W dniach 24-25 czerwca 2017 we Wrocławskim Centrum Kongresowym odbył się Rum Love Festiwal, pierwszy w Polsce festiwal poświęcony tylko i wyłącznie rumowi. Zapraszamy na relację!

Nie ukrywam, że byłem bardzo sceptyczny, gdy po raz pierwszy usłyszałem, że ma być festiwal rumowy w Polsce. Po ogłoszeniu organizatorzy dość oszczędnie cedzili informacje, jednak z czasem promocja festiwalu jak i on sam zaczęły nabierać konkretnego wymiaru. Przyglądaliśmy się z rosnącym zainteresowaniem, aż w końcu stwierdziliśmy, że jedziemy. W końcu pierwszy polski festiwal poświęcony tylko rumowi, w kraju zdominowanym przez festiwale whisky i piwa może być czymś fajnym i odświeżającym!

I się nie zawiedliśmy, ale może wszystko po kolei…

Miejsce i Organizacja

Na potrzeby festiwalu przeznaczona była jedna z sal wystawienniczych Wrocławskiego Centrum Kongresowego wraz z przylegającym kawałkiem dziedzińca przed wrocławską fontanną multimedialną. Wewnątrz były wszystkie stoiska wystawców, a na zewnątrz zaś leżaki parasole, strefa kolorowych koktajli, scena, food trucki, cygara itd. W chłodniejszej sali można było na spokojnie zająć się degustowaniem, zaś na zewnątrz przycupnąć na leżaku i spokojnie oddać się wakacyjnej atmosferze. Jedno nie przeszkadzało drugiemu. Za to należy się ogromny plus organizatorom.

Samo miejsce bardzo fajnie komponowało się z luźnym festiwalem rumowym i upalnym początkiem lata. Zdecydowanie miła odmiana w stosunku do sal konferencyjnych w hotelach.

Wewnątrz było ledwie 20 stoisk, ale wszystkie dość solidnie obłożone butelkami (ale o tym zaraz). Sala bardzo przestronna, wszystko dobrze ustawione, przejścia szerokie. Tłoku i ścisku nie było nawet w bardziej obłożoną sobotę. Jedyną rzeczą do której można się przyczepić to toalety, do których trzeba było przejść niemal cały budynek.

W dwóch salkach przylegających odbywały się przez dwa dni zupełnie darmowe masterclassy. Tutaj zdecydowanie należy wyróżnić masterclass Duncan Taylor organizowany przez Pinot, na których zaserwowano same edycje single cask.

Przy takim upale zadbano także o duże ilości wody w dzbankach na stoiskach, w dystrybutorach, jak i zimnej butelkowanej w lodówkach.

W pakiecie festiwalowym standardowo taki sam jak wszędzie kieliszek, smycz i przewodnik z miejscem na notatki. Standardowo też tania smycz nie spełniała swojej roli trzymania kieliszka w pionie. No niestety musi być gdzieś łyżka dziegciu.

Rumy, rumy, rumy

Oczywiście najważniejsze jest to, co w butelkach. Mimo niewielkiej liczby stoisk, rumów do wypicia było bardzo dużo. Sytuacja zupełnie odmienna od festiwali whisky, na których mamy dużo stoisk, ale na większości po kilka butelek. Tutaj na stoiskach było zazwyczaj po kilkanaście, a na największych nawet kilkadziesiąt. Przy niektórych można było spokojnie spędzić całe godziny. Szeroko było na stoiskach Seraline, Pinot, Agricole Tour i M&P.

Na pochwałę zasługuje fakt bardzo sensownego wycenienia rzeczy dodatkowo płatnych. Z rumów dostępnych za żetony w zasadzie większość mieściła się w przedziale 5-15zł i były to wersje starsze i/lub single cask. W zasadzie to w cenie biletu także nie byliśmy ograniczeni do podstawowych rumów i wiele stoisk oferowało zupełnie za darmo całkiem konkretne rzeczy.

No to jedziemy z tymi rumami

Pinot

U Adama na stoisku Pinot było sporo nie tylko na ilość, ale też i na jakość. Byliśmy pod wrażeniem zwłaszcza single casków od Duncana Taylora, skomplikowanych, bardzo nieoczywistych, momentami dziwnych i kompletnie nierumowych. Świetne były zwłaszcza Uitvlugt z Gujany i Long Pond z Jamajki. O wiele bardziej klasyczny rumowy charakter zaprezentowały rumy Plantation, przy czym im też nie można było odmówić skomplikowania, zwłaszcza 12-letniemu rumowi z Barbadosu leżakowanemu w beczkach z drewna wiśniowego (tym razem wyjątkowo to cherry, a nie sherry 🙂 ) czy finiszowanych w beczkach po czerwonym i białym pineau des charentes (taki mało znany francuski aperitif). 20-letni Plantation to już klasyka rumu, stary i przyjemny, ale też nie zaskakujący jak poprzednie. Don Papa Rum to już z kolei deser w płynie, kajmakowo-piankowy ulepek bijący na głowę Diplomatico Reserva Exclusiva.

 

Seraline

Kolejnym  imponującym pod względem ilości rumów było stoisko Seraline z rumami HSE, Depaz  i Arturo Makasare. Tutaj szczególnie rzucały się w oczy rumy HSE z różnokolorowymi etykietami finiszowane w każdym możliwym rodzaju beczek: bourbon, sauternes, porto, sherry oloroso, sherry PX, Highland Whisky, Islay Whisky. Świetne były wersje PX i Islay. Bardzo dobre były także rumy Arturo Makasare w czarnych butelkach jak whisky od Samaroli, zwłaszca bardzo dobry blisko dwudziestoletni rocznikowy rum full proof, ale i 22-letni też był przedni. Ilość rumów na tym stoisku była ogrmna i chyba nawet nie udało nam się spróbować wszystkich starszych rumów ( o młodszych nawet nie wspominajac).

 

M&P

Barmanem u M&P był sam szef wszystkich szefów, Mirosław Pawlina i chyba mu się podobało, bo humor dopisywał. Oferta M&P jest przez nas znana i lubiana, zresztą z ich produktami zaznajamiamy się regularnie przy okazji imprezy Whisky&Friends. Do Flagowego Rumu M&P, czyli Ron Barceló, dołączyły ostatnio Karukera z Gwadelupy i spiced rum Wild Tiger. My szczególnie zainteresowani byliśmy nowością z linii Ron Barceló – Imperial Onyx, czyli podrasowaną, bardziej wyrazistą i przypaloną wersją Imperial. Jeżeli będzie w podobnej cenie do wersji standardowej to będzie bardzo mocna pozycja. W końcu spróbowałem też Ron Barceló Premium Blend.

 

Diageo

U Sebastiana na stoisku Diageo był tylko dobrze znany rum Zacapa z Gwatemali w dwóch wersjach, bardzo popularnej 23yo solera i XO. Klasyka Rumu. Fajnym dodatkiem była możliwość spróbowania wędzonej wersji 23yo, która dzięki temu odymieniu zyskiwała fajny pazur i zdecydowanie mi podeszła.

The Bar (Vininova)

Z portfolio Vininovy już też byliśmy wcześniej zapoznani. W ofercie znajdują się rumy Doorlys, Foursquare i Mezan. Już wczęsniej bardzo spodobał nam się rocznikowy Foursquare 2004, bardzo dobry, kompleksowy i pełny rum w CS. Moim osobistym odkryciem był Mezan Jamaica 2005, bardzo lekki, owocowy i soczysty zaskakującymi nutami melona i żółtego mango.

Abuelo

Stoisko jednej marki i rumów nie za dużo, ale za to nadrabiające jakością. Obok starej gładkiej i zrównoważonej Abuelo Centuria, wyróżnić należy wersje finiszowane w różnych beczkach (porto, koniak i sherry). Nam szczególnie przypadła wersja sherry oloroso z rzeczywiście wyraźnym wpływem gładkiego sherry. Bez wątpienia czołówka.

Agricole Tour

Przekrojowe stoisko zbierające rumy agricole różnych marek. Do tej pory myślałem, że rumy agricole to świeże, zielone, niedoleżakowane rumy z soku z trzciny. Myliłem się mocno. Pan Benoit Bail na przykładzie kilku rumów wytłumaczył mi jak różne, przekrojowe i skomplikowane potrafią być rumy agricole. Każdy znajdzie coś dla siebie. Oprócz najbardziej znanych przedstawicieli gatunku takich jak Clement czy Rhum J.M. muszę wyróżnić niepozorny Reimonenq grande reserve, bardzo skomplikowany rum przywodzący skojarzenia z Irlandzkimi pot stillami. W smaku złożony, oleisty, ale też i niepozbawiony zielonych,trawiastych i ziarnistych akcentów.

Spiritsland

Tutaj były dwie marki, znany z festiwali whisky rum Opthimus z Dominikany leżakowany w beczkach po whisky, oraz rum Summum leżakowany w róznych beczkach (sauternes, koniak, whisky). Nam szczególnie spodobała się wersja leżakowana w beczkach po whisky Ben Nevis, która faktycznie miała ten perwersyjny charakter Ben Nevisa. Fajna rzecz.

 

Millonario/Run Nation

Tutaj także mało rumów, ale wszystkie dobre. Z Millonario nawet podstawe rumy trzymały poziom, bardzo dobry XO szczególnie. Jeżeli chodzi o Run Nation to znów beczka po sherry, czyli demerara rum solera 14. Wersji Panama 21yo nie udało się spróbować 🙁 Nie poszedłem na masterclass, na który się zapisałem, a potem już nie było.

Mount Gay

Bardzo długa i wyczerpująca rozmowa z Miguelem Smithem sprawiła, że spędziliśmy przy tym stoisku więcej niż zakładaliśmy. Wersje Black Barrel i XO znamy i cenimy. Ta druga jeszcze się pojawi na blogu. Spróbowaliśmy także wersji 1703 master select.

A.H. Riise

Chyba jedyny na festiwalu przedstawiciel kategorii Navy Rum (chyba, że gdzieś na stoiskach sklepów były jakieś pojedyncze butelki). Ostatnio daje się zauważyć promocje marki w Polsce (FB). AH Riise oferuje nie tylko Navy Rumy, są także pozycje lżejsze. Nam szczególnie przypasował klasyczny Overproof Navy Rum, ciężki, toporny i ciemny, czyli taki jaki powinien być.

Dictador

Wiadomo z czego najbardziej słynie Dictador 🙂 Oprócz ładnych pań na stoisku nie było nikogo z kim można było sobie dłuższą chwilę porozmawiać. Niestety ceny za drama były, delikatnie ujmując, wygórowane. Sytuacja ze starymi rocznikowymi rumami była także mocno dziwna, bo teoretycznie nie miały plakietki, komuś tam były nalewane, inni usłyszeli cenę 150zł, a inni kwotę jeszcze inną. Dziwne. Przynajmniej kawa była dobra.

ATF

Tutaj szczególnie wart uwagi był pochodzący z kanarów jedyny w pełni europejski rum (Ron Aldea). Zupełnie nie wiedziałem o jego istnieniu, z kanarami kojarzył mi się tylko rum Arehucas. Tutaj dobre były rumy rocznikowe, zwłaszcza najstarszy 1994.

 

Angostura

Na stoisku z popularnym rumem angostura było widać wyraźny skręt w stronę koktajli.  Ja niewielkim kosztem kilku złotych nadrobiłem braki w najstraszych wersjach Angostury. Dobre, ale nie wyróżniły się.

Toorank

Tutaj popularny i lubiany Matusalem i austro-węgierska szkoła rumu herbacianego (Stroh). Niestety butelka Matusalem 23yo robiła tylko za dekorację i nie można jej było sprobować nawet za żetony.

 

Worlds End

Spiced rum, który mi naprawdę smakował i chyba jedyny jaki znam, który daje się wypić na czysto. Zamiast ordynarnych przypraw oferuje nam smak zdominowany przez skórki cytrusów.

United Beverages

Tutaj były marki Kraken i Brugal. Tak jak popularny Kraken jest do picia w koktajlach i na lodzie, tak z Brugalem to już inna historia. Niestety nie starczyło mi czasu żeby spróbować.

Browar Stu Mostów

Na okoliczność festiwalu Browar Stu Mostów przygotował specjalne piwo. Barley wine blackstrap molases (który miał premierę kilka miesięcy temu), wlali do beczek po rumie. Nie mieliśmy czasu się nad nim skupić, ale kupiliśmy butelkę, która niebawem zagości na blogu.

 

Wnioski

Organizatorom udało się zrobić festiwal inny niż popularne nad Wisłą festiwale whisky. Była to impreza bardziej na luzie, w wakacyjnych klimatach, co nawet koresponduje z charakterem samego trunku. Organizacyjnie nie było nic do zarzucenia (no, może te drobne detale), a i ceny były o wiele bardziej przystępne niż na festiwalach whisky. Nie było także znanych nam z innych festiwali ścisku i osób, które ewidentnie przegięły z alkoholem. Krótko mówiąc byliśmy  przyjemnie zaskoczeni.  Pod względem jakościowo/ilościowym festiwal również się bronił. Ja spędziłem na festiwalu tylko 6 godzin drugiego dnia i było to zdecydowanie za mało. Sporo świetnych i całkiem starych rumów było do spróbowania w cenie biletu.

Na mały minus trzeba zapisać tę fatalną smycz i wyprawy do toalet na drugą stronę budynku. Dość dziwne były także strategie cenowe nielicznych stoisk polegające na nieumieszczaniu plakietek z cenami na butelkach i potem arbitralne taksowanie gości. Raz, że to mało zręczne i wprowadziło nas w zakłopotanie. Dwa, że można było poczuć się trochę naciąganym. To jednak przypadki marginalne i nie leżało to bezpośrednio w gestii organizatora.

Pierwszy krok w kierunku szerszej popularyzacji rumu uważam za udany. Trzeba poprawić tylko detale. Mam nadzieję, że organizatorzy też są zadowoleni z tego, co osiągnęli i że spotkamy się za rok na drugiej edycji.

Nasze top10 rumów na festiwalu (niekoniecznie w takiej kolejności):

Radek:

  • Uitvlugt Duncan Taylor single cask 1997
  • Plantation 12yo Barbados Wild Cherry cask
  • HSE PX cask finish
  • HSE Islay Cask finish
  • Arturo Makasare 1997 Full Proof
  • Abuelo 15yo Oloroso Cask finish
  • Foursquare 2004 single cask
  • Mezan Jamaica 2005
  • Reimonenq grande reserve
  • Summum 12 solera Ben Nevis Cask

Aleksander:

  • Uitvlugt Duncan Taylor single cask 1997
  • Long Pond Duncan Taylor single cask 2000
  • Darsa Duncan Taylor single cask 2007
  • HSE PX cask finish
  • HSE Islay Cask finish
  • Abuelo 15yo Oloroso Cask finish
  • Depaz 2003 single cask
  • Foursquare 2004 single cask
  • Foursquare Zinfandel
  • Rum Nation Panama 21yo
Radosław Janowski

3 thoughts on “Rum Love Festiwal – Relacja

  1. Też się wybrałem. Szkoda, że nie w Warszawie się odbył, ale nie wszystko musi być w stolicy. Może dlatego było mniej ludzi niż na whisky, a może po prostu rumy nie są tak popularne. Myślicie, że za rok będzie druga edycja?
    Ja w minusach bym dodał, że niektórzy ze stoisk (nie pokazując palcem) byli delikatnie mówiąc niemili, zwłaszcza jak ktoś był świeży i chciał się dowiedzieć czegoś od podstaw.
    A w plusach muszę dać stoisko z Agricole (które oferowało dużo dobrych rzeczy) oraz stoisko z tatuażem (z którego miałem bekę).

    1. Warszawa ma zdecydowanie największy potencjał ludzki.
      Nie wiem za bardzo jak jest na festiwalach whisky w innych miastach. Tutaj Aleksander jest specem i on by się musiał wypowiedzieć.
      Pewnie rolę odgrywają oba czynniki.

      Co do stoisk i pewnej „nieprzyjazności” to faktycznie się z tym spotkaliśmy. Trochę o tym pisałem przy okazji cen na stoiskach, ale uznałem, że najlepiej będzie nie robić im żadnej reklamy (nawet negatywnej) i lepiej zignorować

      1. Oj tam zaraz specem 😉 Generalnie o ile w Warszawie występują nawet lokalne klęski urodzaju (vide zeszłoroczne WLW), to w innych miejscach jest też dobrze. W Poznaniu po kwietniowym festiwalu whisky myślę, że organizator mógł odtrąbić sukces. W Jastrzębiej Górze rok temu też,
        choć tam specyfika klienteli jest trochę inna. Dojeżdża to pewnie tylko trójmiasto (i nieliczne świry mojego pokroju), natomiast większość pijących stanowili akurat przebywający tam plażowicze; ze wszystkimi tego negatywnymi skutkami (pejoratywnie stwierdzając, Janusze przyszły się nawalić singiel moltem). Swoją drogą ciekawe jak na frekwencję w tym roku wpłynie dwukrotna podwyżka cen biletów. W porównaniu do tych imprez, we Wrocławiu na rumach pustki niestety dość mocno rzucały się w oczy (zwłaszcza drugiego dnia).
        Druga edycja, bądź generalnie kolejna duża impreza poświęcona rumom to na pewno tylko kwestia czasu, jako że ten trunek bardzo szybko zyskuje zwolenników. Może spróbują jeszcze raz we Wrocławiu, a może (tak jak np. Whisky Days) po niezadowalającej frekwencji przeniesie festiwal gdzie indziej. Tutaj Warszawa myślę, że by się sprawdziła. Zwłaszcza w jakiejś fajnej, letniej lokalizacji; np. nad Wisłą, choć chyba brakuje odpowiedniej infrastruktury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *