Ostatnio była degustacja dość podstawowego Longmorna 12yo GMP wraz z krótkim opisem destylarni, a dziś pijemy fajniejsze sampelki. Sample Set #29 – Longmorn. Zapraszam!

Na blogu już się wcześniej pojawiły znakomite Longmorny (ze wspaniałym book of kells na czele) przy okazji relacji z BOW Xmas Night 2015.

Dziś także sobie trochę dogodzimy starymi i ciemnymi Longmorkami, bo pijemy tyle niedobrych rzeczy, że czasem należy nam się nagroda 😉

Longmorn, The Distillers Choice, Nas, 40%

WHISKYBASE

Nos: słodkie, zestowe; beza cytrynowa, sorbet, nawet trochę wierci w nosie tym cytrusem. Ciastka owsiane, słód, wanilia.
Smak: wodniste, słodkie, cukrowe. Nuty, bourbonowe, anyż, kardamon, korzenie, wanilia, trochę albedo, zestu, limoncello, ziarno, otręby, ciastka owsiane. Trochę wodniste, ale przyjemne i dość eleganckie jak na podstawkowego NASa.
Finisz: zest, wkrada sie troche goryczy i grzania.
Wnioski: niby nowoczesny nas w 40%, ale jest nawet jakość i jest jakoś. Nie jest to oczywiście whisky wybijąjąca się nad podstawowe edycje, ale po prostu spodziewaliśmy się miałkiego modern NASa, a tutaj coś się dzieje. Nie na tyle jednak, żeby dostać ocenę wyższą niż dla niezłej podstawki

Ocena: 3/10

Longmorn 1976, JWWW, auld distillers collection, 53,4%

WHISKYBASE

Nos: przyjemny staroć po bourbonie, gładkość, głębia, mięsistość. Wanilia, marcepany, serniczki, sezamki, marmolada różana, pigwa, dżem z gorzkiej pomarańczy. Dalej klimaty ciastowe, aromaty do ciasta w fiolkach, biszkopty, cantuccini, tiramisu, kawka z mlekiem. W tle ślad jakichś zestów, cream sody.
Smak: złożone, głębokie i stare, ale też niestety ziarniste, trochę chropowate i gorzkie drewno. Cytrusy, kandyzowane skórki, zesty, galaretki makarena, oranżadki, wanilia, opalone beczki. Dalej krem, woda różana, cream soda, faworki, cukier poder. Jest bardzo fajna warstwowość smaku, dużo się dzieje, ale to jakoś nie porywa. Aleksander ukontentowany takim klasycznym, gładkim bourbonowcem.
Finisz: słodycz, cytrusy, gorycz i trochę grzania.
Wnioski: aromat bardzo dobry, smak trochę zostaje z tyłu przez zbyt dużą gorycz i grzanie. Stare, wyróżniające się, ale jednak nie topowe. Jest już spora warstwowość i smak jest długi, ale jednak są pomniejsze wady i profil nie porywa (przynajmniej mnie)

Ocena: Radek 6,5/10, Aleksander: 7/10

Longmorn 1973, GMP, 56,2%

WHISKYBASE

Nos: gładkie, stare, wytrawne sherry,  trochę bagniste; zbutwiałe, skóry, tytonie, arcydzięgiel, lukrecja, syropy kaszlowe, stary sok malinowy i syrop truskawkowy, powidła śliwkowe, owoce leśne. Dzieje się.
Smak:  czarna herbata, proch, tytoń, siodło, skórka. Stary syrop, lukrecja, arcydzięgiel, stare przebeczkowane brandy solera, taniny, espresso, gorzkie czekolady 99%, stare klepki, stare książki, stare polerowane meble. No jest ta wspaniała głębia, ale zbyt wielu smaków to tutaj nie ma.
Finisz: gładki, wytrawny i długi. Sherry, popiół.
Wnioski: niby wszystko jest na miejscu, dużo sherry, tytoniów, czekolad, skór, ale jakoś tak brakuje tego pierdolnięcia, a i specjalnego skomplikowania smaku też nie ma. Rocznik i kolor robiły nadzieję na whisky WIELKĄ, a jest ledwie świetna 😉

Ocena: Radek 7,5/10, Aleksander 7/10

Longmorn 1969, GM reserve, GMP, 59,3%

WHISKYBASE

Nos: poezja. Intensywne i eleganckie zarazem. Wierci w nosie przyjemną kwaskowością, kwiatowymi pyłkami, marmoladą z gorzkich pomarańczy i kwiatem pomarańczy; campari, aperol. Wiosna w Jerez de la Frontera pachnąca kwitnącymi pomarańczami i oparami sherry z bodegi. Stare, ale i bardzo żywe sherry oloroso. Dalej woda różana, kwiecie, cream soda, wanilia. Potem nawet jakaś delikatna, bardzo rozcieńczona nafta, benzyna ekstrakcyjna, werniks. Stare napastowane parkiety. Na koniec jakieś cukierki pudrowe, zwietrzałe perfumu, mamby, maliny, poziomki.
Smak: gładkie wytrawne sherry, lekka nafta, opary rozpuszczalnikowe, benzyna, nawet delikatna nutka siarki. Potem smak łagodnieje, polerowane meble, trochę garbowanych skór, tytonie shishowe smakowe, malinowa herbata, żurawina, owoce leśne, marmolady różane, kandyzowane pomarańczę, troszkę za dużo drewnianej goryczy, ale i tak jest pięknie. Czerwone pomarańcze, grejpfruty, trochę albedo, zestu, galaretek pomarańczowych.
Finisz: długi, sherry, gorzkie pomarańcze, słód, nafta.
Wnioski: piękna whisky. Jednocześnie i skomplikowana i złożona, ale też i gruba i harpagańska. Są tak ulubione przeze mnie nuty nafty, rozpuszczalników, prochów, ale też i nuty gladkiego sherry, miodków, czekolad, marmolad.Whisky jeszcze nie kosmiczna, ale już prawie.

Ocena: Radek 8,5/10, Aleksander 8/10

Longmorn, 1994, Authentic collection, CA, 56,1%

WHISKYBASE

Nos: bourbonowy łagodnik; wanilia, ligniny, kokosanki, wafle śmietankowe, ciasto cytrynowe, lemon curd, słód, sianko.
Smak: gruba, pełna i pijalna łycha po bourbonie. Zesty, kandyzowane skórki, wanilie, miodki, trochę nawet wosku, vibovitu. Dalej trochę ziarnistości, otrąb białego pieprzu.
Finisz: bourbon, zest, ale też nieprzyjemne motywy rdzawe i ciut alkoholu.
Wnioski: wszystko całkiem fajnie, poprawnie, ale na finiszu wychodzi coś nieprzyjemnego i alkoholowe grzanie. Poza tym w miarę dobra, generyczna whisky po bourbonie z dobrej selekcji.

Ocena: Radek 4,5/10, Aleksander 5/10

Longmorn 1992, SV for TWE, 51,4%

WHISKYBASE

Nos: gładkie sherry, marmoladki, rodzynki, pączki, duszone czerwone owoce, kandyzowane pomarańcze, galaretki, arcydzięgiel, wanilia.
Smak: smak jednak gorszy niż zapach, sherry, pomarańcze, albedo, goździk, korzenie, jakieś motywy dentystyczne, amalgamat, trochę goryczy, lekko mdłe, żeliwne. Na dłuższą metę drażni.
Finisz: sherry, wanilia, pomarańcze, żeliwo.
Wnioski: dobre sherry, niby są złe nuty, ale nic to. Mimo wad i drażniącego uczucia jestem gotów naciągnąć ocenę za bardzo duży wpływ sherry, co ostatnio zdarza się rzadziej niż częściej.

Ocena: Radek: 5,5/10, Aleksander: 4,5/10

Longmorn 1996, vw, 60,8%

WHISKYBASE

Nos: pachnie mocno intensywnie, motywy gryczane, troszkę przypalone; gorzka herbata, ciężkie miody, intensywne przebeczkowane sherry, przypalone powidła śliwkowe, orzeszki coli. Dalej jakieś mocno ostre nuty chloru, wasabi, chrzan, ziemiste sherry, mocno pestkowe nalewki.
Smak: ekstremalnie wytrawne sherry, dzieje się dużo i bardzo intensywnie. Gorzka czekolada, benzyna, gorzka herbata, świeżo lakierowane dechy. Duża pikantność. Z wodą bardziej bajgle, paluszki z makiem, dalej duża pikantność
Finisz: pikantny, sherrowo-rozpuszczalnikowy.
Wnioski: bardzo ekstremalna whisky, gorzka od herbaty, starych klepek, popiołu, nafty. Bardzo harpagańska, wulgarna i zaspokajająca moje potrzeby, no ale jest dużo intensywnego sherry. Aleksander jest bardzo nieukontentowany.

Ocena: Radek: 5,5/10 Aleksander: 4/10

Longmorn CWC, 2007, 55,8%

WHISKYBASE

Nos: eeee, pachnie jak nic. Albo nawet gorzej niż nic. Taki bałaganik. Jakby po imprezie urodzinowej do michy wrzucić to, co zostało: czipsy, paluszki, tort, i zalać oranżadą i wódą. Dalej szczypiorek, twarożek i świeżo nastrugane wióry. Jołezu!
Smak: paluszki, krakersy, trochę lekkiego miodu, karmelu i paląca wóda. Dalej jakieś bimbry, tania grappa i stara szmata. Gryzące mocno.
Finisz: treść żołądkowa, łodygowy chmiel, szmata.
Wnioski: łojesu. Dzieje się tu źle. Zapach absolutnie fatalny, smak już tylko na szczęście zły.

Ocena: Radek 1,5/10, Aleksander 1,5/10

Czy można z tego setu wyciągnąć wnioski? No raczej nie. Stare Longmorny są dobre, bardzo dobre i cudowne. NAS był dobry w porównaniu do innych koncernowych propozycji bez wieku. No i mieliśmy jedną młodą sromotną wpadkę.

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *