Z racji, że w destylarniach Lagavulin i Ardbeg nie można było robić zdjęć, to materiału mam dość mało i trzeba było wrzucić dwie destylarnie do jednego artykułu. Zapraszam na relacje z wizyt w destylarniach Ardbeg i lagavulin.

 

Z destylarni Laphroaig ruszyliśmy dalej w stronę Lagavulin i Ardbeg.

Lagavulin pisane po gaelicku Laggan Mhulin ( i taka też nazwa występuje na drogowskazach, bo wszytkie tablice na Islay są dwujęzyczne) oznacza dosłownie „młyn w małej dolinie”. Destylarnia faktycznie jest w małej zatoczce, widać to lepiej od strony morza.

Te mniej legalne korzenie destylarni sięgają roku 1816, jednak oficjalnie destylarnia Lagavulin zarejestronwana została 1837 roku przez Grahama i Jamesa Mackie. Jak już wspominałem w artykule o destylarni Laphroaig destylarnia ta znajduje się niemal po sąsiedzku i od samego początku historie obu destylarni były ze sobą związane. Peter Mackie (bratanek Grahama i Jamesa) utracił kontrolę na Laphroaigiem i po wielu bataliach zmuszony był podjąć kroki rekompensujące mu stratę „lenna”. W starych zabudowaniach przylegających do Lagavulin Mackie umieścił alembiki identyczne jak w Lahproaigu, które miały kopiować spirytus z Laphroaiga, zupełnie inny od tego z Lagavulin. Destylarnia dostawka została nazwana Malt Mill i działała aż do 1962 (Polecam film „Angels Share” który przytacza historię destylarni Malt Mill, a jego fabuła to złodziejska intryga wokół ostatniej odnalezionej beczki whisky Malt Mill). Peter Mackie zmarł w 1924 nie pozostawiając dziedzica. Spółka przekształciła się w White Horse Distillers, potem weszła w skład DCL (Distillers Company Ltd), potem UDV, które ostatecznie po kolejnej fuzji zmieniło się w Diageo.

Od Laphroiga do Lagavulin idzie się znów niecałe 30 min, akurat żeby się przewietrzyć po kilku dramach. Żwirowa ścieżka wzdłuż drogi odbija trochę od wybrzeża wgłąb, krajobraz zostaje zdominowany przez zielone pastwiska z setkami owiec.

Destylarnia wyłania się na horyzoncie szybciej niż myśleliśmy

IMG_20150624_130545425_HDR

Jest jeszcze chwila do naszego touru, można się posilić (jak się zwiedza 3 destylarnie bez samochodu to nie ma czasu na obiad) i obejrzeć destylarnię z zewnątrz

Diageo jest niedobre i mówi, że aparaty i zdjęcia są be, ale spróbuj zabronić czegoś Polakowi 🙂

Niestety w hali alembików nie udało mi się już zrobić zdjęcia.

Potem przyszedł czas na degustację. Niestety warhouse tasting był o innej godzinie i nie udało nam się spróbować słynnej Lagavulin 1966 🙂

Zamiast tego była degustacja w visitors center a w niej:

Lagavulin 16yo, 43%

https://www.whiskybase.com/whisky/51469/lagavulin-16-year-old

Standard, klasyka, kiedyś był lepszy itd. Tej butelce na pewno kiedyś trzeba poświęcić oddzielny wpis.

 

Lagavulin Distiller Edition 1999, 43%

https://www.whiskybase.com/whisky/73690/lagavulin-1999

W nosie sherry, lukrecja, asfalt, sol. W smaku torf, karmel, sherry, bagienko, solone orzechy w karmelu, nafta. Finisz wytrawny metaliczny, łagodna sherry, dość długi. Ogólnie dość przeciętna. ok 3/10

 

Lagavulin 1996, 18yo, single cask, 51%

W zapachu jasna, cienka  sherry, lukrecja, świeży spiryt, owoce, guma balonowa, torf trochę w tyle. Smak ostry, suchy, typowy lag, morski, trochę medyczny i nic poza tym. W zasadzie to smakuje jak świeży spiryt. Na finiszu suchy torf i Tyle. Jak ta whisky miała 18 lat, to musiała leżeć w zupełnie martwej beczce, albo takiej plastikowej po ogórkach. Zupełnia świeża, niemal new make. ok 2,5/10

Lagavulin 12yo CS, Special release 2014,  54,4%:

https://www.whiskybase.com/whisky/58219/lagavulin-12-year-old-14th-release

W nosie morze, bryza, drewno, kwiaty, mokry torf. Smak mocny, orzechy, morze, liny, lekko medyczny, slodkawy. Finisz wytrawny, torf, długi, palony i lekko słodki. Bardzo dobra whisky. Czysta, morska i torfowa. ok 5/10

 

Lagavulin 2003, 12yo, port Ellen cask 56%:

Młody single cask zareklamowany beczką po Port Ellen. W nosie lukrecja, świeży, owocowy, kawa, torf gdzieś z tyłu, ogólnie zapach świeży i dość żywy. W smaku słodka , palona, kakao, podkłady kolejowe, syrop cukrowy, młoda ale dość złożona. Finisz średnio długi, popiołowy, słodki i tytopniowy. Whisky dość złożona, kompleksowa, fajna, z pazurem, ale dalej przeraźliwie młoda. 4,5/10

 

Zakupy w sklepiku i w drogę do Ardbega.

Historia Ardbega, podobnie jak większości szkockich destylarni zaczyna się od działalności dość nielegalnej. W odróżnieniu jednak od chałupniczego charakteru innych destylarni za powstaniem Ardbega stał lokalny gang gorzelników, który swoją działalność prowadził w tym rejonie już w 1794. Po kilku latach gang został rozbity przez służby podatkowe, a w wyniku stanowczej „kontroli” część zabudowań destylarni została zniszczona lub spłonęła, a beczki z whisky „zarekwirowane”. Oficjalnie gorzelnia zaistniała w 1815r. (tak samo jak Laphroaig) za saprawą rodziny McDougall i pomimo licznych kryzysów pozostawała w prywatnych rękach aż do 1979r, kiedy to destylarnia została kupiona przez kanadyjski koncern Hiram Walker. Po fuzji z Allied Lyons destylarnia była kilkukrotnie usypiana i uruchamiana na nowo by zostać zamknięta na głucho w 1996r. Na szczęście Ardbeg został kupiony przez Glenmorangie plc, by potem całość została przejęta przez konglomerat fikuśnych torebek i szpanerskich alkoholi dla raperów – LVMH. Obecnie Ardbeg pod szkrzydłami LVMH jest drogi i dobrze wypromowany, ale też dalej bardzo smaczny.

W Ardbegu także nie można było robić zdjęć (eh, te koncerny), więc znowu musiałem robić zdjęcia zza pazuchy.

W tasting roomie oczywiście degustacja standardowych wypustów: Ardbeg TEN, Uigeadail, Corryvreckan i w ramach niespodzianki Perpetuum Commitee Release (dłuższa degustacja w oddzielnych wpisach).

Na koniec jeszcze kilka zdjęć dziedzińca i zabudowań z zewnątrz. Tutaj już nie zabraniali robienia zdjęć.

Będąc w Ardbegu trzeba jeszcze koniecznie jeszcze nadłożyć kawałek drogi  i obejrzeć cmentarzyk i słynny Kildalton Cross, piękny celtycki krzyż z VI w.

Tak zakończyliśmy pierwszy dzień zwiedzania. Nazajutrz przeprowadzka do Bowmore i kolejne destylarnie.

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *