Dawno nie było nic o piwie, więc trzeba trochę nadrobić temat. Dziś zgłębiamy kolejny potencjalnie degustacyjny gatunek w postaci koźlaka lodowego – eisbock.

Temat piwa podejmujemy zazwyczaj raczej zbiorczo, urządzając okresowe przeglądy, tak jak ostatnio przegląd piwny stycznia i lutego, czy całego 2016 roku. Czasem najdzie nas na bardziej tematyczną degustację, jak przy okazji posiedzenia przy porterach. Takie też tematyczne porównanie mamy dzisiaj, a na cel bierzemy koźlaki lodowe. Porównanie co prawda trochę spóźnione, bo temat był gorący jakiś miesiąc temu, ale co poradzić, były też inne istotne tematy.

Zasadniczo katalizatorem tego wpisu było wypuszczenie przez Pintę koźlaka lodowego. Oczywistością stała się konieczność porównania go z legendą i flagowym piwem w tym stylu – Eisbockiem z bawarskiego browaru Schneider’s Brau. A że przy okazji posiadałem jeszcze wersję Cuvee Barrique, również i ona została włączona do panelu.

W telegraficznym skrócie o procesie produkcji – jako że alkohol ma niższą temperaturę zamarzania niż woda, to przy odpowiednio niskiej temperaturze woda częściowo zamarznie, podczas gdy alkohol nie. Po jej usunięciu zostanie piwo mocniejsze, gęstsze i potencjalnie bogatsze w smaku.

Na pierwszy ogień, zapoznanie się z tematem i niejako na przystawkę przed daniem głównym postanowiliśmy wziąć koźlaka pszenicznego na którego bazie powstaje Aventinus. Co ciekawe, według portalu Ratebeer (piwny odpowiednik Whiskybase), jest to drugie najlepsze piwo z Niemiec.

Schneider Weisse, TAP 6 Mein Aventinus

18,5° blg; 8,2%; cena – 10zł

Ratebeer

20170224_231439

Nos: banany, prażone zboże, dmuchany ryż, pszenica, zieloność. Po prostu weizenbock w niezłym wydaniu i nie ma się tu więcej nad czym rozwodzić.

Smak: …no weizenbock. Dosyć gęsty, lekko karmelowy, wysoko nasycony. Rześki i fajnie pijalny, aczkolwiek charakter degustacyjny jest zerowy.

Finisz: nikły, weizenowy, zbożowy.

Wnioski: właściwie to piwo wzięliśmy na rozgrzewkę i tak to faktycznie zostało potraktowane. Do popicia kotleta bardzo dobrze się nada, ale jeśli chodzi o walory degustacyjne, to po prostu przejdźmy do kolejnej pozycji:

 

Następny w kolejności poszedł Cuvee Barrique. Jest to blend poprzedniego piwa(weizenbock) z koźlakiem lodowym. Następnie, poszczególne jego porcje leżakowane są w czterech rodzajach beczek przez około 8 miesięcy, a później zblendowane. Używa się beczek po winach Chardonnay, Pinot Noir, Cabernet Franc, oraz świeżo wypalonych beczek z dębu niemieckiego (niestety nie znalazłem informacji co w nich leżało wcześniej, lub czy są to nowe beczki).

 

Schneider Weisse, TAP X Cuvee Barrique

?° blg; 9,5%; cena – 25zł (za 0,33l)

Ratebeer

P_20170224_232842_MT

Nos: mocno zdziczało w tych beczkach. Konfitura wiśniowa, cierpkie dżemy, nalewka babuni, ciasta drożdżowe. Mimo wszystko, czuć ciężar.

Smak: w pierwszym kontakcie mocno kwaśne, chwilę później nadchodzi fajna słodka kremowość. Solony karmel, niedojrzałe, kwaśne truskawki, niuans pszeniczny, domowe winko, akcenty beczkowe.

Finisz: bardziej ujawnia się pszeniczna baza, a beczka wprowadza gładkość i nadaje nut kwaskowych czerwonych owoców.

Wnioski: zupełnie nie tego się spodziewaliśmy… No dobry flanders z tego wyszedł 😉 Wiem, że Niemcy są tradycjonalistami jeśli chodzi o piwa i nie przepadają za tymi ekstremalnymi, to jednak szkoda, że to piwo jest blendem z dużo słabszym i mniej degustacyjnym koźlakiem pszenicznym. Jakże bezkompromisowe i potencjalnie zrywające obuwie i wgniatające w ziemię mogłoby być, jeśli zdecydowano by się wlać do beczek czystego eisbock’a…

Ocena: zgodnie 5,5/10

 

No i przyszedł czas na danie główne i pojedynek na który czekaliśmy najbardziej. Na pierwszy ogień wzorcowy eisbock, a więc wersja z Bawarii:

 

Schneider Weisse, TAP 12 Aventinus Eisbock

?° blg; 12%; cena – 12zł (za 0,33l)

Ratebeer

P_20170224_232917_MT

Nos: poziomki w śmietanie, zbożowe batoniki, bita śmietana, żurawina, lekkie motywy kwaskowe i wiejskie. Zapach gruby i mięsisty.

Smak: gęste, kleiste i fajnie zbożowe. W charakterze wyraźnie pszeniczne; kakao, marmolady owocowe, serek wiejski.

Finisz: lekko kwaśny, owsiany, waniliowy. Czerwone leśne owoce, szczątkowa chmielowość na końcu.

Wnioski: gęste, rustykalne, degustacyjne. Może nie jakieś przesadnie złożone, ale naprawdę bardzo dobre piwo. No i nie trzeba za nim biegać na drugi koniec miasta ani płacić sztabkami złota.  Notabene, to piwo jest piątym najlepszym piwem z Niemiec wg Ratebeer.

Ocena: Radek – 6/10, Aleksander – 5,5/10

 

Poprzeczka zawieszona bardzo wysoko, ale może jednak uczeń przerośnie mistrza?

 

Pinta, Eisbock Grand Prix

27° blg; 11,3%; cena – 15zł (za 0,33l)

Ratebeer

P_20170224_233012_MT

Nos: toi-toi, pęk wunderbaumów, truskawkowy odświeżacz do kibla. No lekki kanał w zapachu się pojawia. Dalej, zboże, na drugim planie jakieś orzechy i nuty ziemiste.

Smak: mocno karmelowa baza, mocna łodygowość, trochę przegazowane. Lizaki choinkowe, odrobina ziół. Wybitnie słodowy profil, choć w smaku jest jednak dosyć nijakie.

Finisz: tanie truskawkowe karmelki, kawa zbożowa, obskurny chmiel na końcu. Płasko.

Wnioski: kolejne pionierskie piwo, stworzone przez Pintę – tym razem raczej niezbyt niestety udane. Mamy tym większy nomen omen niesmak, że to już drugie (po Bałtyk-Adriatico) piwo z tego browaru, z którym wiązaliśmy duże nadzieje, a które, łagodnie mówiąc, nie urzekło nas. Cóż, wkrótce przekonamy się jak poradzi sobie porter Baltic-Pacific.

Ocena: Radek – 3,5/10, Aleksander – 2,5/10

 

Werdykt: pretender w postaci Pinty został niestety zgnieciony przez starego czempiona 😉

P_20170224_235214_MT

Aleksander Tiepłow

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *