Kolejna destylarnia na naszym szlaku tequili. Tym razem La Rojeña, czyli flagowa destylarnia koncernu Jose Cuervo. Zapraszam. Wizyta w destylarni La Rojeña Jose Cuervo.

Tych, którzy dopiero teraz zaczęli śledzić moją podróż po Meksyku zapraszam do zapoznania się z całą teoretyczną wiedzą odnośnie tequili i przeczytania relacji z wizyt w innych destylarniach.

Destylarnia La Rojeña znajduje się w samym sercu miasteczka Tequila, nieopodal rynku przy skrzyżowaniu ulic Ramon Corona i Jose Cuervo. Właściwie jest to cały kompleks o nazwie Mundo Cuervo, którego destylarnia La Rojeña jest jedynie częścią.

Jose Cuervo

Historia Jose Cuervo sięga aż 1758 roku, kiedy to José Antonio de Cuervo y Valdés dostał od króla Ferdynanda VI ziemię pod uprawę agawy. Licencja na produkcję tequili została wydana w 1795. W XIX wieku tequila z Taberna de Cuervo była butelkowana i eksporowana (w tym czasie inni producenci teqili albo byli w powijakach albo nie było ich wcale). W 1900 Ana Gonzalez Rubio, dziedziczka destylarni La Rojena wyszła za Jose Cuervo Labastida. To dało początek flagowej marce destylarni – Jose Cuervo. Po śmierci Rubio destylarnie odziedziczyła jej siostrzenica Guadalupe Gallardo, po niej jej siostra Virginia Gallardo i jej syn Juan Beckmann Gallardo. Pod rządami Beckmanów zostało utworzone Grupo Cuervo. W 1989 rodzina Beckmanów sprzedała część udziałów IDV będącemu częścią Grand Metropolitan PLC, które potem przekształciło się w Diageo. Koncern Diageo przez lata próbował przejąc markę i grupę całkowicie, jednak nie udało się to mimo 3 milardów dolarów na stole. (Cuervo jest obecnie warte blisko 6 miliardów). Zakończyło się na wymiance – destylarnia Don Julio za destylarnię Bushmills.

La Rojeña

Niestety koncerny mają to do siebie, że lubią ograniczać ludzi i tak na terenie La Rojeña nie można robić wszędzie zdjęć. Dopiero przy alembikach pozwolono nam zacząć robić zdjęcia.

Sama destylarni jest po prostu piękna. Wszystko jest wymuskane w najdrobniejszych szczegółach, wszędzie czyściutko, kolorowo, wszystko odmalowane, wypucowane i zupełnie jak z obrazka. Trochę odnosi się wrażenie, że to korporacyjny obrazek przygotowany pod turystów, ale destylarnia normalnie działa i w czasie gdy ją zwiedzaliśmy cały czas krzątają się pracownicy, jeżdżą wózki widłowe, piece pieką, moszcz fermentuje a alembiki destylują. La Rojeña to prostu wizytówka koncernu i ma się błyszczeć jak wiadomo co.

 

Jak już wspomniałem na tym etapie nie mogłem robić zdjęć, więc źródłem tych zdjęć jest Tripadvisor.com

W La Rojena jest w końcu miedź. 3 Pary niezbyt dużych miedzianych alembików destylują tylko najlepszą tequilę koncernu Jose Cuervo

Pokazowy magazyn z idealnymi beczkami z białego dębu jest oczywiście klimatyzowany i nawilżany żeby trochę zredukować parowanie w tym gorącym klimacie.

Trzy stopnie opalenia beczek używanych do produkcji tequili Jose Cuervo, bo Nie każdy lubi sam smak ostrej agawy muśniętej tylko delikatnie beczką.

Całe portfolio Jose Cuervo, od taniej mixto dostępnej także i u nas, aż do flagowej Extra Anejo – Reserva de la Familia.

Jeszcze w magazynie można było skosztować prosto z beczki Tequili starzonej 6, 12 i 18 miesięcy. Ta 1,5 roczna już była całkiem ciekawa.

Po magazynie zeszliśmy do bardzo klimatycznej piwniczki, gdzie mogliśmy spróbować tego po co przyszliśmy, czyli Jose Cuervo Reserva de la Familia.

Niestety światło nie pozwalało mi na zrobienie dobrych zdjęć, więc daję pożyczone zdjęcie poglądowe, źródło: eluniversal.com.mx

Jose Cuervo reserva de la Familia także mogliśmy spróbować prosto z beczki, w mocniejszej wersji 45%. W dodatku mogłem sam sobie nalać. Tutaj w przeciwieństwie do szkocji nie używa się valincha (czyli takiej dużej pipety), a odziedziczonego po Hiszpanach narzędzia zwanego venencia (o którym będzie trochę więcej przy okazji relacji z Jerez de la Frontera).

A jak sama tequila?

Jose Cuervo Reserva de la familia 45%

Nos: sherry, porzeczki, suszone owoce, rodzynki, miody, opalona beczka. Zapach bardzo intensywny, aż kręci w nosie, przyjemny, owocowy i głęboki.
Smak: czerwone owoce, porzeczki, owoce leśne, kompoty, wrażenie słodkiego sherry, nuty winne, lekki popiół, opalone drewno, lekko kwaśna, słone paluszki, rogaliki, pigwa, mirabelki.
Finisz: gładki, kwaśnawy, drewienko, sherry, lekko alkoholowa.
Wnioski: skojarzenie niemal natychmiastowe  z Glenfiddich 15yo solera. Nie wiem czemu. nawet nie wiem czy były tutaj grane beczki po sherry, czy po prostu beczki po jakichś kalifornijskich winach i dobrze opalone beczki po bourbonie. Wiem natomiast, że tequila ma duży wpływ drewna, jest dojrzała i bardzo intensywna.

 

No i na koniec jeszcze ja i Jose Cuervo Labastida. Nie wyglądam już tutaj najsolidniej, ale to ostatnia destylarnia tego dnia. Przez cały dzień przyjąłem jakieś 20 kieliszków tequili.

 

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *