Dziś dla odmiany relacja z festiwalu, który się wszystkim podoba, degustowane trunki są najlepsze, a organizatorzy wkładają w tę imprezę całe serce. To właśnie Warszawski Festiwal Piwa.To już drugi raz, gdy Warszawski Festiwal Piwa organizowany jest w przestrzeniach konferencyjnych stadionu warszawskiej Legii, a trzecia edycja festiwalu w ogóle. Organizatorzy założyli, że festiwal organizowany będzie co pół roku i będzie imprezą trzydniową. Założenia ambitne, ale patrząc na sukces festiwalu i na to, jak szybko rośnie popyt na kraft, to był to strzał w dziesiątkę. Niestety decyzja, aby impreza odbywała się w czwartek, piątek i sobotę była według mnie już mniej udana. Dużo lepsza była opcja weekendowa znana z poprzednich dwóch edycji.

IMG_20151017_125952971

Sama lokalizacja festiwalu już przy okazji poprzedniej edycji okazała się idealna. W tym roku w zasadzie były to już tylko kosmetyczne usprawnienia, które jedynie nadawały ostatecznego sznytu całej imprezie. Festiwal rozgrywał się w strefie VIP stadionu przy Łazienkowskiej 3. Przed wejściem do budynku tradycyjnie była strefa food trucków z typowo piwnym jedzeniem (burgery, pizza, wursty, belgijskie frytki itd.). Dla chcących się trochę przewietrzyć została oddana do użytku trybuna VIP z bardzo wygodnymi fotelami, co przy względnie ciepłej pogodzie było opcją przez wielu preferowaną.

DSC00318

Szkoda, że trybuna została zamknięta na godzinę ze względu na to, że na murawie trener Czerczesow przeprowadzał trening przed meczem z Cracovią. Nie było to specjalnie dużą niedogodnością, gdyż oprócz miejsc na trybunie było jeszcze całkiem sporo stołów i krzeseł, przy których można przysiąść, a na wyższej kondygnacji nawet strefa z wygodnymi kanapami, leżakami i stołami do piłkarzyków. Nikt się nie nawalił, nikt nie spał, nikt nie rzygał. Da się? O takich oczywistościach jak duża liczba czystych i wygodnych toalet nawet nie wspomnę. Wykłady odbywały się w skyboxie i wszyscy z trybuny mogli widzieć, co się tam aktualnie dzieje.

DSC00321

W tym roku także festiwalowicze mogli po raz pierwszy korzystać z „najszybszego internetu w mieście” jaki jest na Legii. W połączeniu z dedykowaną festiwalową apką było to świetne połączenie.

1234565JPGAplikacja zawierała pełen terminarz wykładów i wydarzeń, interaktywny plan budynku oraz listę wszystkich piw dostępnych na festiwalu z możliwością sortowania po wielu kategoriach. Apka pokazywała na żywo, jakie piwa są na kranach (niestety pod tym względem były opóźnienia i lista nie zawsze była aktualna) i powiadamiała nas o najważniejszych wydarzeniach i tym, co się aktualnie dzieje. Do tego browary z dużą częstotliwością informowały nas przez FB, co się aktualnie dzieje na ich stoiskach. Po prostu XXI wiek.

Duże kontrowersje w tym roku wzbudziło festiwalowe szkło, które okazało się być szklanką typu shaker. Blogerzy kruszyli kopie o to, czy to przystoi czy nie. Zdania wśród publiki były podzielone. Jeżeli chodzi o mnie, to jeżeli ktoś na festiwalu whisky uraczyłby mnie szklanką zamiast festiwalowego kieliszka, to nie wiedziałbym, czy się śmiać czy płakać.

Jeśli zaś chodzi o same browary i piwa, to trzeba powiedzieć, że liczba stoisk była chyba trochę mniejsza niż pół roku temu, co wcale nie znaczy, że piw było mniej czy mniejszy był wybór. Wręcz przeciwnie. Rynek się szybko rozwija i każdy browar chce nas uraczyć piwem jeszcze ciekawszym, jeszcze lepszym i jeszcze bardziej wykręconym.

DSC00333

Ja mój gust piwny mam dość mocno zdefiniowany. Zresztą zdążyłem już przedstawić profil piw, jakie będą gościć na blogu w artykule Polecane piwa dla fanów whisky.

Na początek, żeby nie zaczynać od razu od mocnych trunków, pozwoliliśmy sobie pokosztować piw dziwnych i odjechanych.

Ynteligent z browaru Lubrow, Pale Ale z burakami, nazwane przez wszystkich barszczykiem vel chłodnikiem.

IMG_20151017_195658282Birbant Saison Curry Wurst. To dopiero był oryginał. Smak, jakby piwo zostało uwarzone na wodzie, w której gotowała się kiełbasa.

drakeKapitan Drake Mojito Gose. Ulubione piwo mojej żony. Słonawe, orzeźwiające, idealne na kaca i upalne lato (szkoda, że już mamy jesień).

Dalej przyszedł czas na dobrze znaną klasykę.

Mr. Hard, Mr. Hard Rocks, Piwonauta i Preparat były jak zwykle dobre i warte, żeby spróbować ich po raz kolejny.

Na koniec zostawiłem sobie piwa nowe, przeważnie premierowe i leżakowane.

IMG_20151017_124810317Wściekły Borsuk Widawa&Kopyr z dużym udziałem słodu suszonego torfem. Torfu mogło być jeszcze więcej, ale i tak był bardzo dobry.

DSC00307Kraftwerk This is Kraft Bitch, z udziałem torfowanego słodu i leżakowane z płatkami z beczki po koniaku. Piwo smaczne, kierunek dobry, tylko kurde „wincyj”. Powinno być więcej torfu, więcej beczki, więcej chmielu i więcej mocy.

DSC00325Podgórz Burgundowy Łowca okazał się fajnym Barley Wine, bardzo świeże i owocowe. Tylko ta nazwa z dupy.

IMG_20151017_132859047_HDRPrairie Ok-Si, to piwo miało papiery na bycie świetnym, ale niestety się nie udało. Niby mocny RIS, niby beczka po Tequili, ale niestety wszystko zniszczyły aromaty piwnicy, pleśni i stęchlizny.

IMG_20151017_162451377Birbant Old Ale Barrel Aged. Piwo niezłe, ale niestety za słabe, by dobrze spenetrować beczkę i w konsekwencji nijakie.

IMG_20151017_124757644_HDRWidawa Miss Eva, Imperial Brown Porter Leżakowany w beczce po whisky SLYRS. W Widawie bardzo szybko nauczyli się, jak robić dobre piwo leżakowane w beczkach. Pozdrowienia dla Wojtka Frączyka i dzięki za ciekawą rozmowę o beczkach.

Turbo geezer bourbon BA

Kingpin Turbo Geezer Bourbon Barrel Aged. Double Espresso Stout z beczki po bourbonie. Gdyby był mocniejszy, to byłaby klasa światowa, a tak zaledwie świetny 😉 Dobra robota Michał.

Birbant RIS z beczki najprawdopodobniej po szkockiej whisky Arran. Genialne, pokazało, jak złożone może być piwo, i które podbiło nie tylko moje serce.

Na koniec dodam, że festiwal był jak zwykłe bardzo udany, chociaż znów lista piw nie spróbowanych jest dłuższa od spróbowanych. Nie było mi dane wypić Preparatu Barrel Aged, Gościszewa Porter, Mr. Hard Rocks BA, drugiego Birbanta RIS BA, Samca Alfa BA, ale tak to niestety jest, gdy piwami premierowymi trzeba obdzielić 3 dni, a do podłączonej beczki ustawia się kolejka i po 30 minutach nie ma nic. Bardzo cieszy, że piwa leżakowane są coraz częstsze i w niczym nie ustępują najlepszym piwom na świecie. Organizacja festiwalu stoi na coraz wyższym poziomie i w zasadzie nie wiem, czego byśmy jeszcze mogli sobie życzyć. Ja już nie mogę doczekać się wiosennej edycji.

Na koniec jak zwykle galeria

Radosław Janowski

One thought on “Warszawski Festiwal Piwa Relacja

  1. Mimo wielu trafionych trunków wypitych na Festiwalu (przy czym buraczany na pewno do tej grupy nie należał) ominęliśmy jakoś RISa leżakowanego w beczce po whisky i w ogóle tego typu piwa czego teraz niezmiernie żałuję. Następnym razem musimy bliżej trzymać się Ciebie i podpytywać więcej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *