Czasem nie chce się pisać długich wywodów, albo robić pompatycznych degustacji. Zamiast tego można po prostu przedstawić kilka lekkich anegdotek, ciekawostek ze świata whisky. I tak też zrobimy dzisiaj.

Czy wiesz skąd wzięła się nazwa kieliszka Glencairn?

Kiedy słyszymy „Glencairn” zazwyczaj myślimy o najpopularniejszym – obok kieliszka – typie szkła do whisky. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę skąd nazwa owego szkła się wzięła. Otóż… od destylarni. Założona w 1885 roku przez Jona Davidsona na przedmieściach Dufftown, lała swoją whisky w butelki o charakterystycznym kształcie. Niestety – jak wiele zakładów – destylarnia nie przetrwała trudnego okresu dla szkockiego przemysłu whisky, początku XX wieku. Jednakże, nazwę przywrócił światu praprawnuk Jona, Raymond – który stworzył znane dziś na całym świecie szkło. Kształtem nawiązuje, oprócz hiszpańskich kieliszków do sherry copita, do charakterycznych butelek whisky z Glencairn.

Prawdopodobnie nazwę tej destylarni wymawiasz niepoprawnie!

Laphroaig. Wszyscy wiedzą, że oznacza to „piękna kotlina nad szeroką kotliną” i że wymawia się la-frojg. Problem w tym, że jeszcze sto lat temu nikt tak nie uważał.
Pod koniec ery Napoleońskiej, niejakiemu Louisowi Lafroi (wym. Lafrua), staremu zarządcy winnicy i producentowi koniaku wpadła w ręce (przybyła do Francji prawdopodobnie z wojskami brytyjskimi) butelka whisky wędzonej torfem. Tak zauroczyła ona Francuza, że postanowił opuścić swą ojczyznę i udać się do Szkocji – pierwotnie w poszukiwaniu możliwości zastosowania torfu do produkcji koniaku. Koniec końców, Pan Lafroi osiedlił się na wyspie Islay, gdzie założył własną destylarnię. A jako próżny Francuz, zdecydował się nazwać zakład… swoim nazwiskiem.
Lafroi umarł bezpotomnie, ale jeszcze pod koniec XIX wieku w barach powszechnie prosiło się o szklaneczkę „lafrua whisky”. Dopiero w czasie zawirowań prohibicji zaczęto propagować „zeskotlandyzowaną” wersję historii destylarni. No bo jak to tak – za jedną z najlepszych szkockich whisky miałby stać Francuz?

Więcej podobnych anegdotek prawdopodobnie za rok, na kolejnego 1 kwietnia 🙂

Aleksander Tiepłow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *