Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy na naszych łamach gości głównie piwo, blendy i malty, nazwijmy to, eksperymentalne. Może więc coś bardziej klasycznego – szkocki sample secik? 

Dziś bierzemy na warsztat Benromacha. O samej destylarni za dużo nie da się powiedzieć. Została założona w 1898 przez dwóch wspólników – Duncana MacCalluma (dyrektora destylarni Glen Nevis) i F.W. Brickmanna (handlarza whisky z Leith). Panowie nie odnieśli jednak oszałamiającego sukcesu i zakład przez kolejne stulecie przechodził z rąk do rąk, był otwierany, to zamykany. W końcu, w 1993 Benromacha kupił Speymalt Whisky Distributors, znany szerzej jako Gordon & MacPhail. Po czteroletniej przebudowie, na jednej parze alembików będącej na stanie zakładu, zaczęto w końcu ponownie destylować spirytus. Moce przerobowe szacowane są na 500 tys. litrów spirytusu rocznie. Od czasu przejęcia przez GMP, zakład szczyci się wykorzystywaniem tylko beczek first fill.

Dziś mamy na warsztacie właściwie pełen przekrój obecnej selekcji OB. Od podstawki, a więc 10yo, przez wersje starsze, te bardziej limitowane, w mocy beczki, kończąc na ekskluzywnej 35yo. Jedziemy, od tych najmłodszych:

Benromach 2010 Organic

Whiskybase

Nos: jak na 7yo i 43% to nawet gruba. Trochę pikantna, kręci w nosie. Zboże, odrobina torfu.

Smak: jest trochę pikantna, ale jest to dobrze wydestylowany spirytus. Nie ma mankamentów właściwych często młodym destylatom (nut grappowych). Rodzynki,  bakalie, leciutki dymek, chili.

Finisz: dlugi i intensywny, trochę uderza gorzkie drewno.

Wnioski: nie ma co się rozpisywać.  Jest ok. Whisky niezbyt skomplikowana, ale uczciwa i smaczna.

Ocena: Radek – 3/10; Aleksander – 3/10

 

Benromach 10yo

Whiskybase

Nos: na początku też troszeczkę kręci w nosie, ale ogólnie jest przyjemnie. Kremowy, łagodny, lekko przyprawowy, drewniany, bez złych nut, ale też niezbyt bogaty. Dobre pierwsze wrażenie.

Smak: nieco torfu, sporo białego pieprzu, kurz, toffi, bakalie. Smak bardzo łagodny, niemal wodnisty. Generalnie też bez większych mankamentów.

Finisz: pieprz, mentol, lekki dymek, chili.

Wnioski: przyjemna podstawka. Nie jest tytanem skomplikowania, ale też nie można się do niczego przyczepić. Archetypiczna whisky na 3. Tak obiektywnie rzecz biorąc to jest to jedna z lepszych podstawek. Użycie jedynie beczek 1st fill poskutkowało absencją nut młodych, zielonych, grappowych, zużytego drewna – tak charakterystycznych dla lwiej części single maltowej masówki. Jednakże użycie jedynie takich beczek pociągnęło także za sobą wyższą cenę.

Ocena: Radek – 3/10; Aleksander – 3/10

 

Benromach 2009 Sassicaia Wood

Whiskybase

Nos: wyczuwalny delikatnie winny wpływ. Trochę owoce, musujące cukierki, zioła, mentole…

Smak: słodziuśkie. Marmolady, lekki motyw kredowo-zasadowy, muśnięcie drewna. Tak jak i poprzednie pozycje, jest łagodnie, kremowo, delikatnie.

Finisz: długi, ciepły, przyjemny. Głównie cukier demerara z kontrującą go drewnianą goryczką.

Wnioski: kolejna fajna, nieinwazyjna whisky. Jak na razie Benromach na stabilnym, przyzwoitym poziomie.

Ocena: Radek – 3/10; Aleksander – 3/10

 

Benromach 15yo

Whiskybase

Nos: wyczuwalny przyjemny burbonowy wpływ. Lakiery, krówki, mleczna czekolada, wanilina, pudding, przyprawy. Grubo.

Smak: dobry. Gruby, skoncentrowany – dużo smaku jak na 43% mocy. Burbon, czekolada, landrynki, wanilina, nieco czerwonych owoców, tytoniu i dymu. Jakieś delikatne beczki sherry także na pewno były tu grane.

Finisz: waniliowy, kremowy, delikatnie drewniany.

Wnioski: jak na razie najlepsza pozycja i tak zwyczajnie dobra, przyjemna w piciu whisky. Umiarkowanie skomplikowana, ale gruba, do pewnego momentu mocna, soczysta. Odnosząc się do konkurencji – od czasu zniknięcia z rynku Glendronach Revival to jest chyba najlepsza rozcieńczana, 15 letnia whisky w stałej ofercie OB. Jednakże nie da się ukryć, że cena 300zł za butelkę jest dosyć dyskusyjna.

Ocena: Radek – 4/10; Aleksander – 4/10

 

Benromach 10yo 100 Proof

Whiskybase

Nos: po początkowym uderzeniu alkoholu okazuje się nawet skomplikowany. I przede wszystkim bardzo zbalansowany. Trochę burbona, trochę średniej sherry, nieco torfu, a więc i wszystkie nuty które się z nimi wiążą. Z tych mniej oczywistych mamy zioła, tytoń, kandyzowane owoce, arcydzięgiel, maggi.

Smak: agresywny, jak to młoda whisky w cs, ale też nie tak ordynarny jak niektóre propozycje konkurencji. Mocno pieprzny, ale i kremowy; toffi, kremówki, marmolada z gorzkich pomarańczy, czekolada 90%.

Finisz: siano, burbon, trochę kwaśnych czerwonych owoców, nieco wyłazi młodość pod koniec.

Wnioski: taka sama ocena jak przy 15yo, ale trzeba uściślić, że: ta pozycja jest bogatsza niż 15yo, ale jednak przyjemniej się pije 15yo.

Ocena: Radek – 4/10; Aleksander – 4/10

 

Benromach 35yo

Whiskybase

Nos: pachnie jak wiek i elegancja. Zwiewna, bogata, ekstremalnie przyjemna w swej łagodności. Stary burbon, tropikalne owoce, malinowa galaretka w czekoladzie, marakuja, kandyzowane pomarańcze, mango, liczi, papaja, ale też i zielony ogórek. Jest to więc profil dość mocno soczysty. Z czasem na pierwszy plan wysuwają się przeżarte, stare klepki, wiekowe VORSy, a jeszcze później zamsze, landrynki i świeży ananas.

Smak: ta sama tropikalno-tytoniowo-zamszowa feeria wzbogacona dodatkowo wiekowym drewnem. Wanilia, zielona łąka, aromatyzowane fajkowe tytonie, głównie pomarańczowe i wiśniowe, pomarańcze we wszelkich możliwych odmianach: słodkie, czerwone, kandyzowane, grand marniery… pięknie się rozwija. Niestety też majaczą gdzieś te beczki bardziej wyssane, jałowe. Jednak jedynym większym problemem tej whisky jest wodnistość. Tu aż się prosi o te kilka procent więcej.

Finisz: owoce zanikają, a whisky gaśnie przy akcentach starego, namokłego drewna.

Wnioski: jakby to było w pełnym cs-ie, albo chociaż okolicach 50%, to przy tym profilu miałoby aspiracje na „8”. Zwłaszcza zapach jest przepiękny, bardzo dużo obiecujący. Jakby więc podsumować tę pozycję… Uważam że każdy fan whisky powinien spróbować spróbować 😉 tej pozycji. W końcu jest to bardzo stara i dobra whisky. Całej butelki bym jednak raczej nie kupował; za 600€ można wciąż dostać bez większych poszukiwań dwie butelki whisky w tym samym wieku, w pełnym cs i z jednej beczki. Bądź młodszą, też w cs i z gwarancją wybitności.

Ocena: Radek – 5,5/10; Aleksander – 6/10

 

Wnioski:

Rzadko zdarza się na tym blogu, aby można było wystawić tak proste wnioski, pasujące do każdej w sumie spróbowanej dziś whisky. Wszystkie Benromachy bowiem, jak jeden mąż prezentowały następujące cechy – sprawiają bardzo dobre pierwsze wrażenie, fajnie się rozwijają, nie mają smakowych niedociągnięć, są grube w smaku i niezwykle przyjemne w piciu. Użycie beczek z pierwszego napełnienia i uwędzenie torfem do poziomu ~10ppm fenoli, sprawiają że każda z tych whisky ma swój wyraźny charakter. Jest „jakaś”. Z minusów to  wszystkie próbowane destylaty z Benromach mają ten sam mankament którego chyba nie wplotłem w żadną notkę. W pewnym momencie degustacji – kiedy chciałoby się dostać jeszcze tę kropkę nad „i” – napotyka się ścianę, za którą jest pustka. Ale to tylko takie trochę czepialstwo z naszej strony, bo obiektywnie te whisky są dobre. Rozważamy nawet wplecenie którejś pozycji do naszego najpopularniejszego artykułu, a więc tego o polecanych whisky na różnych poziomach cenowych.

 

Za udostępnienie sampli dziękujemy Jankowi z AN.KA Wines (polski dystrybutor m.in. Benromacha i whisky GMP)

Aleksander Tiepłow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *