W dniach 11-12 października już po raz ósmy odbył się organizowany przez M&P Ogólnopolski Salon Win i Alkoholi (OSWiA). Uczestniczę w tej imprezie od samego jej początku, więc i tym razem nie mogło mnie zabraknąć.

Dobry stary salon od M&P. Jak co roku w październiku impreza promocyjna M&P odbyła się już tradycyjnie w Forcie Legionów na warszawskim Muranowie i jak co roku mogliśmy skosztować tego co M&P ma w ofercie oraz nowości. Ale, ale…

W tym roku jednak nastały zmiany. Postanowiono rozdzielić imprezę na dwa dni i jednego dnia zaprezentować wina, a drugiego alkohole mocne. Taki zabieg upodabnia imprezę trochę do organizowanego również przez M&P whisky&friends.

Co to zmienia? Tłumno-luźno-najebkowy charakter imprezy przestał obowiązywać. Zamiast tego salon zdryfował raczej w stronę festiwali whisky. Ambicje organizatora większe, to i nasze oczekiwania też muszą być większe.

My oczywiście pojawiliśmy się tylko dnia drugiego, bo interesują nas alkohole mocne i ewentualnie wzmacniane wina, które też zresztą były drugiego dnia.

Stare pozostało miejsce, czyli Fort Legionów. Zawsze podkreślałem, że miejsce ma klimat i jest po prostu super, ale ma swoją ograniczoną pojemność. Od kiedy pamiętam imprezie panował straszliwy tłok. W tym roku z racji rozdzielenia na dwa dni było akceptowalnie i nawet komfortowo. Było nawet gdzie usiąść, niestety miejsca te nie były na głównej sali.

Najważniejszą zmianą było pojawienie się alkoholi na kupony, czyli festiwalowy standard. Oprócz podstawowej oferty M&P, którą dotychczas promowała impreza, można się było napić rzeczy dużo lepszych, w tym całkiem starych single casków.

To może o samej whisky

Whisky

Najbardziej promowane przez M&P ostatnimi czasy są whisky z Glen Scotia i Loch Lomond. Przez ostatni rok pojawiło się kilka edycji single cask, starsza Glen Scotia 25yo, ostatnio Inchmoan, czyli torfowa edycja Loch Lomond. Jest nieźle, choć Glendronach to nie jest.

Tradycyjnie już najlepszej oferty należało szukać u Benriach/Glendronach. Trochę starszych maltów i lepszych single casków wyciągnięto z szafy. Na uwagę zasługiwały Glendronach 25yo Grandeur czy single caski 1992 i 1995. Z Benriach przede wszystkim rzucał się w oczy młody single cask 2007 z nowej edycji, ale też stare 1975, 1976 i 1986 i starsze single malty finiszowane w beczkach po porto i moscatel.

Stoisko Spingbank już nie tak okazałe, ale kilka rzeczy się znalazło, m.in. Springbank 21yo, Longrow RED 13yo, Hazelburn 13yo, czy nowa wersja 10yo, która zniknęła wyjątkowo szybko

Na stoisko Kilchoman niestety nie dojechała nowa edycja Wine Cask. Były trzy znane single caski zabutelkowanie z okazji wiosennego whisky&friends. Miło, że najlepszy cask (czyli po sherry oloroso) był polewany bez kuponów.

Na stoisku Nikka wszystko dobrze znane. Za kupony można było skosztować Taketsuru 21yo. Whisky ta jeszcze zagości na blogu.

 

Nowością było stoisko z bretońską whisky Armorik. Nie mamy o niej dobrego zdania, acz Armorik Dervenn okazała się zdumiewająco pijalna.

Malternatywy

…czyli wszystko inne, co nie jest whisky. Tutaj także mogliśmy napotkać nowości, a nawet całe nowe stoiska. Z impetem wjechało stoisko Jack Daniels (Brown forman stał się właścicielem Benriach/Glendronach, wiec JD zaistniał mocniej u M&P), kilka stoisk z brandy (Ararat, Alianca), czy rum Navy Island.

 

Najbardziej cieszy poszerzenie oferty o konkretne sherry u M&P (Real Tesoro). W końcu jakiś szerzej dostępne PX! Brandy Gran Reserva od Tesoro jednak rozczarowała. Koniaki Lheraud były jak zwykle w porządku. Pozytywnie zaskoczyły Araraty. Nie jesteśmy fanami „kaniaków”, ale porządny wpływ kaukaskiej dębiny był całkiem przyjemny.

Wnioski

W zasadzie wszystkie wady i zastrzeżenia, o których pisałen przy okazji poprzednich relacji z OSWIA zostały wyeliminowane. Jest lepiej, podobnie jak na Whisky&Friends, ale… No właśnie. Dobrych whisky na kupony jest więcej, ale dalej mało. Jak już kilkukrotnie pisałem, że M&P jest jedynym sklepem mogącym zorganizować imprezę tylko w oparciu o własne marki, no ale chciałoby się więcej. Zwłaszcza jeżeli spojrzymy na Whisky Live Warsaw odbywające się dzień po. Portfolio co prawda jest uzupełniane o nowych dostawców, jednak tych nowości jest ciągle mało. Może jest to czas na nawiązanie współpracy z jakimś niezależnym bottlerem, który by zapewnił solidny zastrzyk różnorodnych whisky?

Wprowadzenie kuponów także spowodowało, że ciężko było znaleźć coś ponadpostawowego w cenie biletu.

Co by jednak nie mówić, to napiliśmy się dobrych whisky, w końcu Glendronach, Benriach i Springbank to solidne firmy, a i okazuję się, że z Loch Lomond też jest niezła whisky.  Problemu z wydaniem kuponów nie było. Impreza dalej zajmuje szczególne miejsce w naszym kalendarzu i na IX Salonie też się pojawimy. Do zobaczenia za rok.

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *