Artykuł ten miał w ogóle nie powstać, ale rzutem na taśmę udało mi się nabyć Samca Alfa BA, co nadało trochę więcej rumieńca tej degustacji. Zapraszam zatem na przegląd premierowych polskich RISów.Do niedawna gatunek piwa jakim jest Russian Imperial Stout był w Polsce wyjątkowo skąpo reprezentowany. Był oczywiście pierwszy pierwiosnek – Det Maroz z Artezana, którego próbowało pięć osób na krzyż, potem jako pierwszy do szerszej dystrybucji trafił OLIMP Hades, jest też Mr Hard Rocks z Pracowni Piwa, jest też kilka pobocznych, mniej uznanych RISów. Na Festiwale browary już zaczęły nawet robić RISy leżakowane w beczkach. To wszystko to jednak dalej mało. Niczym za głębokiej komuny polskie RISy znikały tuż po pojawieniu się w sklepie, ludzie jeździli na drugi koniec miasta, załatwiali sobie spod lady w zaprzyjaźnionych sklepach, wpisywali się na listy. No cuda się działy.

Ostatnimi czasy jednak sypnęło premierami Imperial Stoutów, więc wybrałem się przy okazji do dobrze zaopatrzonego sklepiku celem sprawdzenia, które z nowych RISów mają. Przyszedłem w ciemno i  zastałem 4 z 5 premierowych piw. I co? Byłem zawiedziony, że nie wszystkie. W dupie się poprzewracało od dobrobytu! W dodatku zupełnie przypadkiem wpadł mi w ręce Artezan Samiec Alfa Bourbon BA, który z  miejsca został najlepszym polskim piwem na ratebeer.com. No trzeba coś napisać.

No to może od początku…

RIS. Russian Imperial Stout.

Legenda głosi, że podobno sama caryca Katarzyna będąc w Anglii rozsmakowała się w tamtejszym Stoucie i kazała sobie dostarczyć  to piwo na jej dwór. Niezbyt mocne, delikatne piwo nie wytrzymało trudów podróży i rosyjskich temperatur. Postanowiono trochę zmodyfikować recepturę tak aby była bardziej przystająca do realiów Rosji i państw bałtyckich, a samo piwo przetrwało ciężką podróż. Zrobiono piwo pod każdym względem bardzo – bardzo mocne, bardzo gęste, bardzo gorzkie, bardzo słodkie. Dostawy na wschód były dość częste. Piwo przyjęło się na tyle dobrze, że zyskało renomę i nazwa Russian Stout przylgnęła do niego nie tylko na terenach Imperium. Na obszarach, na które był sprowadzany wyewoluował z niego lokalny styl, ciemny, mocny lager – Porter Bałtycki. Obecnie Russian Imperial Stout z imperium carów, a tym bardziej ze Związkiem Radzieckim, czy Federacją Rosyjską dzieli już tylko nazwę. Kolebka rewolucji proletariackiej nie była dla niego łaskawa, czego nie można powiedzieć o kolebce rewolucji piwowarskiej – USA. To właśnie rewolucyjne kraftowe browary amerykańskie obrały sobie na sztandary RISa jako ucieleśnienie piwnego absolutu. Coś w tym musi być skoro w top50 Ratebeer większość piw to Imperial Stouty, a dla każdego browaru uwarzenie RISa to jednak coś więcej niż kolejne AIPA.

Czym Jest RIS?

Tak jak Stout jest to piwo górnej fermentacji. Piwo.org podaje: „Intensywne w smaku i zapachu, mocne ciemnie ale. Palone, owocowe i gorzko-słodkie, wraz z zauważalnym wpływem alkoholu. Posmaki ciemnych owoców idealnie łączą się z prażonymi, palonymi i smołowymi posmakami.  Surowce: Dobrze zmodyfikowany słód pale, z dużym zasypem słodów/zbóż palonych. Może zawierać złożony zasyp słodów, praktycznie może składać się z każdego gatunku słodu. Każda odmiana chmielu może być użyta. (…) Angielskie, albo amerykańskie drożdże górnej fermentacji.”

Po tym wstępie możemy przejść do rzeczy. Na degustację trafiło 5 premierowych RISów: Perun Kraina Welesa, Ursa Maior No Guru, Tenczynek Imperial Stout, Birbant P.I.S. & Love i rzutem na taśmę Artezan Samiec Alfa Bourbon Barrel Aged. Z góry było wiadome jaki będzie wynik, ale przecież nie o to chodzi 🙂

 

Perun Kraina Welesa, BLG: 19% , alk: 8,2%

Jpeg

Taki trochę RIS light, albo jak kto woli sesyjny RIS do żłopania.

Nos: Ziemia, kawa, zbutwiałe drewno, kałuża, sos sojowy, grzyby. Dalej zapachy ziemisto-grzybowe się trochę rozmywają odsłaniając praliny z gorzkiej czekolady, orzechy laskowe i pumpernikiel

Smak: wytrawny i wodnisty, po prostu brak ciała, ale w końcu to tylko dziewiętnastka. Dalej sos sojowy, kawa zbożowa, lekkie żeliwo, gorzkie kakao, paloność. Smak dość gładki i elegancki, ale potwornie cienki. Goryczka jest, odpowiednia do niezbyt treściwego charakteru

Finisz: słodowy, palony, gorzki

Wnioski: cienki, wytrawny i sojowo-palony. Nie mój styl i ogólnie za słabe piwo na RISa, raczej Foreign Extra Stout.

Ocena: 4/10

 

Ursa Maior No Guru, BLG: 22%, alk: 9%

Jpeg

Nazwany przez twórców Belgian Imperial Stout z racji użycia belgijskich drożdży.

Nos: czuć tę belgijską owocową nutę, czekolada deserowa, lizaki choinkowe,  kawa z mlekiem, aromatyzowane cappuccino, kandyzowane owoce, suszone morele, popcorn, landrynki, ogólnie całkiem fajny i intrygujący

Smak: czekoladowy, razowy, latte suszone owoce, karmel, bardzo delikatna paloność, dość pijalne, kremowe, mleko z miodem. W sumie ten smak dość nijaki, goryczka niezbyt duża i w zasadzie nie ma tu za dużo do gadania.

Finisz: krótki, lekko słodki, dość gładki, czekoladowy

Wnioski: ciekawa nuta belgijska, wypośrodkowany smak, ale ogólnie wieje nudą. Nic się nie dzieje, wszystko grzeczne, gładkie i ułożone. Dalej za mało alkoholu i za mało smaku

Ocena: 4,5/10

 

Tenczynek Imperial Stout, BLG: 24%, alk: 9%

Browary Regionalne Jakubiak w natarciu z pierwszym regionalnym RISem. Wysoki ekstrakt w stosunku do alkoholu zapowiada, że będzie słodko czyli tak jak lubię w RISie.

Nos: Dość skąpy jeżeli chodzi o różnorodność, ale nawet ekstraktywny. Trufle, praliny, krówki, piana z mleka

Smak: krówki, kawa zbożowa z mlekiem, mleczna, czekolada, bardzo słodki i śmietankowy, lody bambino z tanią czekoladą, gdzieś daleko w tle majaczy słabej jakości goryczka, słód, paluszki z makiem. oprócz słodyczy jest też chyba dość konkretna dawka diacetylu

Finisz: raczej krótki, mleczka czekolada i trawiasta goryczka

Wnioski: Spodziewałem się dość dużo, a tutaj przeciętnie. Słodki jest, ale nic poza tym, żadnej kontry, żadnej głębszej treści.

Ocena: 4/10

 

Birbant P.I.S & Love, BLG: 24,5%, Alk: 10,5%

P.I.S czyli Peated Imperial Stout, czyli RIS z udziałem słodu suszonego torfem w zasypie (tak, takiego jak używa się do produkcji tych śmierdzących whisky)

Nos: palony ebonit, opony, suchy torf, popiół z paleniska, ale też trufle, lukrecja, kora, przypalony solony karmel, prażony słonecznik,

Smak: palony plastik, ciemne słody, karmel, Salmiakki, malizna, gorzkie kakao, ciemny razowiec. paloność i torf przykrywają prawie wszystko, nawet alkohol. Goryczka dość konkretna, ale nie przytłacza i wcale też nie gra pierwszej roli.

Finisz: dość długi, głównie torf, ale też goryczka, trochę kakao i popiołu.

Wnioski: Niestety torfowość w piwie nie objawia się takimi samymi aromatami jak w whisky. Za sprawą destylacji torfowość w whisky jest bardziej złożona i subtelna. Tutaj mamy po prostu upalone ebonity, plastiki i kable. Torf przykrywa tutaj wszystko, nie jest to złe ale mogło być na trochę niższym poziomie tak, aby czuć było resztę smaków. Poza tym dobrze, są wszystkie aromaty które być powinny,  słodkość jest dobrze skontrowana goryczką. Aż chciałoby się temu piwu dać więcej, ale…

Ocena: 5,5/10

 

Artezan, Samiec Alfa Bourbon BA, BLG: 27%, Alk: 11%

Artezan to pionierzy tego stylu w Polsce i w sumie także pionierzy leżakowania w beczkach. Do tego dobra beczka po Bourbonie, najwyższy ekstrakt i najwięcej alkoholu.  Niemal z miejsca to piwo zdobyło pierwszą lokatę w kategorii polskich piw na ratebeer. Nie było wątpliwości, że będzie najlepsze w dzisiejszej stawce, pytanie raczej o ile długości weźmie konkurencję.

Nos: TO JEST TO! Intensywny, bardzo słodki, waniliny, trufle, lukrecja, czekoladki z rumem, miód gryczany, suszone śliwki, melasa, Glogg, lekka nutka sosu sojowego,  mokre drewno

Smak: Gęsty, słodki, zawiesisty, ciemne słody, kakao, gorzka czekolada. zapach wskazywał, że będzie bardziej  słodki, a tymczasem jest dość zbalansowany i elegancki. Ponadto popiół, ostro przypalona beczka po bourbonie, espresso, miód, czarna herbata, ciastka owsiane, goryczka i chmielowa i alkoholowa, ale w normie. Alkohol jeszcze trochę nieułożony, przyjemnie grzeje, ale nie razi. Z czasem dochodzi do głosu więcej gorzkich nut drewnianych, drewno bardziej suche niż zapachu, orzechy w karmelu, murzynek

Finisz: średnio długi, spodziewałem się tutaj więcej. Elegancki, nic nie zalega, mleczna czekolada, tostowane drewno, pierniczki

Wnioski: Wyśmienite piwo. Zapach trochę inny niż smak. Nie jest za słodkie. Drewno Głębokie  i całkiem przyjemne. Beczka musiała być dość charakterna i mocno opalona. Jest to chyba maksimum tego co da się wycisnąć z beczki po Bourbonie. Czy najlepszy polski RIS? Może i tak. Musiałbym porównać z Birbantem RIS Whisky BA,

Ocena: 8,5/10

 

Co tu dużo mówić, wyniki były znane zanim przystąpiłem do picia. Wiadome było, że nowe lekkie RISy tyłka nie urwą i nawet nie zbliżą się do poziomu reprezentowanego przez uznanych przedstawicieli tego stylu. Wiadomo było też, że Birbant będzie dobry, ale dość specyficzny w swojej torfowości, no i oczywiście wiadomo było, że Samiec Alfa zmiecie konkurencję. Niby wszystko wiadomo, ale jednak przyjemnie. RISy się z chęcią pije, na RISy się czeka, o RISach się dyskutuje. Raczej nigdy premiera nawet najlepszego IPA nie będzie się cieszyła taką popularnością co premiera nawet średniego RISa. Można się spierać czy lekkie RISy zasługują na tę nazwę czy nie i czy producenci nie próbują wykorzystać naszego wielkiego głodu na RISy dając nam prawie RISy. Tylko po co? Lepiej się cieszyć, że takie piwa są i czekać na jeszcze lepsze.

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *