Sporo czasu minęło od naszej ostatniej degustacji rumów. Trzeba trochę nadgonić, a przy okazji z rozrzewnieniem wspomnieć letnie degustacje w ogrodzie. zapraszamy zatem na Sample Set #51 – Rumy!

Ostatnia nasza duża degustacja rumów miała miejsce jeszcze w czasach przedpandemicznych. W tym ciężkim czasie pojawił się na blogu w zasadzie jeden rumek (ale jaki pyszny!) – Plantation Panama 6yo Marsala. Wracamy zatem do słusznej tradycji dużych przeglądów rumu w sezonie letnim. W letnim było pite, a spisane teraz 😉

Jeżeli nie zapoznaliście się jeszcze z naszymi poprzednimi artykułami o rumie to zapraszamy do nadrobienia zaległości:

No to ruszamy z zestawem sampli. Jak zwykle już w dużą część sampli z tej degustacji zaopatrzyliśmy się w The Last Port. Butelki już tradycyjnie będą w osobnych artykułach.

 

Mezan Guyana 2007, PX, 57%

RUMRATINGS

Nos: jest solidne sherry, daktyle, figi, dressing ma bazie vinagre jerez, emulsje balsamiczne,  jest sporo solidnego i niemłodego PX, skórki pomarańczowe vino de naranja,  ale też sos sojowy, marynata do mięs, maggi, przyprawy. W tle ledwo gdzieś majaczy rum, lizaki, karmel, melasa.
Smak: mocne, dużo sherry i zarazem intensywny i melasowy rum. Przypalony przypalony karmel, przypalone powidła śliwkowe, kardamon, anyż. Dalej sporo starego sherry, nafta, gorzkie kakao, stare przeżarte przez sherry klepki i osad z dna beki. Duszone czerwone owoce, daktyle.
Finisz: sherry, przyprawy, kakao, stara beka, bodega.
Wnioski: bardzo dobra beczka po sherry, która świetnie gra  intensywny melasowym i przypalonym rumem. Tak dobrej beki to już dawno nie widzieliśmy, ostatnio to chyba w kwietniu w Jerez. O samym rumie można w zasadzie napisać tyle, że jest i czuć go spod tego mocnego sherry.

Ocena: Aleksander 5/10, Radek 6/10

Worthy Park sherry cask 2013, 57%

RUMRATINGS

Nos: delikatna naftka, rozgrzana plastelina, kredki świecowe, pasta do podłód,  geranium,  końska maść, stara elektronika, telewizory, magnetowidy, taśmy VHS. Lata 90′ jak w ryj strzelił. Oprócz tego w tle trochę nut rumowych palony cukier, przypalone karmele, spalona patelnia, trochę wanilii, mango, przejrzałe papaje.
Smak: tani chiński plastik, podróbki  Nintendo NES z  bazaru, benzyna ekstrakcyjna, ale też tytonie, przyprawy. Jest w smaku jednak to sherry, figi, daktyle, kawa, kakao, czerwone porzeczki. Potem przejrzałe owoce, papaja, marakuja, karambola.  Im dalej tym bardziej wytrawne, jak solidne oloroso i jednocześnie zostawia taką glicerynową gładkość. Pod koniec znów jakieś amalgamaty, plakowane deski rozdzielcze i wytrawne sherry.
Finisz: wytrawny, nieco plastikowy, sherry, nieco estrów.
Wnioski: bardzo fajny, zniuansowany, subtelnie plastikowo-przemysłowy, ale i z solidnym wpływem wytrawnego oloroso. Nie jest tak dobrze jak w Mezanie, ale są przyjemne niuanse i ogólnie więcej się dzieje. Dużo smaczki dodają funkowe oldschoolowe nuty kaset i chińskiej elektroniki rodem z lat 90′.

Ocena: Aleksander 4,5/10, R: 5/10

Worthy Park 109, 54,5%

RUMRATINGS

Nos: malizna, opalone dechy, przypalone powidła, spalony karmel, liście porzeczek, geraniol, jagody. Dalej trochę waniliny, owoców, kajmaki, kardamon, trufle.
Smak: przyjemne, mocny karmel, aromat waniliowy, syrop colowy, kardamon, cynamon, gałka. Dalej ciasto drożdżowe, dekstryny, mocno nasączane alkoholem ciasta, goździki.
Finisz: przypalony, powidłowy, melasowy.
Wnioski: dobry, navy rumek overproof. Nie wali gorzałą. Przyjemnie przepalony, melasowy, przyprawowy. Nic bardzo skomplikowanego się tutaj nie dzieje.

Ocena: Aleksander 3/10, Radek 4/10

Worthy Park 2012 Transcontinental, 57,2%

RUMRATINGS

Nos: geranium, rumianek, polne chwasty, łąka. Delikatne miody, sezamki, skórki pomarańczowe, kandyzowane cytrusy, pomelo, grejpfruty. Dalej lekko benzynka, flamastry, podpałka w płynie. Maggi, przyprawy, pieprz cytrynowy. Pod koniec wanilina i tostwane drewno.
Smak: pełne, oleiste. Tarta cytrynowa, zesty, skórki grejpfrutowe, tostowane drewno, też benzynka, rozpuszczalnik, flamastry. Pod koniec pikantny, pieprze, ale i przejrzałe banany
Finisz: trochę nijaki, krótkawy, wanilia, banany, kokosanki, ślad nafty.
Wnioski: całkiem niezły, ale też w sumie nijaki. Wszystko w tym rumie jest dość przykładne, wzorcowe, ale i z metra cięte i niewyróżniające się. Estrowość gdzieś w tle, nie tworzy ferii przedziwnych aromatów. Reszta standardowo. Trochę nudy.

Ocena: Aleksander 4/10 Radek 4/10

Papalin 7yo, 47%

RUMRATINGS

Nos: nafta, benzynka, estry, ale też koper, fenkuł, rozmaryn, tymianek, estragon, czosnek niedźwiedzi. Dalej jeszcze trochę tych estrów, ale w delikatnym wydaniu, stacja benzynowa, aromatyzowana podpałka do grilla, borygo. Dalej jakieś owoce, poziomki, mandarynka.
Smak: smak delikatny jak na estrowca, słodki, syrop cukrowy, wanilia, arcydzięgiel, lukrecjowe cukierki na kaszel, trochę laku, kitu. Jakieś miodki, woski.
Finisz: ciepły, lekkie estry, trochę miodu, rozmaryn, pieprz.
Wnioski:  młody, przyjemny i nieinwazyjny rumek. Nieprzesadnie estrowy, słodkawy, bardzo żłopalny, ale też nic porywającego się tu nie dzieje. Uroczy na swój sposób i aż chciałoby mu się dać więcej, ale nie ma jak. Pamiętam, że w Krakowie na Whisky Day byłem bardzo entuzjastyczny, ale jednak na chłodno widać jego niedostatki. z drugiej jednak strony dzielnie dotrzymuje kroku poprzedniemu starszemu i 10% mocniejszemu WP.
Ocena: Aleksander 4/10 Radek 4/10

Hampden Pagos, 52%

RUMRATINGS

Nos:  świece, woski, powidła śliwkowe, goździki, grzaniec, Tatratea, pączki z marmoladą różaną albo z wiśniami. Kredki świecowe, maść tygrysia, ale zaraz wchodzą cukierki pudrowe. Lukrecja, arcydzięgiel, geraniol. Babciowe perfumy, czerwony Ajax. Im bardziej tym bardziej duszone czerwone owoce, ale też hampden nie odpuszcza, kamfora, talkowana guma, taśmy gumowe do ćwiczeń,
Smak: słodko, kwaskowo, sherry w jakimś lżejszym wydaniu, marmolada różana, konwalie, poziomki, jasne śliwki, ale też oczywiście zaraz benzyna, nafta, nitro, orzeszki ziemne. Dalej jagody, borówki, jagodzianki. Potem znów atak estrów, rozgrzany kompresor, warsztat, smary, mazut, miękki asfalt.
Finisz: estrowy, ropa, mazut i ślad sherry.
Wnioski: mamy ambiwalentne odczucia. Są fajne niuanse, to sherry się czasem pojawia, potem niknie, ale generalnie jest go za mało. Jest całkiem fajne skomplikowanie i aromat wędruje po klimatach estrowych, nasyconych węglowodorów, produktów rafinacji ropy. To wszystko okraszone pączkami, marmoladami, babciowymi perfumami, jagodami. No mogłoby być lepiej i tego sherry więcej. Znów niuanse fajnie robią, ale sherry za mało.

Ocena: Aleksander 4,5/10, Radek 5/10

Hampden Great House, 59%

RUMRATINGS

Nos:  wyjątkowo eleganckie to jak na Hampdena, wanilia, banany, nuty bourbonowe, maślany popcorn, farba emulsyjna, pistacje, miody, sezamki, terpentyna, nafta, maggi, cukierki pudrowe, makaroniki, świeży ogórek, rzodkiew, nawet trochę wasabi. Pod koniec znów słodki, pudrowo, poziomki, mirabelki, morele, owocowy ferment, zacier bimbrowy.
Smak: intensywnie estrowy, przejrzałe owoce, mango, papaje, ananasy, mirabelki, morele, ciemne banany. Malizna, spalenizna, sezamki, otręby, batony zbożowe. Dalej liście laurowe, zioła, szałwia, mięta pieprzowa. No i oczywiście estry, żeliwo, malizna, palone gumy, sparciałe trampki, kandyzowane nietoperze.
Finisz: estry, malizna, trampki, przejrzałe owoce.
Wnioski: złożony, piękny zapach, zniuansowany. Zapach obiecuje bardzo dużo, w smaku już niestety trochę mniej się dzieje, ale dalej jest to fajne i dość skomplikowane. Całkiem eleganckie, dojrzałe i egzotyczne nuty przeplatają się bardzo zgrabnie z funkowymi nutami hampdena.

Ocena: Aleksander 5/10 Radek 5/10

Wnioski:

Mezan Guyana 2007 pozamiatał temat. Może tej dużej przewagi po ocenie tak bardzo nie widać, ale jednak dużo sherry robi robotę. Jest to też butelka, którą (mimo nienajniższej ceny) bez wahania byśmy brali. Dalej pojedynek Hampden  z Worthy Park (Papalin to blend WP z Hampden) wygrywa z lekką przewagą Hampden, ale tu się nie ma co dziwić, bo edycje bardziej znamienite i wiele droższe. Mając to na uwadze można mieć lekki niedosyt w stosunku do Hampdena. Edycją Pagos się zachwyciłem na Whisky and Friends, ale jednak subtelne nuty sherry i ciekawe niuanse wypadły blado w porównaniu z ciemną stroną Mezana. Ogólnie mówiąc tym razem objawień (no, trochę Mezan) nie było, ale to też pewnie dlatego, że Foursquare i Caroni się nie pojawiły.
Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.