Już od dłuższego czasu w światku zarówno piwnym jak i whiskowym mówiło się, że Marek Jakubiak zamierza robić whisky w browarze w Ciechanowie. W końcu niedawno gruchnęła wiadomość, że „Jakubiak Polish Whisky” już jest.

Od kilku lat dało się słyszeć, że Ciechanowie coś pędzą. Prezes BRJ Marek Jakubiak w kilku wywiadach wspominał, że w Ciechanie jest destylowana i już leżakuje whisky. Poza tym nie było jednak konkretów. Nikt nie był, nikt nie widział. Czas leciał, wszyscy się zastanawiali co się dzieje, bo w sumie ta whisky to już chyba osiąga minimalny wiek. Prezes niedawno podgrzał atmosferę opowiadając w wywiadach, że w sumie whisky kiedyś robiło się z piwa i oni też mogą destylować piwo ze zwrotów. W środowisku zrobiło się trochę poruszenie i strach, że Jakubiak będzie robił whisky z przeterminowanych Ciechanów miodowych i Bojanów kokosowych. „Panie, jak to będzie z chmielem i jeszcze nie daj bóg z innymi dodatkami, to nie może się nazywać whisky!!! Co on sobie myśli?!?”. W końcu whisky Jakubiak ujrzała światło dzienne i znów zawrzało. Komunikacja BRJ była niejednoznaczna, a i sama etykieta nie rozwiewała spekulacji, że we flakonie z Ciechanowa może czaić się przedestylowane piwo z chmielem, które nie może się nazywać whisky.

Wszyscy wietrzyli teorie spiskowe i dworowali sobie z BRJ na forach i grupach, a tymczasem my postanowiliśmy to sprawdzić. Oczywiście sama komunikacja mailowa nam nie wystarczyła i po udanym nawiązaniu kontaktu wpadliśmy na śmiały pomysł: „Ej, spytajmy, czy możemy po prostu przyjechać i sprawdzić jak jest”. No i pozwolili nam przyjechać, wsadzić łeb do alembika i poszukać tego tajemniczego chmielu w whisky.

Senny małomiasteczkowy Ciechanów przywitał nas zimową aurą. Browar zaskoczył nas raczej małymi rozmiarami. Wiedzieliśmy, że to nie jest duży browar, ale spodziewaliśmy się, jednak czegoś troszkę większego, w końcu stąd Ciechany jadą w całą Polskę. Trochę zdjęć browaru z zewnątrz, zamku, ratusza i wchodzimy.

 

Historia i Jak to jest z tą whisky

Takiego widoku z okna Prezesowi można pozazdrościć. Na zdjęciu oczywiście nie prezes Jakubiak, tylko Aleksander 🙂

Przyjemność (bądź i nieprzyjemność) oprowadzenia nas po browarze i rozwiania wątpliwości wziął na siebie wiceprezes BRJ pan Krzysztof Fałdowski, piwowar z wykształcenia, technolog, który zaczynał swoją karierę od najniższych szczebli ciechanowskiego browaru, by po ponad 20 latach związku z zakładem zostać jednym z dyrektorów. Od początku było wiadome, że to nie pani od oprowadzania zwiedzających i opowiadania o magii i pijanych aniołkach.

Ja, pan Krzysztof Fałdowski i Aleksander

Nim zaczęliśmy zwiedzanie zasiedliśmy z panem Krzysztofem w sali konferencyjnej aby porozmawiać sobie o browarze i whisky. Ze ścian uśmiechał się do nas pan Jakubiak w towarzystwie byłego prezydenta, ministrów i znanych ludzi.

Rozmowa była długa i dość bezpośrednia.

Browar powstał w 1864 roku pod nazwą Browar Gambrinus. Po wojnie zakład upaństwowiono i podlegał on pod różne instytucje, by w końcu w latach 70 wejść skład Browarów Warszawskich. W latach 90 po prywatyzacji zakład stał się częścią koncernu Brau Union. Wtedy też swoją karierę w browarze rozpoczął nasz dzisiejszy gospodarz. w 2001 roku browar zastał zamknięty, a w 2002 otwarty ponownie pod nazwą Browar Gambrynus. W 2004 roku weszliśmy do Unii Europejskiej, a jak wiadomo, jeden browar Gambrinus już w Czechach jest. Browar więc przyjął nazwę Browar Ciechanów, a potem ostatecznie Browar Ciechan. W 2013 stał się flagowcem grupy BRJ.

Ale miało być o whisky przecież…

Po przejęciu browaru i przemianowaniu go na Ciechan produkcja rosła dynamicznie rok do roku, ale zakład miał dalej wolne moce produkcyjne i w głowie prezesów zaświtała myśl, żeby trochę na boku rozpocząć destylację, bo przecież do pewnego momentu proces produkcji piwa i proces produkcji whisky są podobne. Pierwsze kroki ku temu zostały poczynione jeszcze w poprzedniej dekadzie, jednak nie był to proces łatwy. Same formalności celno-skarbowe zajęły browarowi przeszło 13 miesięcy. Został kupiony z Niemiec nowy alembik i opracowana receptura zacieru ze słodu pilzneńskiego jak i cały proces technologiczny. Najpierw prezes Jakubiak zakupił kilkadziesiąt beczek z mocno wypalonego polskiego dębu zrobionych na zamówienie, potem zostało kupionych 200 beczek po czerwonym winie z Portugalii. Dopiero po pewnym czasie Marek Jakubiak wpadł na pomysł by destylować zwrócone z dystrybucji piwa oraz wadliwe warki.

No właśnie. Czy ta whisky jest z chmielonego piwa i może się w ogóle nazywać whisky?

Według zapewnień Wiceprezesa Fałdowskiego TA WHISKY NIE JEST Z CHMIELONEGO PIWA I MOŻE NORMALNIE SIĘ NAZYWAĆ SINGLE MALT WHISKY. Tak jak już wyżej napisaliśmy, na początku na potrzeby destylacji robiono niechmielony zacier ze słodu pilzneńskiego i wysłodkowej wody po porterze. Dopiero po jakimś czasie zaczęto destylować także piwa wadliwe i zwrócone. Teraz destyluje się zarówno zacier jak i piwa. Destylaty z piwa także są, leżą, ale browar nie ma jeszcze pomysłu jaki produkt z nich będzie zrobiony. Może to być gin, nalewki, likiery, albo po prostu brown spirit bez nazwy. Browar przez krótki czas robił także porterówkę na bazie własnego destylatu. Mamy nadzieję, że wrócą do tego pomysłu.

Sporą część naszej rozmowy zajął temat formalności celnych i skarbowych. Muszę przyznać, że nie byliśmy świadomi z jakimi groteskowymi przeciwnościami muszą się mierzyć przedsiębiorcy chcący mieć destylarnię. Niektóre historie pana Krzysztofa były tak absurdalne, że aż zastanawialiśmy się czy wydarzyły się na naszej planecie. Urzędnicy najchętniej opodatkowali by wszystko, a w przedsiębiorcy widzą złodzieja, który tylko czeka aby ukraść swoją własność i nie podzielić się ze Skarbem Państwa. Trzeba wszystkiego pozakazywać, a jak coś nie jest wyraźnie dozwolone, to wiadomo, że zabronione.

 

Zwiedzanie

Po rozmowie przyszedł czas na część bardziej praktyczną, czyli ruszyliśmy na zwiedzanie browaru. Nie zaczęliśmy od razu od alembiku, ale od początku procesu, czyli od zacierania.

Browar został zmodernizowany, a budynki odnowione, ale na posterunku dalej trwa stara, niemal zabytkowa warzelnia.

Następnie fermentacja…

W Ciechanie fermentacja odbywa się w otwartych kadziach. Mogliśmy sobie obejrzeć piwa fermentujące na różnych etapach, jak i same puste kadzie. Whisky w Ciechanie fermentują drożdżami piwnymi, więc fermentacja trwa dłużej. W destylarniach whisky jest to około 3 dni, podczas gdy w Ciechanowie nawet i 10 dni.

No i teraz to na co czekaliśmy, czyli destylacja

Całkiem zgrabny niewielki miedziany alembiczek z kolumną rektyfikacyjną zapewnia mnogość ustawień. W Ciechanie cały czas eksperymentują z ustawieniami i próbują różnych destylatów. Destylują dwa lub trzy razy, zmieniają ustawienia łopatek, a środkową frakcję tną szerzej lub węziej. Nie ukrywają, że cały czas się uczą i próbują tego, co będzie najlepsze dla nich. Panowie prezesi także mają swoje indywidualne preferencje co do tego jaki powinien być ich destylat.

A to jest przykład wspomnianej wcześniej biurokracji. Plomba musi być na każdym zaworku, ale i na każdej śrubce?

Jeszcze szybka wizyta w leżakowni

W tankach leżakuje oczywiście piwo, a nie whisky.

Na koniec oczywiście beczki. Wygląda całkiem zacnie. Na magazyn zostały zaadaptowane stare ceglane piwnice browaru.

Leżakuje tu obecnie około 300 beczek, z których większość jest po czerwonym winie, kilkadziesiąt wypalonych z polskiego dębu i jeszcze trochę beczek różnych, m.in. beczki po porterówce!

I niestety na magazynie też jest plomba, więc mogliśmy sobie obejrzeć beczki tylko przez szybkę. Wizja probowania z beczek i picia produkcyjnych sampelków prysła. Szkoda, bo bardzo chcieliśmy spróbować tego chmielonego destylatu z piwa. Sami właściciele chcąc ściągnąć sample do oceny muszą udawać się każdorazowo do urzędu celnego.

Butelkowanie odbywa się bardzo ręcznie. Siedzi dwóch facetów i każdą butelkę napełnia menzurką. Na tej palecie było tego trochę.

 

Na koniec zanim się napijemy wypadałoby kilka słów o samej whisky. Jest to, o dziwo single cask (na etykiecie single barrel), a więc nie ma kupażu i whisky może się różnić od siebie. Ta pierwsza partia jest leżakowana w beczkach z wypalonego polskiego dębu. Całość jest opatrzona certyfikatem, z numerem beczki, butelki, datą rozlewu, podpisami osób, które whisky zrobiły.

Na certyfikacje jest też trochę bliżej opisany proces produkcji i tutaj już jest wyraźnie napisane, że to nie jest żadne destylowane piwo. Niestety nie uniknęli też byków w opisie (whisky single malt z jednego rodzaju słodu itp.)

No, ale najważniejsze jak w smaku.

 

Jakubiak Polska Whisky, Single Barrel, 3yo, 40%

Nos: stolarnia, świeże dechy, żywiczna sosna, młode rumy. Dalej trochę opalonej beki, susz wigilijny, aromat waniliowy, pianki, przyprawy korzenne. Młodo, ordynarnie, ale nie jest jakoś bardzo źle.
Smak: drewniany, taniczny, alkoholowy, surowa deska. Pierwszy smak bardzo młody. Potem się układa, jest trochę wanilin, paloności, wędzonych śliwek, młodej grappy i dalej dużo surowego drewna.
Finisz: mocno grzejący, ale nawet momentami przyjemny, z akcentami wanilii, miodu i suszu owocowego.
Wnioski: jeszcze przeraźliwie młoda. Motywy stolarsko-tartaczne, żywiczne, grappowe. Nie ma za to nut warzywnych znanych z innych produktów leżakowanych w polskim dębie. Za to już duży plus 🙂 Niestety surowa beczka oddała bardzo dużo tanin i tego się nie cofnie. W przyszłości ten polski dąb chyba trzeba będzie kupażować z innymi beczkami. Coś pozytywnego się tutaj kluje, jakieś suszone śliwki, waniliny. Wypić się to da, natomiast jeszcze trochę wody w Łydyni upłynie nim w Ciechanowie zrobią naprawdę dobrą whisky. Czy jest lepsza od produktu Kozubów? Może trochę. Pierwsze polskie (nie tylko Ciechanowska) whisky wykuwają się w bólach, ale z każdą próbą jest nieco lepiej.

Ocena: 2/10

 

Rezultat był łatwy do przewidzenia. Whisky jest jeszcze młoda, a z racji użycia świeżych beczek zbyt drewniania. Są też i pozytywy. Najważniejszym jest fakt, że udało się uniknąć warzywniaka w smaku. Poza tym coś tam się kluje ciekawego w tle. Przy większej różnorodności beczek i kupażu za jakiś czas coś dobrego z tego się zrobi.

Drugim ważnym, a może i nawet ważniejszym faktem jest, że Ciehan jest starym browarem, który przyjemnie się zwiedza. Teraz w dodatku stał się destylarnią. Zwiedzając zakład ma się trochę to wrażenie podobieństwa do tych szkockich. W Ciechanowie mają to coś, czego inni producencji w swoich nowoczesnych zakładach nie osiągną. Wystarczy tylko pomyśleć o jakimś małym visitors center (w sumie jest pub przy zakładzie) i można organizować zwiedzanie wraz z degustacjami. Mielibyśmy pierwszą destylarnie z prawdziwego zdarzenia, starą, z historią, którą można zobaczyć, dotknąć i polizać.

Z tych właśnie powodów uważamy, że mimo niekorzystnej atmosfery wokół przedsięwzięcia warto jednak dać whisky z Ciechanowa szansę.

Radosław Janowski

2 thoughts on “Wizyta w browarze Ciechan i whisky Jakubiak

  1. Dobrze się dzieje. Na smak to i w Szkocji trzeba poczekać. Natomiast świadomość, że Ciechan próbuje i szuka swojej drogi do uzyskania dobrej whisky napawa optymizmem. Gdyby podawali, że wiedzą jak robić najlepszą whisky, to było by kiepsko. I trzeba przyznać, że butelczynę mają ładną, choć może ciut za bardzo koniakową. Ale to drobiazg.

    1. Nikt nie oczekiwał, że od poczætku będzie super. Ważne, że whisky nie wali rosołem.
      Można patrzeć na to z optymizmem, bo trochę pozytywów jest. Muszą tylko trochę pokombinować z beczkami, poczytać, potem zrobić ileś testowych kupaży i kolejne wydawania mogą być całkiem sensownymi podstawkami SM.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *