Whisky z destylarni Kavalan cieszy się ostatnimi czasu niesłabnącą popularnością. Na Whisky Live Warsaw także była obecna, zarówno w formie stoiska jak i sesji masterclass. Postanowiliśmy zrobić sobie mały przegląd tego, co można było dostać na WLW i nie tylko. Sample Set #13 – Kavalan

kavalan

Destylarnia Kavalan została założona na Tajwanie przez wielki wielobranżowy koncern King Car produkujący głównie kawy, herbaty i napoje. W 2005 rozpoczęła się budowa destylarni i w tym samym roku po zaledwie 9 miesiącach destularnia została oficjalnie otwarta. W 2006 rozpoczęła się produkcja, a już na przełomie 2008/2009 świat ujrzała pierwsza whisky z Kavalan. W 2009 ukazała się seria whisky Solist, a od 2010 zaczęły się sypać nagrody.

taiwan_kavalan_480x350

Kiedy whisky z Kavalan zaczęła dostawać swoje pierwsze nagrody, to co bardziej nadgorliwi zaczęli mówić o deklasacji i zmierzchu whisky szkockich. Przez te kilka lat destylarnia Kavalan regularnie meldowała się na medalowych miejscach w konkursach (przede wszystkim World Whisky Awards). Wszyscy wskazywali na dość dobry jeszcze stosunek ceny do jakości, bo za uczciwe pieniądze można było nabyć niezłego sherry monstera. Do Glendronachów czy Glenfarclasów było jeszcze bardzo daleko, ale spirala zaczęła się nakręcać. Obecnie Kavalan jest fali, zwłaszcza cenowej. Ekspresowo dojrzewane w gorącym klimacie kilkuletnie młódki mają swoje pięć minut i schodzą na pniu. Czy słusznie?

Sample Set #13 – Kavalan

Na pierwszy Ogień idą whisky z sesji masterclass na WLW. Notatki Aleksandra, bo ja swoje zgubiłem.

Kavalan Solist Manzanilla

WHISKYBASE

p_20161015_153333_mt

Zapach: delikatnie perfumowany, truflowy, niezbyt widowiskowy. Rodzynki, biała czekolada, wióry dębowe, trochę koniakowo-rumowego charakteru.
Smak: ostry i pikantny, wyczuwalnie młody. Gotowane jabłka, karmel, cynamon, patyczki od lodów (ściągające drewno), czerwona porzeczka, szczypta soli. Na drugim planie niestety jałowa.
Finisz: kwaskowy z kremówką, nawet niezły.
Wnioski: gorsza od próbowanych wcześniej Solistów i to wszystkich czterech podstawowych rodzajów. Wyczuwalnie młoda, z sezonowanej beczki. Nie wiem, czy ktoś tam na Tajwanie upadł na głowę, ale prawie 400€ za 5 letnią whisky brzmi jak nieśmieszny żart.

Ocena: Aleksander : 4/10, Radek: 3/10

Kavalan Solist Amontillado

WHISKYBASE

p_20161015_154121_mt

Zapach: owocowo-landrynkowy, mało ciekawy, bardzo prosty. Brzoskwinie z puszki, bakalie, brązowy cukier, kwaśne sherry.
Smak: nieco ciemniejszy od poprzedniego – ziołowy, z tyłu płaski, z nutami niedojrzałych orzechów włoskich. Pełniejszy, ale z bimbrowymi posmakami.
Finisz: średnio długi, nieco tekturowo styropianowy z wtrętami czekoladowymi.
Wnioski: bardzo podobna do edycji Manzanilla i mam do niej te same zarzuty – z tyły płasko, zapach mało zajmujący, ewidentnie czuć tostowy charakter niezbyt aktywnej, ale mocno wypalonej beczki.

Ocena: Aleksander: 4/10, Radek: 3,5/10

Kavalan Solist Moscatel

WHISKYBASE

p_20161015_154621_mt

Zapach: rumowo-czekoladowo-lakierowy, z akcentem morskiego powietrza, rodzynek, kawy, tytoniu, mentolu. Sporo kwasowości, paloność, rodzynki z karmelem.
Smak: ponownie: bimbrowo niedojrzały, wypalony, tostowy, dosyć płaski, alkoholowy i mocno słodki. Poza tym nic się tu właściwie nie dzieje, jałowość. Pojawiają się jakieś landrynki i niedojrzałe orzechy włoskie.
Finisz: biały cukier, łodygi, średnio długi i średnio przyjemny. Landrynki, bimber, przebłyski winne, owoce.
Wnioski: eh. W ślepym teście trzy pierwsze whisky byłyby praktycznie byłyby bardzo ciężkie do odróżnienia.

Ocena: Aleksander 4/10, Radek 4/10

 

Kavalan Solist Pedro Ximenez

WHISKYBASE

p_20161015_155236_mt

Zapach: słodki, wosk pszczeli, rodzynki i figi; alkohol kręci w nosie, morska woda, kakao.
Smak: słodsza, jednocześnie kwaśna, ostra, nieco bimbrowa, mało złożona, cukrowa. Czekolada mleczna, ptasie mleczko, drewno, siarka.
Finisz: kwaskowy, zielony, waniliowy, krótki, średnio intensywny.
Wnioski: ostatnią nadzieją było, że słodka PX nada jakiegoś ciekawszego charakteru tej whisky. Cóż, okazały się one płonne. Wszystkie te cztery nowe Kavalany są robione na jedno kopyto, a ich cena jest wzięta z kosmosu. Trzy razy tańsze Solist Sherry i Bourbon cask oferują o wiele przyjemniejsze, choć również jednowymiarowe doznania.

Ocena: Aleksander 4/10, Radek 5/10

Kavalan Solist Vinho Barrique

WHISKYBASE

p_20161015_160728_mt

„okazała się najgorszą whisky masterclassa. Odrzucająco acetonowa, bimbrowa, świeża. Klej modelarski i zmywacz do paznokci przykrywają w niej wszystko inne.”

Ja nie zapamiętałem jej tak drastycznie, raczej była średnią whisky po winie. Dość gruba, duża kwasowość, ale faktycznie ze szlachetnością smaku nie miała wiele wspólnego. Też tak koło 3,5-4/10

 

To jeszcze na koniec, bo w zaciszu domowym zdegustowałem sobie na spokojnie cztery Kavalany, dwa ze stoiska na WLW i dwa które na WLW się nie pojawiły.

 

Kavalan sherry oak, 46%

WHISKYBASE

kav-sherryNos: sherry, opalone beczki, landrynki, kompot z czerwonych owoców. Rzuca się jakaś dziwna nuta ni to ryb ni to kocich sików, ale zaraz się to rozmywa. Trochę nut swiezych owocowych, czereśnie, rajskie jabłuszka, mirabelki, zielone gałązki. W tle jeszcze dziwniejsze aromaty, liść laurowy, pieprz, ziarna jałowca
Smak: smak już zupełnie spójny, cream sherry, syrop cukrowy, lizaki choinkowe, kandyzowane owoce, rodzynki w likierze, mocno tostowana beczka jak to w kavalanie. Jest słodko, likierowo i gładko. Z czasem smak robi się wytrawniejszy i odrobinę pikantny. gładkie kakao, czekolada z chilli
Finisz: niezbyt długi, cukrowy, trochę sherry i pikantne drewno.
Wnioski: whisky dobra, ale jak wszystkie kavalany na jedno kopyto. Młoda whisky, mocno opalona beczka, sherry i w sumie nic więcej. Trochę nudno i prosto ale porządnie.

Ocena: Radek 3,5/10 Aleksander 4/10

 

Kavalan Solist fino, 57%

WHISKYBASE

solist-finoNos: niezbyt ciekawy. Mocno tostowana beczka, jakieś jasne owoce, białe wino, migdały, kwiat winny, pleśń. Dalej pieczone jabłka, więcej owoców, rumianek.
Smak: wejście słodkie, geste i bardzo likierowe. Jakieś delikatne owoce. Trzeba trochę rozcieńczyć, bo jest zbyt alkoholowo i smak się nie rozwija. Z woda słodko, mirabelki, pigwa, male winogronka, jasne rodzynki i proste fino sherry. Potem nasilają się akcenty opalone drewna drewna, pikantność, goryczka, ligniny.
Finisz: dość długi. tostowane drewno, syrop cukrowy
Wnioski: chyba pierwsza whisky z beczek po jasnym sherry dojrzewającym biologicznie, która nie jest tak otwarcie niedobra. Wybitna tez nie jest, ale jest ok. Zapach miał pewne mankamenty charakterystyczne dla jasnego sherry, flor, pleśń itd, ale na szczęście w smaku tego nie było. Smak dość prosty, ale bardzo konkretny.

Ocena: Radek 4/10, Aleksander 5/10

Kavalan port cask solist 59,4%

WHISKYBASE

solist-portNos: aromat intensywny, ale trochę przykurzony. Likier amaretto, przepalanka, trufle, praliny z rumem, ruby porto. Mocno tostowane drewno, mokre jesienne liście, kandyzowana lukrecja, syrop z cukru trzcinowego. Na koniec ślad cynamonu i wanilii.
Smak: niby dużo mocy a smak nie jest jakiś gruby. Porto, likier, migdały, trochę czerwonych owoców. Dalej smak robi się momentalnie przepalony, palony karmel, spalony spod ciasta, palone podeszwy, aromaty lekko rumowe. Po tym wchodzą jakieś dziwne chemiczno medyczne nuty: chinina, nuty dentystyczne i wzmaga się alkohol. Trzeba dodać wody. Z woda dużo lepiej, zdecydowanie bardziej gładko, słodko, tostowo. Andruty i mus malinowy.
Finisz: dość długi, słodki, likierowy.
Wnioski: whisky zupełnie ok. nic nie razi w oczy, wszystko jest dość poprawne, ale trochę nudno. Whisky jak to Kavalan przetostowana, tutaj objawia się to aromatami palonych karmeli, podeszw, rumu. Nuty porto są, ale nie są jakieś szczególnie porywające. Drobne niedostatki nie przeszkadzają, ale nic to nie zwraca szczególnej uwagi.

Ocena: Radek 4/10, Aleksander 3/10

 

Kavalan 2006 for LMDW, 57,1%

WHISKYBASE

solist-lmdwNos: głęboki, ciemny, gładki. Sos sojowy, tytonie, mahoń, stare klepki z beczki, polerowany parkiet. Dalej wędzone śliwki, ciężkie kompoty wigilijne, czekolada 90%, trochę czarnego prochu. Potem wychodzą trochę łagodniejsze nuty opiekana beczka, pigwa, ratafia czy jakieś inne nalewki, orzechy w karmelu, kawa. Na koniec akcenty słodko-likierowe. Zapach petarda, intensywny i głęboki, wychodzi trochę młodych nut, ale to nie przeszkadza.
Smak: wytrawny, gładki i mocny. Bardzo gorzkie czekolady, popioły, espresso, praliny z likierem, szlachetne oloroso, ale też owoce leśne, sos malinowy, porzeczki. Po chwili smak się układa rośnie kwasowość, maleje paloność i wytrawność. Więcej owoców i słodyczy. Powidła śliwkowe, dżemy, melasa trzcinowa. Na koniec delikatny ślad nafty, liści porzeczek, bluszczu, nerkowca, migdałów. Smak równie wielki jak i zapach.
Finisz: długi i głęboki. Gładkie sherry, kakao.
Wnioski: Można? Można! Nawet z młodego kavalana da się wycisnąć coś więcej niż niezłą whisky.  Bardzo dobra, głęboka. Nie ma klasycznych niedomagań Kavalana, jeżeli są to bardzo dobrze zamaskowane. Ta ordynarna kavalanowa paloność i tostowość upalonych do granic możliwości beczek jest skrzętnie schowana pod tonami świetnego wytrawnego i gładkiego oloroso. Wszystko bardzo ładnie się układa, akcenty płynnie przechodzą, smak się pięknie rozwija. Szkoda ze jest tak mało aż tak dobrych Kavalanów .

Ocena:  Radek 6,5/10, Aleksander 6/10

 

Kavalan kilka lat temu stał się objawieniem. Worek  medali w orientalnych kategoriach na mocno komercyjnych konkursach sprawił, że ludzie poszaleli. Ceny całkiem uczciwej i do tej pory jeszcze względnie niedrogiej whisky poszybowały pod niebiosa. Apogeum cenowego szaleństwa są właśnie te nowe edycje po różnych sherry kosztujące coś pod 400Eur (cały czas mówimy tutaj o po prostu niezłej 5-6-latce). Podobnie sytuacja wyglądała z ceną sesji masterclass na Whisky Live Warsaw. 300zł okazało się być ceną cokolwiek wygórowaną za średnie tajwańskie wynalazki eksperymentalnie wlewane do przypadkowych beczek ( o tym zaraz). Komplet chętnych na degustację się nie zebrał i pani brand ambasador musiała rozdać resztę wejściówek. Niezadowolenie tych którzy zapłacili i ból głowy organizatora.

Abstrahując już od samej mody na tę whisky i jej ceny, to Kavalan jest po prostu whisky niezłą, czy nawet dobrą. Sprawdzone serie, takie jak solist sherry i solist bourbon gwarantują zawsze jakiś tam poziom w okolicach 4-5/10. Gorzej, że w Kavalan z uporem godnym słusznej sprawy próbuje lać whisky do nieciekawych beczek, które na whisky się nie nadają. Beczki po Fino, Manzanilla, Amontillado, czy jakichś nieciekawych Moscatelach się po prostu nie nadają. Nawet multimedalowy i wychwalany Solist Fino jest po prostu przeciętny. Jasne, biologicznie dojrzewające wina czy w ogóle wina o dość delikatnym profilu, bez dostatecznej kwasowości i ciężaru nie zrobią tutaj roboty. Dodatkowo dochodzi jeszcze kwestia bardzo mocnego opalenia beczek, która powoduje, że wszystkie Kavalany są po prostu z metra cięte i niemal takie same. Kavalan dla LMDW pokazał jednak, że w tej destylarni potrafią zrobić świetną whisky i na pewno jeszcze ujrzymy od nich whisky na 7/10 czy nawet więcej. Pytanie tylko, czy będzie nas na taką whisky stać 🙂

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *