Może i dało by się to dopić, ale nie widzimy w tym momencie ani jednego powodu, żeby się dalej męczyć.

 

Ocena: Radek – 1,5/10, Aleksander – 2/10 *

* – z litości – bo chyba istnieje coś gorszego, prawda?

 

Witnicki Porter

18,1* blg; 8,5%; cena – 4zł

Ratebeer

P1Nos: właściwie to samo co w Black Bossie, choć na szczęście w dużo mniejszym stężeniu. Na pierwszy plan wychodzi kwaśna kawa i estry.

Smak: nieco pełniejszy, ale z kolei znowu pojawia się żelazo. Tytoń, tania, rozcieńczona kawa, syrop na kaszel. Nawet uwidaczniają się chyba delikatne ślady zakażenia dzikim lactobacillusem.

Finisz: diacetyl, kwaśna kawa, karmel.

Wnioski: jednak w Witnicy potrafią zrobić pijalny porter!

 

Ocena: Radek – 3/10, Aleksander – 3/10

 

Amber, Grand Imperial Porter

18,1* blg; 8,5%; cena – 4zł

 

Ratebeer

P3Nos: nuty ziemiste, orzechowe (fistaszki i nerkowiec), miód gryczany, lody bananowe. Niezbyt bogaty, ale nawet ciekawy no i przede wszystkim w końcu mamy piwo wolne od nieprzyjemnych wad.

Smak: karmelowe z rodzynkami i gorzką czekoladą. Delikatny diacetyl nadaje iluzję nieco większej pełni.

Finisz:  czekolada, zioła, palony cukier, cukierki kopiko.

Wnioski: jakbyśmy to powiedzieli pijąc single malty, jest to solidna podstawka. A więc może nie wyrywające z butów, ale solidny trunek za niewielkie pieniądze. Brak dyskwalifikujących wad, a te które są, właściwie ciekawie dopełniają to piwo. Mamy pierwsze miejsce,  choć jak na razie to i tak jest wyścig osiołków.

 

Ocena: Radek – 3,5/10, Aleksander – 4/10

 

Argus Porter

18,1* blg; 8,0%; cena – 2,7zł

 

Ratebeer

P5Nos: jest słodko. Mleczna czekolada, laski choinkowe, czekoladowe ptasie mleczko, murzynek, świąteczne pierniczki, lekka nuta gryczana. Bez szału, ale też brak tu ewidentnych wad.

Smak: bardziej pusty i wodnisty, z akcentami taniego, granulowanego kakaa i gorzkiej czekolady. W tle trochę żelaza.

Finisz: lekko słodki + metal. Znikomy.

Wnioski: najtańszy zawodnik w stawce (i to dużo tańszy od drugiego w kolejce, kosztującego 4zł) nie okazał się jak widać najgorszy. Produkowany w browarze w Łodzi i to czuć. Mocno słodki i borykający się z tym samym problemem, co porter łódzki (żelazo).

Natomiast zdecydowanie mierzi estetyka opakowania; agresywne połączenie czerni i czerwieni sprawia, że puszka z pewnej odległości wygląda jak tani mózgotrzep dla meneli. Tym bardziej, że na każdym rodzaju Argusa widnieje marynistyczna symbolika, więc łatwo się pomylić.

 

Ocena: Radek – 3,5/10, Aleksander – 3,5/10

 

Lwowskie Porter (Lwiwśkie)

20* blg; 8,0%; cena – 5zł

 

Ratebeer

P6Nos: przyjemny, czysty, słodowy profil. Suszone owoce, tania nalewka wiśniowa, nawet nieco nut drewnianych. Z czasem zbiera się trochę ejlowej gęstości. Bardzo przyjemny aromat, choć w ciemno nie wiemy, czy nie powiedzielibyśmy, że to fajny quadrupel, lub barley wine. Brak jakichkolwiek nut ciemnych, czy palonych sprawia, że nie jest to wzór porteru bałtyckiego.

Smak: ciemny chleb, kwas chlebowy, ponownie suszone owoce (zwłaszcza morele); na drugim planie posmaki ziołowe. Bardzo fajne, pełne piwo, ale trzeba powiedzieć to samo, co pisałem już o zapachu: mocno idzie w stronę nie porterową – w smaku przypomina z kolei trochę podwójne koźlaki.

Finisz: słodowy, pełny. Grzeczny, lecz solidny.

Wnioski: jak już napisałem dwukrotnie – jest to bardzo dobre piwo, ale nie koniecznie wzorcowy porter bałtycki. Sypnąć tu trochę więcej palonych słodów i powinno być zjawiskowo.

Jak na razie wstyd – w teście porterów bałtyckich, na miejsce pierwsze wysuwa się piwo z kraju, który nawet nie ma dostępu do Bałtyku. 😉 Czas więc sięgnąć po jakieś bardziej obiecujące, rodzime piwa.

 

Ocena: Radek – 5/10, Aleksander – 5/10

 

Hopster Czarny Szkuner

21* blg; 10,0%; cena – 10zł

 

Ratebeer

P7Nos: aksamitny, waniliowy, czekoladowy, kremowy. Fajne nuty piwniczne: stare książki, ziemniaczane obierki, porośnięty mchem spróchniały pniak. Jest naprawdę przyjemnie, choć trochę brakuje bogactwa.

Smak: mimo aż 10% alkoholu, wciąż bardzo pełne. Dobrej jakości kawa, wanilia, polewa czekoladowa, praliny.

Finisz: gorzki mus czekoladowy, dużo wanilii, pianki.

Wnioski: w końcu piwo z dużą ilością ciała. Bardzo gładkie, pełne, słodkie – wręcz nie możemy się nadziwić, jakim cudem nie użyto tu wanilii i laktozy. Lepsze niż RIS z Hopstera.

 

Ocena: Radek – 6/10, Aleksander – 5,5/10

 

Deer Bear Piwowar Domowy – Porter Bałtycki

21*blg; 9,4%; cena – 12zł

 

Ratebeer

P9Nos: mocno palony, kawa zbożowa, owsianka, czereśnie, ultra mleczna czekolada. Potem cala plejada dziwnych aromatów: gumolit, stare futra, chłopska chata, ściółka leśna, zwierzęta, guma balonowa, stajnia.

Smak: dosyć wysoko nasycone. Ciemny cukier  i trochę palonej goryczki na pierwszym planie, pojawiają się też chmielowe aromaty, bardziej w ziołowo-łodygowej postaci.

Finisz: popiół, toffi, krówki. Nieco drożdżowo-kartonowy.

Wnioski: mnóstwo niecodziennych deskryptorów, ale koniec końców nie są one nieprzyjemne, a piwo staje się dzięki nim ciekawe. Porter podobny do poprzedniego, ale bardziej ziołowo-chmielowy.

 

Ocena: Radek – 5,5/10, Aleksander – 5/10

 

Żywiec Porter

21* blg; 9,5%; cena – 5zł 

 

Ratebeer

P11Nos: kwaśne wiśnie, kasza gryczana, tanie różowe wino, ciemny cukier, nuta spirytusowa. Jednym słowem – wracamy na Ziemię.

Smak: wodniste, gorzka czekolada z solą, karmel, dużo paloności. Zielone patyki, gryzący słaby chmiel, zapałczana siarka, niuans syropu klonowego.

Finisz: mocno palone, nieco żelaziste, w towarzystwie siarki i alkoholu.

Wnioski: klasyka nie okazała się wcale taka najgorsza, choć i niczym nie zachwyciła.

 

Ocena: Radek – 3,5/10, Aleksander – 4/10

 

Komes Porter

21* blg; 9,0%; cena – 5zł

 

Ratebeer

P10Nos: bardzo mocno upalony, wręcz popiołowy. Palony jęczmień, sadza, popielniczka, ebonit, nagar, papa. Z innych rzeczy – kwaśna kawa, sos sojowy, zboże i pojawiają się nawet spalone kable, choć torfu tu nie ma.

Smak: surowy, hardy, przepalony. Znowu ebonity, plastiki, a ponadto odrobina żelaza. Tu już jest fajnie intensywnie, ale nie można powiedzieć, by było przyjemnie. Jednowymiarowo, nieułożenie, prostacko.

Finisz: no i powtórka z rozrywki – popioły, kwaśność od wrzucanych szuflą bez opamiętania palonych słodów.

Wnioski: porter o wspaniałej renomie. Zazwyczaj, jeśli dowolnego beer geeka poprosi się o polecenie trzech porterów bałtyckich dostępnych stale, jednym tchem wymieni Łódzki, Kormorana i Komesa właśnie. Cóż pierwszy bastion padł, zobaczymy co będzie dalej.

Może nie jest to piwo złe, aczkolwiek na pewno jest bardzo toporne i surowe. Wpisuje się natomiast w niepokojący nurt obserwowany jako część piwnej rewolucji, który krzyczy „więcej, mocniej, bardziej”, ponad wszelkie opamiętanie. Podejrzewam, że właśnie dlatego to piwo jest tak wychwalane. Komes jest bowiem dużo konkretniejszy od wszystkich poprzednich „nie-kraftowych” porterów, mimo że całościowo jest bardzo niezbalansowany. No i nie dokucza mu przypadłość jak na razie prawie wszystkich (poza Amberem) porterów z dużych browarów – wodnistość. Jest więc potencjał na leżakowanie. Za rok na pewno sprawdzimy jak się sprawa rozwinie.

 

Ocena: Radek – 4/10, Aleksander – 4/10

 

Porter Jurajski

21* blg; 7,5%; cena – 8zł (za 0,33l)

 

Ratebeer

P8Nos: gęsty, ułożony, utleniony w przyjemny sposób. Owocki, praliny, nalewki, rodzynki, czekolada z solonym karmelem, dla balansu nieco chmielowego aromatu.

Smak: bardzo gęsty, likierowy, odrobinę rumowy. Nuty sosu sojowego, kardamonu, cukru muscovado, trufli.

Finisz: płatki kukurydziane śniadaniowe, czekolada, wafle. Ten element zdecydowanie kuleje, bardzo nikły.

Wnioski: przyjemnie wyleżany, zbalansowany i tak zwyczajnie smaczny, choć do degustacyjnego charakteru jednak o wiele za mało złożony. Natomiast do wypicia jako dobry porter bałtycki polecamy, szczególnie że nie trzeba dodatkowo leżakować.

 

Ocena: Radek – 5,5/10, Aleksander – 5/10

 

Kormoran, Porter Warmiński

21* blg; 9,0%; cena – 7zł;

 

Ratebeer

P20Nos: wędzone śliwki (takie trochę Prunum light? 😉 ), miska bakalii, delikatna wędzonka, ziarna kakaowca i kawy, trochę wanilii, kawa zbożowa. Gładki, gęsty, bardzo treściwy, w dodatku bez złych nut.

Smak: gruby, popiołowo-ziołowy. Ponownie, jest dobrze uleżany. Delikatnie sojowy, pierniki, zioła, nawet nutka drewniana.

Finisz: szlachetna paloność, czekoladowa mleczność, mokra ziemia.

Wnioski: bardzo lubię to piwo i po raz kolejny mnie nie zawiodło. Naprawdę piękny, dojrzały porter. Zbalansowany, pełny, bogaty i nie przegięty w żadną stronę. I to za jedyne 7zł. Da się? Da się. Gdyby jeszcze było troszeczkę więcej ciała – 1, może 2 * plato więcej, byłoby po prostu wybitnie. A jakby to jeszcze potem wlać do jakiejś dobrej beczki – mogłoby wyjść jedno z najlepszych polskich piw.

 

Ocena: Radek – 6,5/10, Aleksander – 7/10

 

Łódzki Porter

22*blg; 9,5%; cena – 5zł

 

Ratebeer

P13Nos: czekolada, tania kawa, nieco mleczności. Gotowana fasola, seler.

Smak: węglowy, pikantny, nieułożony. Smak konkretny, mocny, ale w sumie pusty.

Finisz: tanie kakao, dużo paloności.

Wnioski: kolejne powszechnie wychwalane piwo, które okazało się słabe. Co prawda, słyszałem też opinie, że to piwo jest bardzo nierówne. Mogę się pod tym podpisać, gdyż piłem już ten porter kilka razy i był raz bardzo smaczny, a raz pusty i wadliwy – jak dziś. Uważam jednak, że nie ma co stąpać po polu minowym i kupować kota w worku; lepiej płacić za stabilną, wysoką jakość – dlatego nad Łódzkiego przedkładam Kormorana.

 

Ocena: Radek – 4/10, Aleksander – 4/10

 

Podgórz 652 m.n.p.m

22*blg; 8,0%; cena – 20zł

 

Ratebeer

P19Nos: trochę owsiane, czyste nuty ciemnego piwa: gorzka czekolada, palone ciasto, kawa zbożowa, cola, suszone owoce, lekkie kakao, espresso. Bardzo ułożony, wyleżany, jednak nie bardzo intensywny.

Smak: pełny, choć mógłby być odrobinę gęściejszy. Słodki, czekoladowy, gryczany, z akcentami karmelu, suszonych owoców, ciężkich miodów, syropów słodowych. W tle bardzo lekka paloność, tanie kakao, drożdżówki, polne kwiaty, trochę ziołowej goryczki. Tak jak w zapachu – dobrze wyleżany, ale w końcu te 12 m-cy na leżaku musi coś wnosić 😉

Finisz: mleczna czekolada, słód, miód akacjowy.

Wnioski: nie ma co ukrywać, że był to jeden z faworytów dzisiejszego spotkania. Piwo jest bardzo dobre, choć oczekiwania były jednak większe, szczególnie po degustacji Kormorana, który okazał się lepszy, mimo  jedynie 5 miesięcy leżakowania (i trzykrotnie niższej ceny). Jest to bowiem najdroższe piwo w dzisiejszej stawce. Tym bardziej to boli, że zostałem pięknie ogolony przez jeden z najbardziej znanych warszawskich sklepów z piwem, który zaśpiewał sobie 25zł za butelkę (a później się okazało, że spokojnie dało się znaleźć za 16-17).  😉

 

Ocena: Radek – 5,5/10, Aleksander – 6/10

 

Staropolski Porter 180

22* blg; 8,7%; cena – 8zł

 

Ratebeer

P18Nos: oscypek góralski, wędzonka, chili, mocna karmelowość, niewielka kanaliza.

Smak: wodnisty, pusty, nieciekawy, lekko pikantny. Mocno karmelowy i w sumie nic poza tym.

Finisz: wodnisty i właściwie nieistniejący.

Wnioski: niby pół roku leżakowania, a nic dobrego się tu nie zadziało. Złego niby też nie. Ogólnie to w ogóle nie wiele się tu dzieje.

 

Ocena: Radek – 3/10, Aleksander – 3/10

 

Perła Porter (leżakowany 3 lata)

22*blg; 9,2%; cena – 4zł (za 0,33l)

 

Ratebeer

P17Nos: pięknie się przez te lata utlenił. Winno-drewniane nuty przywodzą na myśl czarny rum Kapitan Morgan. Bardzo złożone, leciutko pikantne; susz owocowy, trufle, kakao, herbata, śliwy, rodzynki, lukrecja.

Smak: pełny, kawowy, harmonijny, kremowy. Mocne drewniane nuty, nalewki wiśniowe, pianki, mleczna czekolada. Intensywny i bardzo gładki.

Finisz: rumowy z palonym cukrem i lekką ziołowością.

Wnioski: świeżego nie mogliśmy znaleźć, więc wyciągnąłem butelkę ze swojej szafki z dojrzewającymi porterami. Data przydatności do spożycia: 4.11.2015. Wyszło bardzo degustacyjnie i deserowo. Zdecydowanie polecamy leżakować to piwo. Naturalnie, jako że ten porter miał oczywistą przewagę, nie będzie brany w ostatecznym rozrachunku, pojawił się tu raczej jako ciekawostka.

I właściwie na tym piwie moglibyśmy poprzestać, gdyż później każde kolejne piwo starało się nam udowodnić, że portery z dużych browarów świetnie się nadają do przepłukiwania zlewu.

 

Ocena: Radek – 7/10, Aleksander – 7,5/10

Ciechan Porter

22*blg; 9,0%; cena – 7zł

 

Ratebeer

P21Nos: tymiankowe pastylki na gardło, zioła, ziemistość, aromat podobny jak w starym kościele (?). Przebija się słaby karmel, rodzynki, mizernej jakości gorzka czekolada.

Smak: sztuczny budyń czekoladowy, plastik, sucha, jałowa ziemia, łupiny orzechów. Dosyć pusty w smaku.

Finisz: mocno palony, delikatnie pikantny, zioła.

Wnioski: kiepsko i wydaje się że leżakowanie raczej niewiele tu pomoże.

 

Ocena: Radek – 3/10, Aleksander – 3/10

 

Cornelius Porter

22*blg; 9,0%; cena – 4zł

 

Ratebeer

P12Nos: bardzo karmelowo i bardzo płytko. Palony karmel, krówki, toffi, trufle… masakra

Smak: pusta karmelowość; płytko i żelaziście. Przypomina strong lagera, do którego ktoś nalał masę karmelu.

Finisz: niestety istnieje. Łodygowe zioła, rzygi, alkohol.

Wnioski: Obrzydlistwo

 

Ocena: Radek – 2/10, Aleksander – 2/10

 

Okocim Porter

22*blg; 8,9%; cena – 5zł

 

Ratebeer

P15Nos: cholernie surowy, młody, świeży. Słód, nieco chmielu, zapleśniała komórka w starym bloku, nicość. Właściwie pachnie jak international lager.

Smak: zalepiająco słodki i karmelowy, zabijająco świeży. Lekko ziołowa brzeczka, rodzynki, alkohol.

Finisz: nieczysty, alkoholowy, zbożowy.

Wnioski: ten napis „mocno dojrzałe” na etykiecie należy odbierać jako czarny humor. Jakoś mam straszny niefart do porterów Okocimia. Na cztery, czy pięć razy tylko dwa zdarzył się całkiem znośny. I to nie ten co jest teraz, tylko raz z tą czarną etykietą i raz ten jeszcze starszy, z samą krawatką.

 

Ocena: Radek – 2,5/10, Aleksander – 2,5/10

 

Porter Cieszyński

22*blg; 9,8%; cena – 7zł

 

Ratebeer

P16Nos: powtórka z rozrywki. Młody, nijaki, zbożowy. Trawa, sucha ziemia, zwietrzałe chmiele, stary kapeć.

Smak: ubogi, wodnisty, czekoladowy, łodygowy, pieprzny. To wszystko jest bardzo nie wyleżane, choć w przeciwieństwie do poprzednich abominacji, tu czuć potencjał w przyszłości.

Finisz: czekolada gorzka, alkohol, zieloność.

Wnioski: nie jest tu już tragicznie, choć też jest to strasznie młode i nieułożone. Czuć potencjał, ale to jest nie do końca gotowe piwo, na zasadzie „wypuścimy świeże, a jak ktoś chce żeby było dobre, to niech jeszcze sam przez rok poleżakuje w domu”.

 

Ocena: Radek – 3,5/10, Aleksander – 3/10

 

Primator Double

24*blg; 10,5%; cena – 6zł

 

Ratebeer

P14Nos: kostka toaletowa, domestos, krople żołądkowe, karmel. Brzmi zachęcająco.

Smak: kukułki, mnóstwo cukru, posmaki żołądkowe. Przegazowane, męczące.

Finisz: biały cukier, jałowiec, żelazo.

Wnioski: antonimem tego piwa jest „smakowite”.

 

Ocena: Radek – 2,5/10, Aleksander – 2/10

 

 

Podium

1 miejsce: Kormoran, Porter Warmiński 

2 miejsce*: Podgórz, 652 m.n.p.m

3 miejsce*: Hopster, Czarny Szkuner 

4 miejsce: Deer Bear, Piwowar Domowy – Porter Bałtycki

Wyróżnienie: Porter Jurajski 

 

*- przy 2 i 3 miejscu nasza ocena wypadała taka sama, więc uwzględniłem jeszcze oceny dwóch pozostałych, nie-aż-tak-piwnych osób z nami degustujących.

 

Summa Summarum

A też zrobię w punktach, będzie się łatwiej czytało:

  • Kormoran pozamiatał. Wśród tych dwudziestu okazał się najlepszy, bijąc jakością wszystkie zestawione z nim portery kraftowe (nie było ich z drugiej strony znowu tak dużo). Dodatkowo należy wyróżnić go za szeroką dostępność i niską cenę. Tak trzymać, o takie portery nic nie robiłem.
  • Miejsca 2-4 przypadają zgodnie z przewidywaniami wyrobom rzemieślniczym.
  • Wyróżnienie dla porteru jurajskiego za połączenie wysokiej jakości,  szerokiej dostępności, przystępnej ceny, a także (jako jeden z tak niestety niewielu) charakteryzował się odpowiednim wyleżakowaniem jeszcze w browarze.
  • Niespodziewanie miło zaskoczył nas wyrób ze Lwowa i mimo, że nie jest to wzorcowy porter bałtycki, to polecamy jako po prostu dobre piwo.
  • Z większych, tzw „regionalnych” browarów, nie jesteśmy w stanie polecić czegokolwiek z czystym sumieniem. Grand Imperial Porter i Argus bronią się bardzo niską ceną, a ich główną zaletą jest brak dyskwalifikujących wad. Komesa i Cieszyński można, z zaznaczeniem, że należy je jeszcze przynajmniej kilka miesięcy przetrzymać w szafce. Porter Łódzki z kolei, potwierdził dużą nierówność warek.
  • Portery z browarów koncernowych. Wszystkie trapił ten sam mankament – nieułożenie, młodość. Zalecamy podchodzenie do nich z rezerwą i leżakowanie.
  • Jedną kropką załatwmy piwa słabe, bo nie są godne, żeby poświęcić im tu więcej miejsca. Nadspodziewanie słabo wypadły portery z grupy BRJ. Szczególnie po Ciechanie oczekiwałem dużo więcej. Nie polecamy porteru z browaru Staropolskiego, który jest bardzo nijaki, a do tego drogi. Także od porterów z Witnicy zalecamy trzymać się z daleka. Reszta jest milczeniem.

 

Przegląd porterów – CZĘŚĆ 2

20170116_170536

Aleksander Tiepłow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *