Czwarta część naszych zmagań z popularnymi blendami. Teraz co prawda zostały nam już tylko te mniej popularne, ale tatuś musi. Co ostatecznie dostanie się do finału? Sprawdźmy…

Część trzecia miała być ostatnią. Mnie osobiście raził brak J&B (bądź co bądź dość popularnego blendu) w którejkolwiek części. Ktoś tam zapytał o White Horse. Po salonie M&P i później WLW dostaliśmy kilka butelek. I tak pomału dochodziliśmy do wniosku, że nie ma rady – trzeba zrobić część czwartą. Czy będzie część piąta? Zostały już rzeczy naprawdę niszowe, lub u nas prawie niespotykane, więc na razie nie. Osobną rzeczą są pozycje z jeszcze niższej półki, a więc różne bulk whisky, marketowe marki własne itd. Z zamiarem zrobienia takiego testu się nosimy, ale to raczej dość odległa przyszłość. Wcześniej trzeba zrobić wielki finał, oraz test blendów 12yo (tego spodziewajcie się za miesiąc). Co więc mamy w menu dzisiaj? Proszę bardzo:

  • Firean
  • High Commissioner
  • Highland Baron
  • Islay Mist
  • J&B
  • Jack Strong
  • Nestville 6yo
  • Paddy
  • White Horse

Dla przypomnienia, zasady

Aby uniknąć nieświadomego i świadomego tendencyjnego oceniania poszczególnych butelek, test jest ślepy – o kolejności podawania whisky dowiedzieliśmy się dopiero na sam koniec. Jedyną sugestią było tu, aby torfowe blendy zostawić na później. Degustujący wystawiają ocenę w skali od 0 do 3 z częściami dziesiętnymi. Na koniec zliczana jest średnia z ocen wszystkich uczestników (degustowało nas ośmiu). Tak jak w poprzednich częściach – piszę od razu co było czym, aby nie trzymać was w niepewności. I tak jak poprzednimi razami – wprowadzamy utrudnienie. Ostatnio po prostu losową whisky dostawaliśmy dwukrotnie, teraz dodaliśmy blend „Z Innej Beczki” – stworzony na warsztatach blendowania Grantsa, w których uczestniczył Radek.

Tak wygląda pracowity, piątkowy wieczór.

I dla porządku lista poprzednich części:

Wielki test blended whisky cz. I 

Wielki test blended whisky cz. II 

Wielki test blended whisky cz. III

 

Whisky nr 1 – Nestville 6yo

WHISKYBASE

Nos: zupełnie jak burbon. Waniliny, pikantność, ciasto drożdżowe, migdały, słodycz, opalone drewno, kokos, ciasteczka, trochę alko. Nawet ładny, choć kompletnie niespodziewany.

Smak: też bardzo drapiący. Świeże drewno, żużel, trochę plastik, opalone drewno, wanilia. Ponownie jednoznaczne skojarzenie z burbonem.

Finisz: aceton, gryzące zboże, dezodorant, wóda, gorycz.

Wnioski: w ciemno zdecydowanie jakiś podstawowy burbon. Jak widać po ocenie, ludzi taki profil nawet kupił. Słusznie stawialiśmy, że to Nestville. W teście ostatecznie pojawiła się wersja 6 letnia a nie podstawka, a to dlatego, że naszej kochanej Poczcie udało się rozbić wersję podstawową podczas transportu.

Ocena: 1,23/3

 

Whisky nr 2 – Paddy

WHISKYBASE

Nos: nawet nie tak źle. Jabłkowo-pestkowy profil. Delikatnie, skórki jabłek, szarlotka, lody waniliowe, zioła, pudrowe cukierki. Z drugiej strony też niestety paździerze, wióry, kurz, karton.

Smak: gotowane jabłka, gorzkie pestki, nieprzyjemna żołądkowość idąca wręcz w stronę rzygów, słodka woda, zest cytrynowy, wanilia, pieprz. Wyczuwalnie młoda, zbożowa.

Finisz: drożdżowe ciasto, landrynki, kora, mocna gorycz, rozgrzewający motyw wódczany.

Wnioski: świeża, jabłkowa, wódczana. Zapach nawet ok, ale smak słaby – wodnisty, pestkowo-żołądkowo-alkoholowy.

Ocena: 0,75/3

 

Whisky nr 3 – Jack Strong

WHISKYBASE

Nos: nawet grubo, karmelowo. Dalej jednak dziwnie – sól, gotowane warzywa, masło, skaj, ślad torfu, nieco szmaty.

Smak: szmatka, czerwone jabłko, waniliny, ligniny, suche rodzynki, chili. Potem wchodzą nieprzyjemne motywy chemiczne, zardzewiałej rury, kwasu żołądkowego, goryczy, zgniłych liści. No słabo.

Finisz: alkohol, nieprzyjemna gorycz.

Wnioski: jak w poprzedniej pozycji. Po niecodziennym co prawda, ale w porządku aromacie, smak niestety sprowadza na ziemię. Wiele osób uważa tę pozycję za whisky absolutnie paskudną, ale naszym zdaniem ten blend nie odbiega poziomem od popularnych tańszych blendów typu paszport, czy szmugler, a nawet Dewar’s i Famous Grouse.

Ocena: 0,55/3

 

Whisky nr 4 – J&B

WHISKYBASE

Nos: lekki i z początku bardzo nijaki. Później delikatnie jabłkowo-pestkowa, cream soda, multiwitamina, marmolada śliwkowa, pieprz. Aromat typowego blendu. Dziwny niuans kapuściany, czy wręcz sauerkrautu, lub też maggi.

Smak: lekki, słodki i wodnisty. Owoce, trochę pikantności, znowu śliwka – tym razem wędzona. Na drugim planie trochę siarki i zbutwiałego drewna. Niczym nie odrzuca. Taki do nawalenia się.

Finisz: pikantny, opalone drewno, suszona śliwka, gotowany bób. Krótki, prawie nie ma.

Wnioski: lekko wędzony, nieco pikantny blend, zasadniczo nie odrzuca i nie ma dużych wad. Zalet też nie ma. Bardzo lekka whisky, kobieca.

Ocena: 1,18/3

 

Whisky nr 5 – High Commissioner

WHISKYBASE

Nos: no, w miarę dojrzały. Czysty i rześki, soczysty. Owoce, zboże, szarlotka, ślad oloroso, migdały, odrobina wanilii i tostowanego drewna. Z minusów trochę takiej chemii łazienkowej – jakieś mydło, jakieś proszki do prania, ajaxy.

Smak: nawet nieźle, choć płasko. Owocowa, lekko opalona, z lukrecją, cynamonem, dymem, popiołem. Trochę mineralny blend, z wyczuwalnym wpływem malt whisky. Krówki, biały pieprz. Nawet fajna, ale z czasem robi się męcząca.

Finisz: kulejący. Szmaciany, przypalony, ostry, gorzki, choć też z wpływem sherry.

Wnioski: niezły, soczysty, owocowy i lekko przydymiony blend o oryginalnym profilu.

Ocena: 1,53/3

 

Whisky nr 6 – Highland Baron

WHISKYBASE (brak)

Nos: coś się dzieje, ale ciężko określić. Ostry, duża alkoholowość, atak karmelu, tostowanego drewna i duszonych jabłek.

Smak: karmel, masło, zboże, owoce, gotowane jabłka. Jak sobie wyobrażam typowego blenda, to właśnie mniej więcej o czymś takim myślę. Z minusów to że jest trochę taka zbutwiało-żołądkowo-zielona. Taka nieco radioaktywna.

Finisz: zielony, kredowy, pieprzny.

Wnioski: nieinwazyjny blend, ale posiadający trochę zdradliwych nut. Dobre pierwsze wrażenie, później nieco gorzej. Ogólnie tragedii nie ma.

Ocena: 1,18/3

 

Whisky nr 7 – Firean

WHISKYBASE

Nos: noo, wchodzimy w torfy. Mineralny, morski, fajny, lekko metaliczny. Mokry torf, mech, zagaszone ognisko, wrzosowiska, pieczone ziemniaki, obierki z owych ziemniaków, piwnica. Trochę skojarzenie ze starką właśnie przez te piwniczno-pleśniejące motywy.

Smak: torfowe powitanie. Motywy zgrzybiałe, pleśniejące liście, piwnica, zwęglone klepki, palenisko, słodycz, wanilina, miód, słony syr. Trochę bimbrowaty.

Finisz: tostowane klepki ze słabych beczek, dym, pestki jabłkowe. Grzejący.

Wnioski: zmęczone beczki wyczuwalne, ale torf jest, bogactwo smaku jest. Miejsce w ścisłej czołówce czołówce zapewnione.

Ocena: 1,83/3

 

Whisky nr 8 – Blend Z Innej Beczki

WHISKYBASE

Nos: o, fajny! Gruby, ciekawy, owocowy, słodkawy, wyczuwalnie maltowy, z lekka tylko torfowy. Przyjemnie słodowy highland, eukaliptus, wrzos, cukierki musujące.

Smak: tu już cienki, ale wciąż czysty. Trochę suchego torfu, wanilia, biały dąb, pieprz, chili, na końcu słodki.

Finisz: długi, zbożowy, pikantność, dębina, żeliwo.

Wnioski: bardzo dobry blend. Dużo komponentu słodowego, dobra kompozycja. Obydwaj dajemy oceny powyżej 2pkt. Jeśli to któraś z powszechnie sprzedawanych whisky, to jakość do ceny rewelacyjna.

Ocena: 1,86/3

 

Whisky nr 9 – White Horse

WHISKYBASE

Nos: zboże, leciutki torf – mniej niż w poprzednich dwóch pozycjach. Nafta, obierki z jabłek, kreda, opalone szczapki, mydło, delikatna szmata. Ewidentnie wyczuwalna przewaga młodego graina. Dość lekki i ubogi, ale w gruncie rzeczy spoko.

Smak: dość wodnisty, ale szorstki; umiarkowanie torfowy. Kukułki, duszone jabłka. Potem wchodzą akcenty budowlano-mineralne: gruz, kreda, wapno, lak, rdza, mydliny.

Finisz: stare zboże, szare mydło, wodnistość.

Wnioski: no słabo. Bazowa whisky mocno przeciętna, ale jak widać, torfowy ładunek pewnie przepycha ją przez barierę jednego punktu. Być może nieco niedoceniona po dobrych poprzednich pozycjach, ale i tak fajerwerków by tu nie było.

Ocena: 1,25/3

 

Whisky nr 10 – Islay Mist

WHISKYBASE

Nos: cienko, łagodnie, nieco torfowo i nieco rumowo. Wędzone mięsko, ognisko, czerwone owoce.

Smak: wodnisty, lekko torfowy, pieprzny. Biały pieprz, opalone drewno, sól, lekka zatęchłość, pikantna po dłuższej chwili. Odrobina tektury.

Finisz: trociny, alkohol drapie.

Wnioski: właściwie ten sam casus. Bazowa whisky nie rzuca na kolana, ale zasłona z torfu sprawia że jest jakaś, albo można powiedzieć „coś się tu dzieje”. Może minimalnie ciekawsza od poprzedniego blenda.

Ocena: 1,43/3

 

Wnioski

 

Dzisiejsze wyniki: 

  1. Blend Z Innej Beczki – 1,86
  2. Firean – 1,83
  3. High Commissioner – 1,53
  4. Islay Mist – 1,43
  5. White Horse – 1,25
  6. Nestville 6yo – 1,23
  7. J&B i Highland Baron – 1,18
  8. Paddy – 0,75
  9. Jack Strong – 0,55

Jak widać poziom tego panelu był wysoki. Tylko dwie whisky nie przebiły bariery 1 punktu (gdy w poprzednich częściach jedynie 2-3 whisky tego dokonywały). Od razu też rzuca się w oczy spora przewaga Firean nad kolejnymi pozycjami. Weźmy jednak poprawkę na cenę, która jest sporo wyższa od pozostałych pozycji i tak między Bogiem a prawdą, ta whisky bardziej pasowałaby do przyszłego testu dwunastek. Bardzo pozytywnie zaskoczył High Commissioner, o którym wcześniej wiedzieliśmy tyle co nic. Zarówno Islay Mist, jak i White Horse okazały się niestety whisky kiepskimi, które ratuje jedynie ich torfowość. Nestville ciekawie burbonowy. J&B i Baron z identyczną oceną i identycznymi wnioskami – blendy takie do picia, których jedyną zaletą jest brak poważnych wad. Paddy okazała się niestety największym rozczarowaniem tej części. Upatrywaliśmy w tej whisky jednego z faworytów panelu, a tu taki klops. „Polska” whisky Jack Strong zamyka stawkę; choć obydwaj z Radkiem daliśmy jej sporo wyższe noty niż średnia, to jednak nie ma co się oszukiwać – jest to blend na poziomie żłopaków typu Passport, czy Smuggler.

Z kolei po odrzuceniu blendu autorskiego i wpasowaniu dzisiejszej części w tabelę ogólną wygląda to następująco:

  1.  Johnnie Walker Red Label – 2,4/3*
  2. Jameson – 1,87/3
  3. Firean – 1,83/3
  4. Bushmills White Label – 1,71/3
  5. Whyte&Mackay -1,67/3
  6. High Commissioner – 1,53/3
  7. Teachers Highland Cream – 1,47/3
  8. Bell’s – 1,45/3
  9. Islay Mist – 1,43/3
  10. VAT69- 1,40/3
  11. Ballantine’s Finest- 1,36/3
  12. Grant’s Family Reserve – 1,31/3
  13. White Horse – 1,25/3
  14. Nestville 6yo – 1,23/3
  15. J&B – 1,18/3
  16. Highland Baron – 1,18/3
  17.  William Lawson’s – 1,1/3
  18. Tullamore Dew – 0,98/3
  19. Label 5 – 0,95/3
  20. Black&White – 0,94/3
  21. Scottish leader – 0,92/3
  22. William Peel – 0,9/3
  23. Hankey Bannister – 0,84/3
  24. Old Smuggler – 0,84/3
  25. Grand McNish -0,81/3
  26. Lauder’s – 0,76/3
  27. Paddy – 0,75/3
  28. Passport – 0,71/3
  29. Jack Strong – 0,55/3
  30. Dewars White label – 0,52/3
  31. Famous Grouse – 0,5/3

*-  Nie, Diageo nam nie zapłaciło. Darujcie sobie takie komentarze.

Co nam mówi tabela wyników?

Właściwie wnioski zostały już sformułowane po części trzeciej, a w tym panelu ameryki nie odkryliśmy. Cytując:

Co nam na razie mówi Wielki Test Blended Whisky? Ewidentnie razi zawyżona ocena dla JWRL. No cóż, ta whisky nam smakowała w cz. 1, choć wszyscy ją zapamiętali jako synonim berbeluchy.  Myślę, że w finale jej wynik będzie skorygowany w dół. Dalej mamy bardzo ciasny peleton i tutaj w zasadzie zaskoczeń nie ma. Mogą dziwić wysokie miejsca Bell’s i VAT69, ale są tą whisky gładkie, nieinwazyjne i niewadliwe. Trochę niskie oceny dla Ballantine’s i Grant’s. W przypadku Ballantines jest to zbalansowana i równa kompozycja, która niczym specjalnym się jednak nie wyróżnia. W przypadku Grant’s to, kurde, nie wiem czemu tak nisko, bo jest to niezła whisky.  Nad progiem 1 pkt jeszcze William Lawson’s, który był po prostu OK. Poniżej 1 pkt już whisky, w których były mniejsze lub większe ewidentne wady.  Na początek weźmy takie mało przeszkadzające, jak charakter świeżego słodowego „new make” w Tullamore Dew, specyficzna mineralność Label 5. Potem są zmęczone, gorzkie i wyssane beczki w całej grupie nijakich, generycznych średniaków (B&W, Leader, Peel, Bannister, Szmugler). Potem już klimaty żołądkowo-rzygowe i rzeczy po prostu obrzydliwe. Tutaj mogą razić niskie oceny Dewar’s i Famous Grouse. Może to być spowodowane tym, że po prostu cz. 1 była najmocniej obsadzona. Moim zdaniem Dewar’s się odrobinę bronił, ale tylko na tyle, by co najwyżej zasilić przedział średniaków. Famous Grouse to już z kolei whisky słaba, ale z innych powodów. Była bardzo zbożowa, chemiczna, patykowa i alkoholowa ( czyli, nie rzygi, ale combo tych mniej kardynalnych wad).

Założenia skali przyjętej na początku testu się sprawdziły. 2 pkt to już blend bardzo dobry, natomiast 1 pkt to jest wyraźna granica pomiędzy whisky niezłymi, a złymi. Jest kilka pozycji, które pukają w sufit od spodu, ale to jednak za mało.

Także poza rażąco wysoką oceną dla JWRL, na wysokich miejscach uplasowały się whisky których po cichu się tam jednak spodziewaliśmy. Czy to przez wyższą cenę (Firean, Jameson), wpływ sherry (Whyte & Mackay), czy torfu (Teachers, Islay Mist). Rzuca się też w oczy ambiwalentność Irlandii. Irlandzkie blendy albo zaskakiwały jakością (Jameson, Bushmills), albo sromotnie zawodziły (Tullamore, Paddy).

Finaliści

Mamy tu pewien problem. O ile po części trzeciej mieliśmy wyraźną granicę między rzeczami dobrymi, a gorszymi (czy to po Grantsie na miejscu dziewiątym, który miał aż 0,21 punktu przewagi nad następną pozycją, czy po miejscu dziesiątym – Lawsonie, ostatnią whisky która przekroczyła 1 punkt), tak teraz peleton jest bardzo ciasny i ciężko ustanowić gdzieś sprawiedliwą granicę. Rozważaliśmy po prostu wzięcie top 10, ale z drugiej strony wielu chętnie by zobaczyło ostateczne starcie JWRL z głównymi konkurentami – Ballantinesem i Grantsem. Sami też jesteśmy tego starcia ciekawi. Miało więc być dwanaście. Ostatecznie jednak przez wzgląd na możliwe niedocenienie, do finału rzutem na taśmę wchodzi też White Horse. A więc szczęśliwa trzynastka. Grande Finale spodziewany za jakieś 2-3 miesiące, a w grudniu spodziewajcie się testu blendów 12 letnich.

Na koniec należą się podziękowania dla sklepów, które przysłały nam butelki do tego testu:

 

Za udostępnienie blendów Paddy i White Horse, dziękujemy sklepowi Singlemalt.pl 

Za udostępnienie do testu whisky Firean, dziękujemy firmie Centrum Wina

Za udostępnienie Nestville 6yo dziękujemy firmie Nestville

Za udostępnienie do testu whisky Jack Strong, dziękujemy firmie Akwawit S.A.

Aleksander Tiepłow

6 thoughts on “Wielki Test Blended Whisky – cz. 4

  1. odnośnie do whisky White Horse – piłem ją w USA i była przesmaczna. Po powrocie do Polski kupiłem ją kiedyś i to była zupełnie inna jakość! Nie wiem o co chodzi, ale napisałem nawet do krajowego dystrybutora, że coś się tu nie zgadza, że to jest jakaś rozcieńczona prawdziwa White Horse. Nie dostałem żadnej odpowiedzi…

    1. Piłem WH kiedyś, jeszcze w starej pękatej butelce i mi nie smakował. Teraz też szału nie było. Dla mnie blend jak każdy inny i ja nie potrafię dostrzec jego fenomenu.

  2. jak wybierałem Jamsona jako whisky którą będę zawsze pił, nie sądziłem, że aż tak dobrze wybrałem 🙂

  3. Jakbyście robili 5 test,to możecie dodać do niego Baczewskiego,black velvet,chyba że Kanadyjskich nie dajecie,a kilka pozycji ciekawych jest.Jeszcze jest glengrant,grands signature itp.

    1. Juź czwartej części miało nie być 🙂 Piąta część eliminacji już na pewno nie powstanie, bo i zostałyby same ochłapy 😉
      W finale i tak będzie już 13 whisky.
      Baczewski z racji popularności i pewnej kontrowersji doczekał się swojego osobnego wpisu.
      Black velvet kojarzy mi się raczej z dolną półką.
      Glen grant to single malt.
      Grants signature nie bierze udziału tak samo jak grantsy sherry i ale cask, ballantines hard fired czy johnnie walker red rye finish ( nie są to podstawowe blendy, tylko z jakimś „dodatkiem”).
      Musieliśmy sobie nałożyć pewne ograniczenia, bo inaczej test trwałby bez końca jak nasz test porterów bałtyckich 🙂
      Choć z drugiej strony cieszymy się, że czytacie i test jest przydatny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *