Po blisko dwóch latach, pięciu częściach, dwóch spin-offach, niemal 50 flaszkach, w końcu zamykamy temat pt. Wielki Test Blended Whisky i możemy wam zaprezentować ostatecznie wyniki. Zapraszam!

Przedsłowie

Temat rozpoczął się w grudniu 2016, gdy postanowiliśmy uczcić z kolegami narodziny córki. Każdy przyniósł po butelce i jakoś tak wyszedł test. Na początku to miały być dwa półfinały i finał. Oczywiście, wszystko czego się dotkniemy z Aleksandrem rozwleka się do tasiemczych rozmiarów. Pojawiły się więc części druga, trzecia, czwarta, a potem blendy 12-letnie i whisky z beczek po sherry. Spędziliśmy nad tym zdecydowanie za dużo czasu i wydaliśmy zdecydowanie za dużo pieniędzy. W końcu, w rok po czwartej części eliminacji postanowiliśmy temat doprowadzić do finału.

 

Jeżeli nie czytaliście poprzednich części, to zachęcam do zapoznania się z nimi oraz ze spin-offami:

Zasady

  • degustacja w panelu jest ślepa
  • degustujemy w kolejności losowej
  • Panel w ciemno składał się z 8 osób na różnym poziomie przygody z whisky
  • oceniamy na skali 0-3 z odstępami co 0,1. Jest to wycinek normalnej skali do 10, ale przy blendach i tak wyższe oceny nie padają, więc przedział 3-10 zabraliśmy, żeby nie kusił mniej doświadczonych degustatorów.
  • z racji dużej ilości whisky przeprowadzamy jeszcze dogrywkę 5-6 najlepszych dla pewności
  • Po panelu degustujemy jeszcze „na jasno” dla weryfikacji lub utwierdzenia się w naszych wyborach i spisania lepszych notek

Skład

Z ponad 30 whisky biorących udział do tej pory postanowiliśmy wziąć do finału aż 13 z nich. Arbitralną granicą było przekroczenie oceny 1,3/3 (z dziką kartą White Horse, któremu niewiele zabrakło do 1,3).

 

  • Johnnie Walker Red Label
  • Jameson
  • Firean
  • Bushmills White Label
  • Whyte&Mackay
  • High Commissioner
  • Teachers Highland Cream
  • Bell’s
  • Islay Mist
  • VAT69
  • Ballantine’s Finest
  • Grant’s Family Reserve
  • White Horse

 

 

Wielki Test Blended Whisky – Finał

Whisky są podpisane żeby wygodniej się wam czytało, ale próba była ślepa.

Whisky nr 1 – White Horse

Nos: ubogi, młody; ziarno, paździerze, młoda grain whisky, surowe drewno, trochę rozpuszczalnika czy jakiejś innej chemii. raczej niczym się nie wyróżnia
Smak: ciężko coś napisać, bezpłciowy, słodkawy, ziarnisty; trochę skórek cytrusowych, goryczy, pieprzności, stara zużyta beka.
Finisz: trochę słodkawy, gorzkie drewno, pikantność i alkohol
Wnioski: Whisky bardzo nijaka, trudno o niej napisać cokolwiek. wodnista, ale z zauważalną goryczą i alkoholem. Do żłopania się nadaje.

Średnia ocena: 1,17/3

Whisky nr 2 – Bell’s

Nos: lekko szorstki , generyczny, ale w sumie ok; Słodycz, wanilia, lekki miodek, jakieś suszone owocki, jabłka. Dużo graina, ale takiego nieprzeszkadzającego.
Smak: Podobnie jak w nosie. Syrop cukrowy, karmel, słodycz, lekki miodek, opalona beczka, lekka goryczka, jakiś ślad owocowy.
Finisz: słodkawy, dość łagodny, nawet pełny, z lekką goryczką i pieprznością
Wnioski: whisky generyczna, neutralna i wręcz nijaka, co pozwala ją pić bez bólu. To, jej słodycz i spowodowana tym nawet jakaś pełnia plasują ją nadspodziewanie wysoko. „Dobrze wchodzi, ale smak jest żaden”

Średnia ocena: 1,61/3

Whisky nr 3 – Teachers

Nos: smukły, gładki, łagodny, waniliowy; ciemny cukier, wata cukrowa, cream soda, banany, jakieś kwiecie, krem.
Smak: wanilia, słodycz, suszone morele, kwiaty, lekki  dymek i w tle jakieś nutki zasadowo-wapienne
Finisz: ciepły; słodycz, lekki dymek, opalone klepki, ślad pikantności
Wnioski: Highland Cream w rzeczy samej, chociaż to bardziej cream niż highland. Whisky w przyjemny sposób waniliowa i słodka. Wiele poza tym się tutaj nie dzieje. Obiecane „High in peated malt” już nie jest tak wyczuwalne przez tę słodycz. to raczej jakiś delikatny dymek z komina i opalone klepki.

Średnia ocena: 1,62/3

Whisky nr 4 – VAT69

Nos: trochę zbyt oldshoolowy; grain, papier, karton, gips, kreda, jakieś owoce, winogrona, grappa, trochę cutrusów, ziarno i paździerze.
Smak: zaprawa, gips, farba; słodkawy, grainowy, syrop, miód, suszone owoce, wióry, gorzkie albedo, skórki cytrusowe, suszone owoce, słód. Sporo się dzieje, ale nie zawsze dobrze.
Finisz: Początkowo słodki przechodzi w gorycz i pikantność. trochę chamski.
Wnioski: whisky oldshoolowa, trochę eklektyczna. Dużo się dzieje, ale jest to wszystko totalnie zdekomponowane. Fajne nuty przeplatają się z niefajnymi. Sporo graina, goryczy, pikantności.

Średnia ocena: 1,12/3

Whisky nr 5 – Grant’s

Nos: trochę nijaki, słodkawy; zapach bardzo leniwy na początku. z czasem się rozkręca do nut bourbonowych, banany, wanilia, cream soda, jakieś zielone akcenty, słód, drewno, lakier, aceton, nawet sporo aktywnej beczki
Smak: opalona beczka, żeliwo, rdza, karmel, zboże, słodycz, pikantność, chilli, wanilina, ziarno. Tępy, słodko-pikantny
Finisz: słodki, pikantny, metaliczny
Wnioski:  Z jednej strony niby dobrze, akcenty bardzo bourbonowe, aktywne, nawet dość głębokie, ale duża pikantność, nadmierna intensywność, akcenty żeliwne sprowadzają na ziemię. Whisky pita w ciemno popada w straszliwą przeciętność. Zawsze pijąc ją drugi raz zastanawiam się czemu taka niska ocena.

Średnia ocena: 1,23/3

Whisky nr 6 – High Commissioner

Nos: słodkawo, grainowo; kandyzowane owoce, trochę zestu cytrusowego, kwiatów. trochę wszystkiego i trochę niczego. zapach trzeba bardzo mocno ciągnąć, tak że aż staje się mocno alkoholowy. ogólnie ok.
Smak: słodycz, cytrusy,  owoce, ślad wanilii, cukierki pudrowe i trochę alkohol
Finisz: ziarno, pikantność, karmel
Wnioski: niezła, choć w sumie dość archetypiczna i nijaka. zapach leniwy, smak płytki, ale wady niewielkie

Średnia ocena: 1,21/3

Whisky nr 7 – Johnnie Walker Red Label

Nos: owoce, budyń waniliowy, wędzony susz wigilijny, soczystość, śliwki, nawet trochę jakichś powideł, rodzynek; nuty korzenne, słód, orzeczy włoskie, dobry miękki grain, ziemia, dymek. Jest po prostu dobrze. całkiem spora dawka dymu i ciemniejszych owoców.
Smak: trochę słodyczy, owocków i torfu.  Pełny i uczciwy smak.  Susz wigilijny, słód, grain, karmel, suszone owoce, nawet jakieś nutki winne. lekka pikantność
Finisz: torf, zboże, słodycz, suszone owoce
Wnioski:  Whisky jednak znów okazuje się bardzo pełna, uczciwa i po prostu gruba (niestety też dość toporna i grubo ciosana) na tle reszty stawki. Przede wszystkim są wyczuwalne ciemne owoce i torf, no i ten charakterystyczny akcent wędzonej śliwki  wigilijnej.  Piliśmy trzy razy w ciemno i dwa razy poprawiliśmy na jasno i za każdym razem JW był dobry. Jednak to nie przypadek.

Średnia ocena: 2,12/3

Whisky nr 8 – Firean

Nos: Sporo komponentu słodowego, czuć jakość i po prostu „lepszość”; dym, wędzonka, wędzone sery, nawet jakieś nuty morskie; dalej słodycz, syrop cukrowy, owoce, dojrzałe jabłka, lekki rozpuszczalnik
Smak: subtelny torfowy dymek, wędzone sery, słodycz, syrop cukrowy, ekstrakt słodowy; dalej lekka mineralność, lekkie torfowe bagienko, tostowane drewno, trochę żeliwa, owoce jabłka
Finisz: dymno-słodki i jakieś akcenty morsko-mineralne
Wnioski: dobra whisky, która wyraźnie góruje nad innymi. nie ma się co dziwić, jest droższa, ma 43% i więcej malta. Spora torfowość niekonecznie przypadnie wszystkim do gustu, ale fani torfu będą zadowoleni. ma chyba najwięcej ppmów z torfowych blendów.

Średnia ocena: 2,24/3

Whisky nr 9 – Ballantine’s

Nos: słodko, zwiewnie, kwiatowo-owocowo. Jest lekko, nawet efemerycznie, dość elegancko. kwiaty, jasne owoce, nuty białego wina, delikantych miodów.
Smak: gładki, smukły, delikatna wanilia, jasne owoce, kwiecie, miodek. pod koniec przechodzi w gorycz i ziarno
Finisz: krótki, dość pusty i nijaki. kwiatki, szmatka, ziarno
Wnioski: whisky gładka, smukła, elegancka i ładne skomponowana, ale im dalej tym gorzej. Zapach jeszcze ładny, z czasem przeszkadza cienkość a przy finiszu już trochę się tego analizować nie chce. Dobre, gładkie, lekkie, ale też trochę cienkie.

Średnia ocena: 1,48/3

Whisky nr 10 – Whyte&Mackay

Nos: ocet winny, delikatna kwaśność, trochę nawet wierci w nosie; cytrusy, słod, ananas z puszki, grejpfrut, trochę słodu, grain.
Smak: kwiaty słod, miód, lekka kwaśność, kwasem cytrynowy, tani moscatel, woda z cukrem, ciasto drożdżowe, ziarno,
Finisz: słodki, kwiaty, ciasto, trochę pikantności i grzania
Wnioski: Niezłe, nawet przyjemne, ale sherry to tutaj za dużo nie ma. trzeba się nieźle wgryźć żeby jednak poczuć sherry i domyślić się, że jest to ten sławny sherrowy Mackay. w zasadzie to sherry zwiastuje tylko kwasowość. ogólnie dobre, ale trochę zawód. na tle grupy eliminacyjnej błyszczała bardziej.

Średnia ocena: 1,57/3

Whisky nr 11 – Jameson

Nos: zapach ładny, złożony, skomponowany i dość intensywny; wszystko jest; słodko, słód, ciasto, kwiaty, wanilia, migdały, owoce, nawet trochę cream sherry, landrynki, rozpuszczalne oranżadki, rum.
Smak: słodko, waniliowo; ciasto drożdżowe, wanilia, placek z owocami, miód, słód, sherry, kwiaty, soczyste owoce, maliny, migdały, trochę graina.
Finisz: kwiatowy, kremowy, lekko kwaskowy
Wnioski: bardzo dobra whisky pod każdym względem. Jest w niej wszystko, duży komponent słodowy, ale i wyczuwalny dobry grain. jest bourbon, miodki, słód, ale też i soczyste owoce, kwaśność sherry. zapach jest intensywny, smak pełny, ale i elegancki. No niemal wzorowo.

Średnia ocena: 2,27/3

Whisky nr 12 – Islay Mist

Nos: lekko podwędzany, odymione drewno, ciasto, suchy dym,  kurz, wanilina, jakieś delikatne owocki. w zasadzie to same akcenty dymne bez których by tutaj nic nie było, ale i tak jest nieźle.
Smak: wędzonka, torfowa słodycz, dym, oleistość, ziarno, susz owocowy, karmel i trochę goryczy oraz ziół.
Finisz: dym,  trochę słodyczy, ostrość, cierpkość
Wnioski: Jest ok, chociaż bez torfowości ta whisky by była bardzo biedna. Dymność nadaje tutaj sporo kształtu i maskuje wcale nie najmniejsze wady

Średnia ocena: 2,04/3

Whisky nr 13 – Bushmills

Nos: dobry, słodki; oranżadka, sztuczne owocki, syrop owocowy, wanilina, cukierki, kwiatki.
Smak: dobry, łagodny, ale też trochę cienkawy i wodnisty. kwiatki, siano, miód, woda z cukrem, ale też trochę sztuczności, chemii i goryczy
Finisz: słodki, trochę chemiczny
Wnioski:  w sumie dobra whisky, bez wad, ale trochę zbyt smukła, delikatna i cienka jak na koniec. zaplątały się też jakieś akcenty sztuczne, gorzkie, mydlane

Średnia ocena: 1,18/3

Wyniki

Panel w ciemno:

  1. Jameson – 2,27/3
  2. Firean – 2,24/3
  3. Johnnie Walker Red Label – 2,12/3
  4. Islay Mist – 2,04/3
  5. Teachers – 1,62/3
  6. Bell’s – 1,61/3
  7. Whyte&Mackay – 1,57/3
  8. Ballantine’s – 1,48/3
  9. Grant’s – 1,23/3
  10. High Commissioner – 1,21/3
  11. Bushmills – 1,18/3
  12. White Horse – 1,17/3
  13. VAT 69 – 1,12/3

Nasze wyniki po ponownej degustacji:

  1. Firean – 2,4/3
  2. Jameson – 2,3/3
  3. Johnnie Walker Red Label – 2,2/3
  4. Islay Mist – 2/3
  5. Teacher’s – 1,7/3
  6. Grant’s – 1,6/3
  7. Whyte&Mackay – 1,6/3
  8. Ballantines – 1,5/3
  9. Bushmills – 1,5/3
  10. High Commissioner – 1,5/3
  11. VAT 69 – 1,4/3
  12. Bells – 1,3/3
  13. White Horse – 1,1/3

Wnioski

Trzeba przyznać, że wyszło całkiem zgrabnie i wyniki mniej więcej nawiązują do tego, co było w eliminacjach. To pokazuje, że skala 0-3 do blendów jako wycinek skali do 10 ma sens. Poza tym wyniki wydają się być po prostu miarodajne. Hejterzy JWRL mogą się, zżymać ile chcą, ale po prostu tak wychodzi w 3 ślepych podejściach na próbie w sumie kilkunastu osób 😛

Pierwsze dwa miejsca dzieli raptem 0,03 pkt. Jest to różnica niemal w granicach błędu. Panel uznał zwycięstwo Jamesona, my zaś jednak Fireana. Na korzyść Jamesona przemawia, że Firean jest to whisky droższa i pozycjonowana jednak trochę wyżej. Irlandczyk jako jedyny z pierwszej czwórki jest whisky niedymną. Jest to naprawdę pełna, solidna i przekrojowa kompozycja, w której wszystko jest na swoim miejscu. Jest owocowość, wanilia, jest zarówno bourbon i sherry, jest zarówno i słód i grain. My doszliśmy do wniosku, że Firean jest po prostu whisky z ciut wyższej półki. Duża zawartość whisky słodowej, 43% alkoholu i solidna namiastka tego torfowego charakteru przynależna maltom sprawiają, że z jednej strony to powinien być murowany zwycięzca, a z drugiej w ogóle nie powinno go w tym teście być. Można powiedzieć, że wyszło salomonowo.

Trzecie miejsce okupuje najbardziej kontrowersyjna whisky tego testu. Jakoś kurcze znów się jej udało i nie chciało wyjść, że jest jednak niedobra. No przecież wiadomo, że jesteśmy opłaceni i się nie znamy. Napiszę to już ostatni raz. Sprawa z JWRL ma się tak. Jest to whisky najpopularniejsza i dlatego wszyscy od niej zaczynają. Okazuje się być w sumie whisky niełatwą dla początkującego odbiorcy, a w miarę nabierania doświadczenia ludzie do niej nie wracają (bo w sumie po co jak można pić dobre malty?), a uparcie powtarzają swoją opinię sprzed iluś lat. Jeszcze przyklaskują im koledzy, którzy przeszli dokładnie taką samą drogę. JWRL ma duży komponent torfowy. W kieliszku objawia się to przyjemnym kompotem wigilijnym. Degustacyjnie, na tym poziomie cenowym, nie jest to whisky zła. Problem w tym, że takich whisky nie pije się degustacyjnie. Z tumblera czy z colą ta whisky prezentuje się źle. Taki to właśnie z czerwonego jasia bohater tragiczny, zbyt skomplikowany dla nowicjuszy, zbyt słaby dla ludzi, którzy już coś wypili i nie zamierzają do niego wracać. Whisky której nikt nie lubi, a piją wszyscy i potem się jeszcze napinają w internetach.

Miejsce czwarte to kolejna whisky lekko dymna. Islay Mist wypada nadspodziewanie dobrze, bo dodatek torfowego malta skutecznie przykrywa wszelkie niedostatki. Bez dymu Islay Mist oscylowałaby w okolicy 1/3 zaliczając się do grupy generycznych i lekko wadliwych blendów. Z torfem wypada na tyle dobrze, że plasuje się tuż za pudłem. Wciąż jednak za dużo się tutaj nie dzieje i wciąż wyczuwalna jest zbożowa zapchajdziura.

Na piątym miejscu Teachers Highland Cream. Jak sama nazwa wskazuje i co potwierdzili wszyscy paneliści, whisky bardzo wyraźnie waniliowa, kremowa i taka po prostu przyjemna. Nie ma tutaj tej obiecanej dymności, ale faktycznie jest ten spory komponent słodowy w bourbonowej, dobrej odsłonie. To była też ostatnia whisky jednoznacznie wskazana przez panel i nas jako dobra i wyróżniająca się.

Potem już nie jest tak słodko, pojawiają się rozczarowania, niedostatki, wady, gusta się rozjeżdżają i pojawiają się wyraźnie dysproporcje między degustacją w ciemno i świadomą.

Grupa bardzo wysoko umieściła Bells jako whisky tak przeciętną, że aż dobrą. Jest dość pełna i tłusta, co może tworzyć złudzenie lepszej niż jest, ale faktycznie smaku tutaj za wiele nie ma. Jest tak dosyć „efekciarsko”, co pozwala tej whisky w takich testach zajść wyżej niż byśmy się tego spodziewali. W degustacji świadomej raczej widzielibyśmy w tym miejscu odchodzącą wersję Grant’s z dopiskiem Family Reserve, która dość przyjemnie zaskakuje fajnymi i pełnymi bourbonowymi nutami dojrzałych bananów, ale też niestety ma dużo wyraźniejsze wady.

W połowie stawki wszyscy zgodnie uplasowali Whyte&Mackay, co okazało się dojść sporym zawodem, bo to przecież ten słynny sherrowy Mackay. No cóż. Z tej whisky, jak i z wielu innych, sporo sherry w ostatnich latach uleciało i na etapie degustacji w ciemno ten podkreślany przez producenta komponent sherrowy nie był jakoś specjalnie wyczuwalny. Oceny jednak we wszystkich próbach nie różniły się za bardzo i odchylenie nie przekraczało 0,1. To tylko pokazuje, że Mackay błyszczał na tle bardzo słabej grupy eliminacyjnej. Gdy przyszło do zmierzenia się z lepszym przeciwnikami, to pary nie starczyło.

Dalej Ballantine’s, którego dość łagodny charakter i efemeryczna budowa nie wytrzymują takich paneli. W starciu z grubo ciosanymi oponentami ta smukła i floralna kompozycja po prostu przepadła. Podobny zarzut można mieć zresztą d Bushmillsa, jednak tutaj jest już też gorzej i trochę wadliwie.

Końcówka to już w zasadzie whisky dość generyczne i takie, o których w kontekście finału nie można napisać za wiele pozytywnego. Z metra cięte, popadające w przeciętność, grainowe, z jakimiś wadami. Za przykład tego dobrze posłuży White Horse, którego za uszy wciągnęliśmy do finału zupełnie niepotrzebnie.

Po tych kilkudziesięciu whisky w finale i eliminacjach możemy wyróżnić kilka grup:

  • whisky dobre i niewadliwe, zaskakujące, jak na blenda złożonością i aktywną beczką ( okolice 2 pkt.)
  • whisky niezłe, w których już daje się zauważyć niedostatki smaku czy nieprzeszkadzające wady (1,5-1,9 pkt.)
  • whisky generyczne, z metra cięte, o podobnym, nijakim profilu, z pomniejszymi wadami (1-1,5 pkt.)
  • whisky złe, z dość kardynalnymi wadami jak wóda, nadmierna ostrość i gorycz, rdza, treść żołądkowa (<0,9 pkt)

Na koniec pozostaje jeszcze jedno pytanie. Po co to wszystko? Blended whisky zostały stworzone po to, by wchodziły gładko bez specjalnej refleksji. Przez lata koncerny doskonaliły w nich nijakość właśnie po to, byście mogli je spokojnie zmieszać z colą. Po to one są. No a przecież z colą i tak smakują tak samo. Silenie się na picie z kieliszka zdaje się kompletnie mijać z celem. Robiąc to jednak można wychwycić sporo niuansów i różnic. Możemy przekonać się, że spośród, na pozór, generycznych blendów możemy wyróżnić jedne kosztem innych. W końcu jak już podobnie kosztują, to lepiej pić lepsze niż gorsze. Można sobie na popijawę sprawić coś, co wypijemy zarówno z colą, jak i z lodem czy nawet na sucho i nawet będziemy zadowoleni. No, ale z drugiej strony przecież i tak w większości będziemy pić z colą, a z colą wszystko smakuje tak samo i koło się zamyka. To już pozostawiam waszej ocenie, które podejście do tematu wam bardziej pasuje.

Radosław Janowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *