Starka, nasz największy gorzelniczy skarb, zaliczyła w ostatnich tygodniach spektakularny powrót do żywych. Dwa limitowane wypusty rozeszły się szybko. Każdy chciał spróbować tej mityczno-legendarnej starzonej wódki. No właśnie. Jak to jest z tą legendą?

Szczecińska Starka znana jest niemal w każdym zakątku polski. Każdy coś tam słyszał. Każdy wie, że to nasze, polskie, najlepsze, że królowa polskich wódek, że polska whisky. Do niedawna była gatunkiem na wymarciu. Wśród tych, którzy mieli większą styczność z tym trunkiem opinie były skrajne. Dla fanów rodzimej myśli gorzelniczej, piewców polskich wódek i koneserów spirytualiów różnych ma status niemal świętego grala. W środowisku koneserów whisky (głównie szczecińskie BestOfWhisky) ma opinie zapleśniałej berbeluchy. No i co tutaj myśleć? Ja sam nie miałem do tej pory styczności. Kiedy jeszcze była dostępna i była okazja jej kupienia, to zawsze zostawiałem ją sobie na następne zakupy. W końcu nie było czego kupować.

 

Od początku…

kielich

źródło: budujemydwor.pl

Historia starki sięga ponoć nawet XVI w. kiedy to na dworach szlacheckich upowszechniło się pędzenie alkoholu. Na początku była to zwykła, ordynarna żytnia gorzała. Wszystkim znane są legendy mówiące, że gdy rodził się syn, to wypełniano beczkę po winie okowitą i zakopywano ją by odkopać po 20 latach na wesele potomka.  Taki trunek zyskiwał przedni smak i cudowne właściwości, uświetniając okazję na którą został odkopany. Piękny zwyczaj, ale słabo udokumentowany. Szersze wzmianki o produkcji starzonej wódki pojawiają się dopiero na początku XIX wieku. W przekazach padają daty 1830, 1834 i późniejsze.  A jak było? Pewnie odbywało się to jakoś ewolucyjnie. Tak samo w przypadku whisky nie można określić od kiedy Szkoci zaczęli lać „uisge beatha” do beczek, bo nie ma ani prawa, ani dokumentów stwierdzających, że jakiś McKenzie niczym lord Sommersby z reklamy doznał pewnego ranka olśnienia i postanowił lać do beczek, a za nim wszyscy inni. Starka także wykluwała się powoli. Za czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej sprowadzaliśmy duże ilości wina od bratniego narodu. Podstawowym naczyniem w którym transportowano i przechowywano trunki była oczywiście beczka. Węgrzyn się wypijał, a beczka zostawała. Tak jak łuk nie lubi strzelania „na pusto”, tak i beczka źle znosi kiedy nic nie ma w środku, rozsycha się i w końcu rozpada. Żeby beczki nie niszczały to zalewano je tym, co tam było pod ręką, raz to był miód, a raz gorzała. I co dalej? Do piwnicy, a jak już nie ma miejsca w piwnicy, to do ziemi jak ziemniaki do kopca. Jedne beczki się wypijały szybciej, inne wolniej, a o niektórych zapomniano na dłużej. Tak ewolucyjnie i powolutku ludzie doszli, że beczka dobrze robi i zwyczaj się powoli upowszechnił.

Szczecin

szczecin-na-starej-fotografii

źródło: www.garnek.pl

Szczecińska Wytwórnia Wódek powstała na miejscu  dawnego browaru założonego w 1864 przez Hermana Kocha. W 1872 właścicielem został Wilhelm Wolf, który rozbudował browar i dodatkowe magazyny i dwupoziomową piwnicę z której słynie dziś szczecińska Starka. Po I wojnie światowej browar został przejęty przez firmę gorzelniczą Wilhelm Kemp AG, a potem przez koncern gorzelniczy Ruchforth. Podczas II wojny budynki nie ucierpiały, ale sprzęt i dokumentacja zostały wywiezione do Niemiec. W 1946 zakład znacjonalizowano. Na początku produkował Wódki. Produkcję Starki mistrzowie centralnego planowania postawili umiejscowić w Zielonej Górze, ale tam produkcja nie wypaliła. Zyskały na tym szczecińskie zakłady, bo to właśnie do nich postanowiono przenieść produkcję. Pewnie decydującym argumentem były właśnie te przepastne piwnice, które mają magiczną moc zamieniania surowej wódy w „polską whisky”.  W 1954 roku świat ujrzał pierwszą, 7-letnią Starkę. Od 1959 była produkowana podstawowa wersja 10-letnia. W 1972 pojawiła się starka 15-letnia „jubileuszowa”. Potem powstały jeszcze wersje: 20-letnia „Patria”, 25-letnia „Piastowska” i 30-letnia „Banquet”. Zwieńczeniem serii była wypuszczona w 1997 roku starka 50-letnia. W ostatnich latach szczecińska wytwórnia chyliła się i cieniowała coraz bardziej, aż w końcu złoty strumień starki przestał płynąć. Pojawiały się różne doniesienia, o sprzedaży zakładu, postępowaniu upadłościowym, syndyku, czy w końcu o sprzedaży zapasów bodajże do Kanady. Festiwal niesprostowanych informacji trwał w najlepsze. Potem zapadła dłuższa cisza i mgliste zapowiedzi powrotu ok 2017-2018 roku. I nagle w tym roku bum, starka jest z powrotem!

Jak się robi Starkę

starka-becz

źródło: podroze.gazeta.pl

Starka jest produkowana z surówki żytniej (spirytusu) destylowanej do ok 90-92% rozcieńczanej do odpowiedniego poziomu i umieszczanej najpierw  w drewnianych kadziach, a potem w dębowych beczkach o poj. 200-1000 litrów, w których uprzednio trzymano najczęściej wino lub destylaty winne. Jedne źródła mówią, że nie stosuje się żadnych zabiegów przyspieszających starzenie, tylko beczka. Inne źródła mówią o dodatkach podkręcających aromat (bonifikacja) i zabiegach przyspieszających efekt „zestarzenia” (maderyzacja). Nie wiadomo czy tyczy się to Starki przez duże S czy litewskich podróbek. Historycznie było to różnie, a starka pierwotnie była gatunkiem wódki produkowanym przez wielu producentów w różny sposób. Starka, W przeciwieństwie do whisky, nie ma jasnych uregulowań prawnych dotyczących produkcji. Podstawowa wersja starki leżakowana była 10 lat, ale nie ma nigdzie ustalonego wieku minimalnego, podobnie jak i maksymalnego, bo najstarsze beczki w szczecińskich zakładach były napełniane jeszcze w 1947 roku. Wybrane destylaty są kupażowane (nie ma single casków) i jeszcze dodatkowo „żenione” przez kilka miesięcy razem. Przed butelkowaniem Starka jest  jeszcze poddawana filtracji.

 

Degustacja

Niezmiernie żałuję, że nie udało mi się dobrać do starszych wersji starki, kiedy jeszcze była okazja i nie kosztowały one fortuny, ale i tak udało się zebrać jakiś przekrój i porównać starą starkę z nową i dołączyć do tego jakieś kurioza.

Stumbras Starka, 43%

Tania litewka pseudostarka z Biedronki. To się nie może udać.

Nos: alkohol, aromat surowej mdłej wódy podłej jakości, zmieszanej z najtańszym zwietrzałym „napoleonem”. Dusi i przyprawia niemal o wymioty
Smak: Wóda, ślad, podłej i zwietrzałej brandy. gdzieś w tle jakieś posmaki winne.
Finisz: grzejąca gorzała
Wnioski: ostatni raz takie gówno piłem chyba w liceum. W sumie tego się można było spodziewać. Po co ja to kupiłem?

Ocena: nawet 0/10 to za dużo.

Starka 10yo (stara wersja), 50%

starka10

Nos: trochę surowa, spleśniałe winogrona, rodzynki, cynamon, mokry spleśniały karton, gotowane warzywa, trochę nut słodkich.
Smak: pleśń, kiszonka dla bydła, sok multiwitamina, syrop cukrowy, surowe ziarno, pikantność, pieprz.
Finisz: krotki, surowe ziarno, trochę drewnianej goryczy
Wnioski: cienko, ale pijalnie, są te nuty pleśni i grzyba, zbutwiałego drewna, trochę słodyczy i tyle.

Ocena: 1,5/10

 

Starka by Hobbysta-Alchemik, 54%

Od zaprzyjaźnionego Hobbysty dostaliśmy jeszcze starkę do przetestowania.

sthNos: bardzo surowy destylat żytni, trochę jak destylaty z Wolf Distillery. Trochę zielone patyki, mokre ziarno i destylat winogronowy, ale potem trochę nut lakierowych i pasty do podłóg.
Smak: słodko, trochę likierowo, treściwie, dalej trochę Wolf, ale potraktowany solidna dawka drewna. Dużo słodyczy, dużo waniliny, duża pieprzność, a spod tego wybija dalej młody zbożowy destylat
Finisz: slaby, mdły, duszący alkohol.
Wnioski: niestety nie. spod niezłego drewna wybija zielone świeże żyto, bimber i smród . Destylat w odbiorze generalnie taki młodo-stary, bardzo dziwny. bardzo ewidentne podobieństwo do produktów z Wolfa, pewnie przez to surowe żyto.

Ocena: 1,5/10

 

Starka 18, 50%

Pierwsza z nowych oficjalnych Starek. Po 18 nie ma „yo”, więc nie wiadomo czego 18 ona ma.

starka18

Nos: ziarnisty, lekko miodowy, kurz, zbutwiałe drewno, mokre podgniłe liście, jakaś skisła nuta, odrobina rozpuszczalnika, paździerzy, kwas chlebowy.
Smak: vegeta, glutaminian sodu, generalnie pewne spektrum smaków rosołowo-warzywnych. Dalej tani miód, zbutwiałe drewno, grzybki w occie, mokry żużel, kurz i popiół.
Finisz: krotki, wódczany, syrop Guajazyl
Wnioski: jest lepiej, słodka, pijalna, ale dalej nuty grzybowe, zbutwiałe i warzywne. jest nagromadzenie wad, ale pije się to ciekawie.

Ocena: 2,5/10

 

Starka 30, 50%

Gołe 30 bez „yo” też chyba nie jest deklaracją wieku.

starka-30

Nos: ciężki, karmel, owoce leśne, lekko winny. Dalej zbutwiałe deski, ale bardzo przyjemne, buraczana melasa, mentol, kamfora, politura. Dalej nuta octowa  i znów trochę surowego ziarna, mokry las, grzybnia i dorodne podgrzybki. Przechodzi w jakąś cięższa kompotową owocność. Aromat bardzo rozwojowy, ale trochę wadliwy.
Smak: melasa, miody, opiekane drewno, przyprawy korzenne. Dalej wychodzą  grzyby mun, sos sojowy, ocet balsamiczny. Te nuty grzybowe przechodzą w fajne owoce leśne, zwłaszcza jeżyny. Dalej pikantność, chilli, trochę politury, plastiki i niestety sporo alkoholu.
Finisz: niezbyt długi. cukrowy, opiekane drewno, grzejący alkohol. Z czasem zostaje stara zbutwiała decha ze starego zapomnianego pomostu nad jeziorem.
Wnioski: bardzo przyzwoita rzecz. Ma swoje wady i swój charakter,  który nie każdemu może pasować, ale jest bardzo ciekawa. Chce się temu dać wyższą ocenę. W drugiej próbie nawet  podciągnąłem o pół oczka. Ten perwersyjny urok i niecodzienny profil trafiły do mnie

Ocena: 4/10

 

Koniec końców przebrnąłem i zaspokoiłem ciekawość. Litewski wynalazek jest do wylania, względnie umycia okien, pomińmy. Prawdziwe starki natomiast wszystkie jak jeden mąż (włącznie ze starką Hobbysty) zaprezentowały te legendarne nuty pleśni, grzybów czy pewnego „zepsucia”. W młodszych objawiało się to nutami popsutych soków multiwitaminowych, mokrymi kartonami, pleśnią i roślinną zgnilizną. Idąc wraz z wiekiem aromaty ewoluowały by w starce 30 osiągnąć głębokie aromaty dorodnych grzybów, mokrego lasu, czarnej ziemi i (o dziwo) jeżyn. Można to lubić albo nie, ale na pewno jest to coś nowego i niespotykanego. Starkę mogę porównać do czegoś w rodzaju guilty pleasure. Wiem, że nie powinienem się tak podniecać, ale jest tutaj pewien toporny urok.

Ogólnie świat Starki i jej historia są bardzo ciekawe. Jest to kawał naszej polskiej historii. Jest to pasja grupki entuzjastów rodzimych alkoholi. Jest to powód do dumy, że mamy coś swojego, a nie tylko próbujemy nieudolnie kopiować szkotów (jeden udolny Hobbysta wiosny nie czyni). Niestety dla fanów whisky czy innych alkoholi starzonych pozostanie to w dalszym ciągu tylko ciekawostką do okazjonalnego spróbowania. Sytuacji nie poprawiają także ceny nowej Starki, bo jeżeli rozpatrujemy czyste wrażenia degustacyjne w przeliczeniu na złotówkę, to jednak whisky wypada tutaj o wiele lepiej.

 

Dziękuję Czajkusowi za materiały, Tomkowi za możliwość spróbowania starej Starki i Mariuszowi za sampling nowej.

 

Radosław Janowski

3 thoughts on “Starka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *