M&P w kwestii własnych bottlingów single cask poczyna sobie coraz śmielej. W zeszłym rok z okazji festiwalu Whisky&Friends była edycja single cask Kilchomana, a w tym roku z okazji drugiej edycji festiwalu M&P zaserowało nam aż trzy wersje jednobeczkowe z destylarni Kilchoman.

Sama destylarnia była opisywania przy okazji mojej wycieczki na Islay.  Na blogu też były opisywanie wcześniejsze edycje single cask dla M&P.

No to sprawdźmy co tym razem M&P udało się znaleźć na Rockside Farm

 

Kilchoman SC, 2011-2017, c 121/2011, 59%

P_20170311_160252_MT

Nos: no Kilchoman, mokry ciepły torf, farma, siano, suchary, słód, masło orzechowe, kurz, prażony słonecznik. W tle może jakieś owoce i miód. Ok, ale nic szczególnego.
Smak: ciepły torf, palenisko, ognisko, suchary, sezamki, palący alkohol. Niestety nie daje się pic bez wody. Z woda bardziej cukrowy, jakaś lukrecja, orzechy włoskie, łupiny i dalej palący alkohol. Z jeszcze większą ilością wody w końcu się układa, ale gorycz nie ustępuje.
Finisz: torf, orzechy, tostowane drewno.
Wnioski: niestety poniżej poziomu. Dalej nie jest najgorzej, ale palący alkohol i dojmująca gorycz kładą tę whisky. Coś tutaj niestety się nie udało i jeden z gorszych Kilchomanów jakie piłem w ogóle (no nie licząc 100% Islay)

Ocena: 2,5/10

Kilchoman SC, px finisz, 2011-2017, c 694/2011, 56,9%

WHISKYBASE

P_20170311_160305_MT

Nos: Kilchoman podbity odrobiną slodyczy i owoców. Ten finisz raczej taki minimalistyczny. Kilchomanowe torf, farma, siano, trawa, orzeszki a w tle słodycz, delikatne konfitury, pączki z marmolada różaną, poziomki, żurawina i sol. Sherry raczej dyskretnie i w tle, ale jest ok. Gładko i subtelnie.
Smak: jest nieźle. W smaku jest więcej sherry niż w zapachu. Dość suchy torf, siano, od razu potem sherry, nuty kwaskowe, poziomki, owoce leśne, liście porzeczek. Potem kontratak torfu, trochę nafty, palenisko, węgiel,  żeliwny piec. I ta torfowa strona już do końca przykrywa sherry.
Finisz: ostry torf, żeliwo, pikantność.
Wnioski: zaczyna się bardzo obiecująco, ale przy końcu ta whisky siada. Ten sherry finisz jest dość minimalistyczny, ale coś się tam nawet dzieje. Sama whisky bazowa bez finiszu też w tym przypadku jest nienajgorsza. Ogólnie Ok.

Ocena: 4/10

Kilchoman SC, oloroso hogshead, c 615/2011, 57%

WHISKYBASE

P_20170311_160259_MT

Nos:  Przyjemnie. Gładkie sherry, brandy de jerez, poziomki w śmietanie, owoce leśne, powidła śliwkowe, kakao, kilchomanowe farmy, sianka, torfy w tle. Po prostu aromat przyjemnego gładkiego sherry podbitego torfem, palonym siankiem i farmą.
Smak: sherry, już nie tak dobre jak w zapachu, ale dalej porządne sherry. Gorzkie kakao, stara nasiąknięta klepka, taniczna stara brandy, ale tez nafta i siarka, które płynnie przechodzą w  wędzone wigilijne śliwki. Oj dużo tych śliwek. Poza tym torfy, dymy, ogniska. Z woda nasila się gorzkie kakao, susz wigilijny, a nawet wędzonka i sos BBQ.
Finisz: lekkie sherry, susz wigilijny, palone sianko, zioła
Wnioski: whisky ma dobry zapach, smak nie zaczyna się jakoś specjalnie dobrze, ale z czasem się bardzo fajnie układa. Chciałem dać niższa ocenę, ale w miarę picia i na finiszu jest bardzo przyjemnie. Bardzo wyraźne i fajne nuty wędzonych śliwek i suszu wigilijnego. Trochę tu psują nuty nafty i zapałek, ale jest dobrze. Ocena ciutkę naciągana, ale niech będzie. Jest dobrze

Ocena: 5/10

Zdarzył się jeden wypadek przy pracy, ale oprócz tego mamy jedną whisky średnią i jedną dobrą, więc jest ok. Jest pierwsza pełnoprawna beczka po sherry, więc już w ogóle fajnie.

Samo M&P zasysa coraz większą ilość produkcji Kilchomana i pozostaje żywić nadzieje, że jako ważny partner będą mogli sobie coraz śmielej poczynać w ich magazynach.

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *