To już druga część przeglądu tanich i popularnych whisky, pierwsza część dostępna jest tutaj (w niej między innymi Ballantine’s, Grant’s i inne). W pierwszej niespodziewanie dla wszystkich, wygrał Johnnie Walker Red Label (serio, do dziś nie mogę się nadziwić). Jako, że dużych marek blendów jest sporo i wiele z nich nie było brane pod uwagę poprzednio, stwierdziliśmy, że trzeba poświęcić się dla dobra ludzkości i przeprowadzić drugą część… Zapraszamy na wielki test blended whisky cz. 2

Dzisiaj w menu:

  • Black & White
  • Bushmills
  • Hankey Bannister
  • Jameson
  • Old Smuggler
  • Passport
  • Scottish Leader
  • Teacher’s

Zasady pozostają niezmienione: test jest ślepy, biorą w nim udział podstawowe blended whisky, a ludzie oceniający są na bardzo różnym poziomie zainteresowania tym trunkiem. Dla większej zabawy i urozmaicenia, jedna z whisky miała być na ślepo podana dwa razy.

Skala ocen 0-3, gdzie 0 to najgorsza berbelucha i paskudztwo nie dające się przykryć nawet colą; 1 to taki typowy tani żłopak, do wypicia, choć nie ma się czym zachwycać; 2 to już bardzo wysoki poziom jak na blenda; 3, właściwie tu nieosiągalne, to już poziom degustacyjny. Każdy wystawiał ocenę w tej skali, a następnie zliczana była średnia.

 

Nawet degustacja tanich blendów może wyglądać w miarę profesjonalnie ;)

Nawet degustacja tanich blendów może wyglądać w miarę profesjonalnie 😉

 

O ile my testowaliśmy te whisky w ciemno, to wiem jak niewygodnym jest czytanie notki nie wiedząc czego ona dotyczy. Od razu więc odkrywamy karty i wprost piszemy co było degustowane:

 

Jameson

Whiskybase

Jpeg

Nos: kwiatowy, lekko pieprzny, owocowy, cukierkowy. Świeże jabłko, tania, chemiczna szarlotka, wanilina; z czasem bardziej dominuje grain whisky, surowe ziarno, nuty alkoholu.

Smak: soczysty, przyjemny. Gotowane jabłko, kruche ciastko, z czasem (tak jak w zapachu) idzie w stronę młodych grainów, posmaków szmacianych i alkoholowych.

Finisz: zielona, łodygowa gorycz, karmel, soczyste owoce, ziarno.

Wnioski: bardzo owocowa, nawet dość pełna i w gruncie rzeczy nie taka zła. Wyczuwalnie młoda i grainowa, ale trzeba pamiętać, że poruszamy się tu w przedziale cenowym 40-60zł.

Średnia ocena: 1,80/3

 

Hankey Bannister

Whiskybase

Jpeg

Nos: ordynarnie młoda, surowa, zbożowa. Niedojrzałe jabłka, gryzący pieprz, alkohol.

Smak: łagodne, suszone owoce i gotowane jabłka. Poza tym, bardzo młoda, grainowa, ostra i nieułożona.

Finisz: sok jabłkowy, kora z drzewa, alkohol.

Wnioski: bardzo surowa i młoda whisky, nawet w tym segmencie budżetowym niezbyt dobra.

Średnia ocena: 0,84/3

 

Black & White

Whiskybase

Jpeg

Nos: bardziej gładka niż poprzednia. Gotowane jabłka, chlor, zmęczone drewno, wanilina.

Smak: w miarę gruby, owocowy, dość neutralny. Zboże, kakao, dym, alkohol, szary karton.

Finisz: pikantny, żołądkowy, z jabłkami i rodzynkami.

Wnioski: toporny zapach, szmaciany, myszowaty smak i nieprzyjemny finisz. Niezbyt porywający blend, ale trochę ratuje go grubość smaku.

Średnia ocena: 0,94/3

 

Passport

Whiskybase

P_20170121_211757_MT

Nos: szmata do podłogi, czarny pieprz, krople żołądkowe, płyty paździerzowe, zielone jabłuszko, lekka mineralność.

Smak: gryzący, płytki, goryczkowy i niezbalansowany. Brzoskwinie z puchy, gnijące drewno, suszone owoce, żeliwo, posmaki rzygowe.

Finisz: pikantny pieprz, ziarnistość, jabłka.

Wnioski: bardzo słaba whisky; imprezowy żłopak – do drinka i niczego więcej.

Średnia ocena: 0,71/3

 

Jameson

Whiskybase

Jpeg

Nos: gruszki, ocet, grzyby, mokra ziemia, zboże. Gładka, miodowa, przyjemna whisky. Od razu podnoszą się głosy, że to to samo, co próbka nr 1.

Smak: miody, przyprawowy. Jabłka, ciastka, sok winogronowy.

Finisz: ostry, zielony, karmelowy.

Wnioski: jak się później okazało, trafnie odgadliśmy, że jest to powtórna próbka nr 1. Ocena niezbyt się zresztą różni.

Średnia ocena: 1,93/3

 

Old Smuggler

Whiskybase

Jpeg

Nos: typowa tania whisky. Pieprz, waniliny, nieco stęchła piwnica, gotowane jabłka, zwietrzałe galaretki. Młoda i zbożowa.

Smak: tani grain, bardzo nijaki. Rodzynki w spirytusie, przejrzałe jabłka, zboże, alkohol. Gryzący.

Finisz: pikantny, gorzki i mocno alkoholowy.

Wnioski: wracamy na ziemię, bardzo mierna jakość.

Średnia ocena: 0,84/3

 

Bushmills White Label

Whiskybase

P_20170121_211730_MT

Nos: no, przyjemny – kwiaty, brzoskwinie, zielone jabłka, nieco mydła. Pojawia się pieprz i nawet jakieś cytrusy. Jeśli chodzi o zapach – najlepszy dzisiaj!

Smak: łagodna i w miarę gruba, owocowa, choć wyczuwalnie młoda. Słód, kakao, morele.

Finisz: jabłka, spód od ciasta, kakao.

Wnioski: przyjemna i w miarę gładka whisky. Stawiamy, że to któryś z irlandczyków.

Średnia ocena: 1,71/3

 

Teacher’s

Whiskybase

P_20170121_211824_MT

Nos: lekko dymna, wędzona i oscypkowa (czyżby to Teachers?), ale i mocno świeża – jabłka, zboże, odrobina alkoholu.

Smak: nieźle, grubo, dominuje zboże, z silnymi nutami orzechowymi i posmakami żołądkowymi w tle.

Finisz: dymny, lekko pikantny, grainowy.

Wnioski: kolejny fajny blend. Właściwie to bardzo prosta whisky, ale dość tłusta i z delikatnymi co prawda, ale posmakami dymnymi, co jak widać wystarcza do uplasowania się dziś w ścisłej czołówce.

Średnia ocena: 1,47/3

 

Scottish Leader

Whiskybase

Jpeg

Nos: alkohol, fistaszki, kompost, ostra. Jednak za dużo tu tego alkoholu.

Smak: znowu karmel, żeliwo, żołądkowa, paląca. Po prostu niesmaczna.

Finisz: zwietrzała brandy, suchość.

Wnioski: mocno odpychająca, ekstremalnie niezbalansowana whisky. Naszym zdaniem chyba najgorsza, choć po punktacji widać, że nie wszyscy tak stwierdzili.

Średnia ocena: 0,92/3

 

Na sam koniec bez niczyjej wiedzy i zgody został jeszcze polany Monkey Shoulder (WHISKYBASE), który wprawił nas w konsternację, wygrywając ostatecznie dzisiejsze spotkanie (notek niestety nie chciało się już nikomu robić, ale uzyskał średnią 2,1). Należy jednak wspomnieć, że po pierwsze jest to blended malt, a po drugie kosztuje 100zł, więc oczywiście nie będzie on brany do ostatecznej tabeli.

Jpeg

 

Dziś obyło się bez niespodzianek i whisky, których wszyscy spodziewali się na podium, faktycznie się na nim znalazły. Wykluczając Monkey Shoulder, który jest jednak dwa razy droższy, dzisiejszą część dosyć pewnie wygrywa irlandzki Jameson z wynikiem 1,80 i 1,93 (przypominam, że został polany dwa razy), przed Bushmillsem (1,71) i Teachersem (1,47). Pięć pozostałych szkockich mieszanek potwierdziło niestety swoje opinie tanich whisky do żłopania i ich raczej nie będziemy polecać. Trzeba im co prawda oddać, że są sporo tańsze, gdyż zarówno Old Smuggler, Passport, czy Black &White regularnie bywają na promocjach za 40zł za 0,7, gdy tymczasem Bushmills, Jameson i Teachers raczej nie schodzą poniżej 60zł. Cieszy też dzisiejsza forma Irlandczyków, która została ostatnio postawiona pod znakiem zapytania za sprawą słabego występu Tullamore Dew.

 

Wyniki:

  1. miejsce  –  Średnia: 1,87/3 – Jameson
  2. miejsce  –  Średnia: 1,71/3  – Bushmills White Label
  3. miejsce  –  Średnia: 1,47/3  – Teacher’s Highland Cream
  4. miejsce  – Średnia: 0,94/3 – Black&White
  5. miejsce  – Średnia: 0,92/3 – Scottish Leader
  6. miejsce  – Średnia: 0,84/3 – Old Smuggler i Hankey Bannister
  7. miejsce  – Średnia: 0,71/3 – Passport

Jpeg

Aby przejść do trzeciej części wielkiego testu blendów, kliknij tutaj.

Aleksander Tiepłow

7 thoughts on “Wielki test blended whisky – cz. 2

  1. Passport: „rzygi i szmata”, a dla mnie to moja ulubiona whisky imprezowa, ile by się nie wypiło/ulało/wylało, nie żal (za te pieniądze). Nawet w coli JW Red czy Ballantine’s Finest to przy drugim drinku nosi mnie po ścianie. Nie mogę. A pasport’a można więcej, sporo więcej. Wszystkich blendów z testu cz.1 i 2 nie piłem, o degustowaniu nie wspomnę, z czasem się postaram. Ale Passport z colą i lodem na imprezie daje radę. Polecam.

    1. picie z colą ze szklanki różni się od picia degustacyjnego. Z kieliszka wychodzą nawet najmniejsze wady whisky i niestety ta whisky je miała.
      Oczywiście taki test to trochę szukanie dziury w całym, bo te whisky są nie do tego. Zrobione są właśnie do picia z colą i tutaj taki passport sprawdza się bez zarzutu.
      Wychodzimy z założenia jednak, że nawet wśród tych tańszych lepiej pić te lepsze 😉

  2. Z grubsza się zgadzam. Do degustacji w tym miesiącu kupiłem Macallan 12YO sherry oak cask i Diplomatico Reserva Exclusiva. Ale idąc do znajomych nie wezmę ich ze sobą. Trochę było by szkoda, tak na raz, bezdusznie, a alkohol pewnie i tak nie był by doceniony. Passporta lubię za to, że w drinkach i na lodzie jest dla mnie pijalny, a JW Red lub Ballantine’s już nie. Odradzam również whisky WILLIAM PEEL. Zostałem ostatnio poczęstowany i po spróbowaniu uznałem, że ja przecież nie piję alkoholu, bo ten szkodzi.

    Sam natomiast ostatnio staram się próbować whisky mieszanej. Wniosek nie wyszedł zaskakujący. Smakował mi choćby JW Black, Chivas Regal 12YO, ale to whisky w cenie od 100 za butelkę. To już wolę wydać 110zł w promocji za Glenfiddich 12YO, w dyskontach można strzelić SM za mniej niż 100zł np. Singleton.

    No to co z whisky mieszanymi za 40-60zł? Ich picie w tulipanie to moim zdaniem błąd. Grozi zepsuciem humoru, czasowym zniekształceniem twarzy, trwałymi zmarszczkami, a czasem wręcz zatruciem. Wasz test opierający się na opinii kilku osób nakierowuje jednak „na lepsze” i dlatego do niego zaglądnąłem. Mam w planach wypić po co najmniej jednej lampce większej części tych napitków z obu testów, których wcześniej nie próbowałem. Test przypomniał mi jednak, że każdy może mieć inny gust, bądź jego brak, i ta whisky z końca mimo wszystko komuś może odpowiadać bardziej, niż ta z pierwszego miejsca. Masakra, ale jeśli chcesz wiedzieć na pewno, która whisky jest najlepsza, to musisz spróbować wszystkie. No to Slàinte!

    1. Aktualnej formy Macallana nie testowaliśmy. Diplomatico niedługo będzie na blogu, fajny ulepek.
      Niedługo też trzecia część testu blended whisky.
      Czy jest sens mówisz. No, żeby celowo tak pić to nie ma sensu. Te lepsze blendy dają się wypić i nie odrzucają, ale raczenie sie tym frajdą nie jest. Sam test to raczej zabawa, ale i fajny poznawczy eksperyment.

  3. Jak by się udało porównać nowego Macallana z takim sprzed zmian, z poprzedniego milenium, to było by coś. O Macallanie 12YO sherry oak cask from Jerez mogę napisać tyle, że takiej ilości sherry w whisky jeszcze nie widziałem. Zaskoczył mnie aromat i smak jak z koniaku: masa rodzynek, sherry, z whisky lekki dymek i dębina. Jestem ciekaw, czy kiedyś tego sherry mogło być więcej?

    1. Macallan jest akurat jednym z najbardziej spektakularnych przypadków upadku jakości whisky. Wystarczy wejść sobie na dowolną aukcję by zobaczyć po ile schodzą nawet zwykłe podstawki Macallana sprzed kilkunastu lat. Także kiedyś tego sherry na pewno było więcej – przede wszystkim nalewano i butelkowano tylko dobrej jakości beczki po sherry. A te gorsze szły na blendy. Dziś zalewa i butelkuje się właściwie wszystko jako single malt.
      Jeśli chcesz dobrą whisky z intensywnym wpływem sherry, wciąż przyzwoity poziom trzyma np. taki Glendronach 18. Do dostania w okolicach 300zl.

      1. Glendronach, z polecenia, to nie wypada nie kupić. Glendronacha nie pamiętam, abym kiedykolwiek pił. Ale Macallana 10YO sherry made in 201x rok polecam. Nie mam odniesienia do wcześniejszych wersji, ale to na prawdę zacna whisky.

        Wracając do whisk(e)y blendowanych. Kupiłem Jamesona (najwyżej oceniony blend w trzech testach) i jestem zaskoczony pozytywnie. Wczoraj wypiłem tylko jedną szklaneczkę, ale: brak jej większych wad, nie odrzucająca, ma już swój charakterek, a jakże irlandzki. Jestem na tak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *