<artykuł powstał bez współpracy z firmą Pernod Ricard>

„jaką whisky wybrać na prezent” doradzają CKM, Mens Health i Newsweek. Zapraszam na kolejny odcinek cyklu Niezła Beka – Whisky na prezent.

Okres świąteczny, dzień ojca, urodziny/imieniny, pożegnanie w pracy, urodzenie dziecka itd. i wszystkim nagle wpada do głowy pomysł „kupmy mu whisky”. Pomysł fajny, tylko z wykonaniem może być różnie. Oczywiście wszystko można znaleźć w Internecie, więc googlamy „Whisky na prezent” i już wszystko wiemy. Oczywiście nie jesteśmy głupi, przecież nie urodziliśmy się wczoraj żeby wierzyć we wszystko co jest w Internecie i dla pewności sprawdzimy jeszcze ze 2-3 inne artykuły.

Artykuł pierwszy z CKM  http://www.ckm.pl/lifestyle/sztuka-dobrego-wyboru,7623,1,a.html

„Co podarować młodemu aktywnemu mężczyźnie, początkującemu miłośnikowi whisky?
(…) Chociażby Ballantine’s Finest.”

„A w przypadku człowieka, którego przygoda z whisky już trwa?
(…) Tutaj świetna będzie wersja Ballantine’s 12 YO(…)Osobom o bardziej wyrafinowanym smaku polecałbym zaś starsze roczniki Ballantine’s, czyli 17–, 21– i 30–letnie (…)Dla koneserów jakości i wysokiej klasy polecam też szlachetną whisky Chivas Regal, idealną dla współczesnego dżentelmena.(…)
Odważnym poszukiwaczom siły irlandzkiej natury rekomenduję whiskey Jameson”

Fajnie. Już wiemy co, jak i dla kogo plus jeszcze garść porad jaka whisky pasuje do jakiego charakteru. Wszystko w znośnej formie wywiadu ze znawcą.

Artykuł drugi z Mens Health http://www.menshealth.pl/sprawy/Alkohol-jaka-whisky-wybrac-na-prezent,4412,1

„Jeśli potrzebujesz prezentu dla aktywnego życiowo mężczyzny, który współczesnym świecie nadaje nowe znaczenie klasyce – sięgnij po Ballantine’s Finest”

„Dla doświadczonego faceta Jeśli smak szkockiej whisky nie jest obcy temu, któremu chcesz zrobić prezent, możesz sięgnąć po butelkę Ballantine’s 12yo. (…)Osobom o bardziej wyrafinowanym smaku na pewno do gustu przypadną jeszcze starsze roczniki Ballantines, czyli 17-, 21- i 30-letnie”

„Dla ceniących najwyższą jakość najlepszym wyborem szlachetną whisky Chivas Regal, idealne dla współczesnego dżentelmana.”

„Dla spontanicznego mężczyzny (…)Ci, którzy nad starannie planowanie przedkładają działanie pod wpływem impulsu, docenią zapewne whiskey Jameson”

O, ci polecają te same whisky. Utwierdzasz się w tym co kupić. Spoko. Nawet pewnie nie zauważyłeś, że to jest ten sam tekst, tylko wywiad jest przerobiony na artykuł. Pan pismak miał to tak bardzo wydelegowane do tylnych partii, że część cytatów z pana eksperta zapomniała się wstawić w cudzysłów. Ale to w większości ten sam tekst!

Artykuł numer C z Newsweeka http://www.newsweek.pl/nietypoweprezentynaswieta/whisky,99261,1,1.html

O, znowu i eskpert Dariusz Fabrykiewicz. Co za przypadek!? Chyba musi się znać najlepiej ze wszystkich skoro tak go ciągle zapraszają. Tym razem, żeby zmylić naszą czujność mamy jeszcze dwóch innych ekspertów.

Polecane whisky? Oczywiście Ballantines, Chivas i Jameson. Dobrze, że trzeci raz nie przepisali tego samego tekstu.

No to weźmy jeszcze jeden z Mens Health, http://www.menshealth.pl/sprawy/Whisky-dla-poczatkujacych,4013,1

i już sobie myślisz „no tym razem jest coś innego, jakieś porady, informacje” dojeżdżasz spokojnie do końca a tu nagle… Jameson, Chival i Ballantines. No cała Polska poleca te trzy whisky.

No i na koniec sobie myślisz co tutaj kupić. Chyba się skusisz na tego Ballantinesa 12yo „dla doświadczonego faceta, którego przygoda z whisky już trwa” chociaż zastanawiasz się jeszcze nad Chivas Regal „dla współczesnego dżentelmena”

 

Pośmiali się trochę, ale teraz na poważnie…

Drogie Pernod Ricard jeżeli już zapłaciliście za teksty w prasie/Internecie, to skontrolujcie jakiej jakości jest to, co puścił dziennikarz. Nawet jeżeli dajecie gotowca, to jest ryzyko złego zastosowania klawiszy Ctlr, C i V.

Po drugie, lepiej być poważnym, nie czaić się i grać w otwarte karty. Umieszczenie czy dopilnowanie aby została umieszczona informacja „artykuł sponsorowany” wcale nie odbiera materiałowi wiarygodności. Jest nawet odwrotnie. Tekst ewidentnie napisany w dziale marketingu w koncernie od razu bije po oczach i czyni mało wiarygodnymi was i dziennikarza. Ukrywanie tego na siłę jest słabe, bo i tak to widać, a powstaje jeszcze dodatkowy niesmak.  Tak samo nie ma co enigmatycznie nazywać pana Dariusza Fabrykiewicza „ekspertem whisky”. Co za ekspert? Skąd? Jaki? To trochę śmierdzi. Lepiej jest po prostu powiedzieć „ Pan Dariusz Fabrykiewicz ambasador w Pernod Ricard”.

Nie wiem, czy dziennikarze celowo nie umieszczają jasnego oznaczenia treści sponsorowanych w obawie o własną wiarygodność, czy jest to inspirowane przez zleceniodawcę. W każdym razie skutek jest kompletnie odwrotny. To nie tworzy nawet pozorów wiarygodności, a tylko odbiera jej resztki.

Art. 36 par 3 ustawy prawo prasowe mówi: „Ogłoszenia i reklamy muszą być oznaczone w sposób nie budzący wątpliwości, iż nie stanowią one materiału redakcyjnego.” Nie jest dokładnie powiedziane jak takie materiały mają być oznaczone, ale powinno to być jasne i czytelne. W Internecie na ogół przez takim tekstem możemy przeczytać „Artykuł sponsorowany”, Artykuł reklamowy”, „Materiał we współpracy” itd. Wiele osób także arbitralnie zakłada, że internety nie podlegają pod prawo prasowe i można robić co się chce.

Niby to tylko niebranżowe pierdoły, bo co nas obchodzą takie Newsweeki, CKMy i Menshealthy? Nie traktujemy tego poważnie. Niestety ostatnimi czasy ta choroba dotyka także kolegów blogerów. Zapadają na nią zarówno ponierzy i tuzy polskiej blogosfery jak i cała szeroka masa tych mniej znanych. Artykuły opatrzone linkami do sklepów lub produktów, czy relacje z imprez bardziej komercyjnych, które ewidentnie zostały napisane za fakturę, nagminnie nie posiadają tej jakże magicznej frazy w nagłówku. „Artykuł sponsorowany”, to tak parzy?

 

(No to ewentualne gratisy z Pernod Ricard mam już z głowy :))

Radosław Janowski

2 thoughts on “Niezła Beka – Whisky na prezent

  1. I wchodzimy w ceny single maltów i nie bardzo chiwas się kalkuluje, ale jak reklama. to reklama. Tylko żeby było widać, że to reklama, to OK. No bo jak nie, to nie nie OK.

    1. To czy się kalkuluje, bo to już pozostawiam do subiektywnej oceny. Chodzi właśnie o to, że sporym problemem w polskiej branży alkoholowej (piwo dotyka to chyba nawet bardziej niż whisky) jest oznaczanie co jest reklamą, a co nie. Płatne artykuły w czasopismach, na stronach lajfstajlowych, czy na tematycznych blogach są już właściwie regułą, natomiast rzadko kiedy są jako takie oznaczane, co niezorientowanych wprowadza w błąd, a bardziej znających się na rzeczy pozbawia resztek zaufania do wyżej wymienionych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *