Przed nami jeszcze jeden wpis o piwie, ale generalnie to wracamy bardziej to tematyki whisky. Pomiędzy relacjami z festiwali i bardziej ogólnymi felietonami, skupimy się w kilku najbliższych przeglądach na dystrybutorach niezależnych. Dziś pierwszy z nich – niemiecki The Whisky Cask.

Tym wpisem rozpoczynamy taki krótki cykl w cyklu 😉 Mianowicie o ile w sample setach do tej pory występowały destylarnie, względnie jakiś konkretny styl whisky, w najbliższych trzech setach skupimy się na przeglądzie niezależnego bottlingu. Rok temu już co prawda był sample set Adelphi, ale to było raczej powiązane z zeszłorocznym WLW. Dziś skupimy się na The Whisky Cask. W następnych częściach Cadenhead’s i Signatory Vintage. W dalszej przyszłości pewnie coś jeszcze, jeśli uzbiera się odpowiednia ilość próbek.

Sample były przygotowane na trzecie doroczne spotkanie forum The Taste of whisky (bardziej znanego jako „Smak Whisky”, bądź w skrócie po prostu smak). Obydwaj braliśmy udział w spotkaniu zeszłorocznym, z którego relację przeczytacie tutaj. W tegorocznym też mieliśmy zamiar, ale niestety plany się posypały – Radek już jakiś czas wcześniej mówił że nie da rady, ja w ostatniej chwili też musiałem zrezygnować (uroki przeprowadzki). Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Sample odebrane, więc pozostało nad nimi zasiąść i ocenić.

Coś o bottlerze? The Whisky Cask jest sklepem w Niemczech, który przy okazji od paru ładnych lat butelkuje swoje własne whisky. Właściwie to tyle o historii 😉 Zapraszam poniżej, zaczynamy degustację:

 

Glen Moray 1998 The Whisky Cask, 18yo, 56,8%

WHISKYBASE

Nos: nuty burbonowe, lekki miodek, delikatne acetony, waniliny. Dalej kurz, jakieś motywy duszące, skisłe ziarno. Cała gama tych dziwnych akcentów – mocno pachnące proszki do prania, kostki toaletowe, aceton, kiszonka. Ogólnie nie powala niczym, jest dość nijako i ostro.

Smak: nuty burbonowe, sianko, lekkie miody,ligniny, waniliny. Ogromna pikantność i alkohol. Trzeba dodać dużo wody. Wtedy bardziej gładko; sianko, wanilia, syrop cukrowy, suszone skórki cytrusów, musujące oranżadki. W gruncie rzeczy dość przeciętna i nijaka whisky z beczki po burbonie. Beka mocno zużyta, lecz jeszcze nie gorzka. Oj mocno gryzie w język. Mało skomplikowana i jałowa, choć z wodą jest trochę lepiej.

Finisz: średni, cukrowy, zestowy, pikantny z cukierkami pudrowymi.

Wnioski: mocno przeciętna whisky z mocno przeciętnej beczki. Nie powala skomplikowaniem, a nuty alkoholowe są tu dominujące. Dodanie wody pomaga, ale nie na tyle by czerpać przyjemność z tej whisky. Raczej zawód na początek, tym bardziej że wiek jest tu już dosyć poważny.

Ocena: Radek – 3/10; Aleksander – 3/10

 

Glentauchers 2008 The Whisky Cask, 8yo, 58,4%

WHISKYBASE

Nos: tak, to jedna z tych młodych, narowistych sherrówek. Ciepłe akcenty marmoladowe, słodkie, koniakowe, alkoholowe, żużlowe. Aromat w gruncie rzeczy przyjemny, mocno sherrowy, choć młody wiek jest ewidentnie wyczuwalny i już wiadomo że balansu ani szlachetności po tej whisky spodziewać się nie należy.

Smak: sherry, alkohol, zuzel, nafta, spiryt. Bez wody ciezko sie pije. Z wodą: żelkowy, zielony, ekstremalnie młody. Piecze w język. Żużel, niedojrzałe porzeczki, pigwa, figi. Duża pikantność, pestkowość. Z wodą łagodniejsza w odbiorze, ale bardzo jałowa w smaku.

Finisz: żelki, zioła, alkohol, tanie cukierki o smaku czerwonych owoców.

Wnioski: ach te wszystkie kilkuletnie ciemnosherrowe Glentauchersy, Glanfarclasy i Aberloury… mają bardzo ładny kolor, ładnie pachną i w sumie tyle dobrego można o nich powiedzieć. Agresywne, alkoholowe, chemicznie sherrowo-słodkie malty, będące antonimem elegancji, balansu i subtelności.

Ocena: Radek – 3,5/10; Aleksander – 3/10

 

Glenlossie 1997 The Whisky Cask, 19yo, 54,2%

WHISKYBASE

Nos: o, czyżby jakaś miła odmiana? Sporo nut kwiatowych, miodki, delikatny wosk, zest cytrusowy, nektarynki, coś delikatnie mineralnego. Taki fajny, lekki speysiderek.

Smak: zaskakująco pełna, z zębem. Miody, woski, kwiaty, dojrzałe owoce, brzoskwinie, agrest, liczi, miody, propolis. Taki trochę cieńszy Clynelish. Smak jest niezły, ale z czasem powszednieje i staje się dość ubogi; ponadto dochodzą akcenty żołądkowe.

Finisz: średnio długi, woskowy, lekko kremowy, waniliowy.

Wnioski: Clynelish light 😉 Przy tej whisky w końcu mogę napisać „ciekawa selekcja”, choć z drugiej strony też nie ma się czym zachwycać. W tłumie ujdzie.

Ocena: Radek – 4,5/10; Aleksander – 5/10

 

Auchroisk 2010 The Whisky Cask, 7yo, 52,5%

WHISKYBASE

Nos: panie Boże i wszyscy święci razem wzięci! Co to jest?!? Płyn ajax, zatęchła szmata, co to niejedną podłogę już umyła, drożdże, pleśniejące jabłka, płyn do mycia szyb, najtańsze chemiczne cukierki, chemia gospodarcza. Jednym słowem – zachwycający 😉  Zielony, młody destylat, new make.

Smak: ech. Jakby do beczki z new makiem wsypać 10 kilo pieprzu i rozpuścić malinową Mambę (ale tylko jedno opakowanie na całą beczkę). Ekstremalnie surowa i młoda whisky. Pijąc to czuć drzazgi wchodzące w język, a jama ustna swędzi jak po zjedzeniu proszku do prania.

Finisz: gorzki, palący, zasadowy, rzygowy i wódczany.

Wnioski: skusił ten zabawny różowy kolor… Nie rozumiem typów z TWC. Co nimi kierowało, że to coś zostało zabutelkowane jako single cask? Co oni światu chcieli pokazać tym bottlingiem? Jedna z najgorszych whisky jakie piłem. No, ale przynajmniej śmiesznie było.

I w sumie nasuwa się pomysł na biznes – aż korci, żeby na Alibabie kupić kontener spryskiwacza do szyb, zabutelkować go jako ekskluzywną whisky, aby następnie cieszyć się  wizerunkiem renomowanego bottlera 😉

Ocena: Radek – 1/10; Aleksander – 1/10

 

Clynelish 1996 The Whisky Cask, 17yo, 54,0%

WHISKYBASE

Nos: no cóż, jak to Clynelish. Gładki, przyjemny, koherentny. Kremowy, miodowy, kwiatowy, waniliowy. Choć przyznać należy że jak na Clynelisha jest dość cienko i wodniście.

Smak: kwiaty, wosk, zest cytrynowy i miód – czyli klasyka Clynelish – ale trochę to wszystko odchudzone. Trochę też alkohol gryzie w język. Dalej skorka pomarańczowa, słód, galaretki makarena, albedo, czerwone jabłuszko. No dobry, ale jednak wiemy, że ta destylarnia plus ten rocznik są w stanie pokazać dużo więcej.

Finisz: trochę fenol, bez, miód, cytrusy, zioła.

Wnioski: Clynelish, ale jakiś taki cienki. Gdzie się podziała ta oleistość i to bogactwo aromatu, te akcenty owocowe spotykane już przez nas w Clynelishach z lat 1995-6? Wciąż jest to whisky niezła, ale jednak znowu mamy niedosyt i musimy tę pozycję zaliczyć jako kolejne rozczarowanie obecną selekcją The Whisky Cask. Czas więc wyciągnąć grubsze działa i przenieść się ku whisky +20yo

Ocena: Radek – 4/10; Aleksander – 5/10

 

Auchroisk 1991 The Whisky Cask, 24yo, 46,6%

WHISKYBASE

Nos: ciekawy. Z jednej strony takie lekko Ben Nevisowe farby i acetony, z drugiej klimaty bagienne: woda z jeziora na Mazurach, tatarak, podgniłe liście i trawy,

Smak: słód, woda kwiatowa, konwalie, delikatnie żeliwna. Whisky tak średnia, że aż średnia. Mogłoby być nawet ciekawie, ale beczka to raczej jakiś trzeci-czwarty refill, a szkoda.

Finisz: ciasto drożdżowe, pieprz. Nic spektakularnego.

Wnioski: mimo że jest to whisky o słusznym wieku, to z zachwytu nie piejemy. Jest raczej przeciętnie, co najwyżej poprawnie.

Ocena: Radek – 4,5/10; Aleksander – 4,5/10

 

Glen Garioch 1991 The Whisky Cask, 23yo, 51,3%

WHISKYBASE

Nos: przyjemnie gruba, słodko-kwaśna, z nutami siana, konwalii, leśnymi. Delikatny. Dalej woda różana, pudrowe cukierki malinowe, zbożowe batoniki bananowe, kremówki. Zapowiada się przyzwoity bourbon cask.

Smak: niestety dość pieprzna i ogólnie już nie tak fajna jak w zapachu. Czarny pieprz, sucha ziemia, miód, sianko, sezamki, znowu te batoniki zbożowe o smaku banana. Z wodą oczywiście łagodniej, ale za to sucho i patykowo.

Finisz: wiśnie, czereśnie, suszone płatki róży, ciasteczka zbożowe.

Wnioski: tu z kolei brakuje trochę balansu. Gdyby ta whisky nie była tak ostra, mogłoby być dobrze. Tak jest – znowu – najwyżej poprawnie.

Ocena: Radek – 4/10; Aleksander – 5/10

 

Glenrothes 1986 The Whisky Cask, 30yo, 53,9%

WHISKYBASE

Nos: owoce, dużo owoców. Jasne i ciemne. Śliwki, maliny, mirabelka, pigwa, owoc dzikiej róży, ale też i sezamki, batony orzechowe, miody, ciemne słody. Dalej marmolady – różana, wiśniowa i porzeczkowa. Bardzo przyjemny, złożony, dojrzały; dużo szlachetnej sherry i wyczuwalny wiek…

Smak: …i zderzenie z ziemią. Smak nie dość, że za ostry to jeszcze suchy. Siarki, prochy, tępe sherry, zdecydowanie za chamska i zbyt natarczywa. Z czasem jakieś pączki z marmoladą różaną, sałatki owocowe, przypalone karmele, spalone patelnie, sezamki, pieprze.

Finisz: nie za długi, ale sherry jest, siarka jest, słód jest.

Wnioski:  punkt w górę za cudowny wręcz aromat. Reszta raczej in minus i jak na 30yo sherry cask to niestety dużo poniżej oczekiwań. Ale tak poza tym, to całkiem dobra whisky, choć niewarta pieniędzy za nią żądanych.

Ocena: Radek – 5,5/10; Aleksander – 5/10

 

I mały przerywnik w postaci znanej nam już, mega sherrowej Bunny, zabutelkowanej przed pięcioma laty.

Bunnahabhain 1990 The Whisky Cask, 21yo, %

WHISKYBASE

Nos: Noo, jest bardzo dobrze. Stara piwnica, skóry, woski, tytonie. Skórka z pomarańczy, las iglasty, wiśnie w czekoladzie, ocet balsamiczny, nalewka z czarnej porzeczki, mięta… poezja. To są te ciemnosherrowe piwniczno-leśne klimaty które lubię.

Smak: guma, tytoń, skóry, dużo drewna, ciemnych leśnych owoców. Złożona, intensywna, dużo sherry. Gęsta, wręcz lepka konsystencja i skondensowany smak na długo zapadają w pamięć.

Finisz: długi, lekko przydymiony tytoń, przyprawy, skóry.

Wnioski: ciemny sherrowy zajzajer, to lubimy. Whisky dołożona przez nas do przeglądu, gdyż nie uczestniczyła w spotkaniu Smaku, a zabutelkowana była już kilka lat temu. Także jak widać TWC potrafiło jednak zabutelkować coś dobrego 😉

Ocena: Radek – 6,5/10; Aleksander – 7/10

 

Peat Bog The Whisky Cask, NAS, 57,5%

WHISKYBASE

Nos: mocny torfiak z rumowymi posmakami. Profil nasuwa na myśl whisky z Lagavulin. Suche łajno, spalony karmel, akcenty zielone. Młodo, ostro, ale ujdzie.

Smak: cały zestaw przetworów w occie, papryczki jalapenos, lizaki choinkowe, trufle, gdzieś tam zarysowana delikatna, rumowa, karmelowa słodycz. Z wodą niestety robi się mocno podstawkowo.

Finisz: długi i wędzony. Makrele, anchovies, ozon, sól.

Wnioski: w sumie to ciekawa, ale niezbyt dobra – zasłona z torfu trochę ratuje tu sprawę.

Ocena: Radek – 3,5/10; Aleksander – 4/10

 

Wnioski:

The Whisky Cask posiada raczej kiepskie beczki i jedna dobra Bunna wiosny nie czyni. Tak by można podsumować jednym zdaniem. Przyznam, że trochę mnie to dziwi – pod tą marką butelkują rzeczy od 2008, a wydaje się że prawie dekada to sporo, aby nawiązać kontakty i przeborować sobie dostęp do tych dobrych beczek. Tym bardziej, że w 2008 większość „uznanych” bottlerów w ogóle nie istniała (w tym takie tuzy jak Malts of Scotland), a boom na whisky dopiero raczkował, więc mieli dodatkowe ułatwienie. Tak się jak widać niestety nie stało, wobec czego jakość wypustów TWC niestety należy uplasować raczej wśród całej masy niezależnych średniaków, czego miałem nadzieję nie będziemy musieli robić.

Aleksander Tiepłow

3 thoughts on “Sample Set #22: The Whisky Cask

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *